WOJCIECH KUDER

                                                                                                             FOT. MOT ARCHIVUM/JACEK WARUŚ

<< Jaki jest sprawdzony przepis na udane wakacje? Szczypta historii, odrobina relaksu, garść adrenaliny i piękna przyroda do smaku. To wszystko zapewni nam magiczna Małopolska. Ośnieżone szczyty Tatr, nowoczesne uzdrowiska, ciemne głębiny bocheńskiej i wielickiej kopalni, gwarny i roztańczony krakowski Rynek Główny czy pokazy i warsztaty regionalnego rzemiosła – oblicze tego południowego rejonu Polski jest barwne niczym tradycyjne gorsety Krakowianek. Wizyta w tej części naszego kraju na długo pozostanie w pamięci każdego turysty. >>

W granicach województwa małopolskiego leży obecnie jedynie fragment historycznej dzielnicy Małopolska (z łac. Polonia Minor). Jej ziemie zajmowały górne i środkowe dorzecze Wisły aż po Mazowsze. Centrum regionu od wieków stanowił Kraków – miasto o historii sięgającej państwa Wiślan, przez bardzo długi czas pełniące funkcję stolicy Polski. Tutejsze malownicze krajobrazy, bogata kultura i moc mineralnych źródeł przyciągały kiedyś w te strony polskie elity i artystów. Dziś każdy Polak musi choć raz w życiu odwiedzić tę krainę.

 

Trudno w jednym artykule (choćby bardzo obszernym!) opisać wszystkie ciekawe miejsca w Małopolsce, nie sposób także zobaczyć ich w czasie weekendowego wyjazdu, a nawet dłuższych wakacji. Aby zaplanować trasę wyprawy, trzeba więc wybrać te najbardziej interesujące. Dlatego przygotowaliśmy dla Państwa krótką listę wybranych przez nas małopolskich miejscowości z ich najciekawszymi atrakcjami.

 

Królewski Kraków

Niegdyś najważniejszy ośródek w państwie i historyczna siedziba królów polskich niezmiennie przyciąga rzesze turystów z całego kraju, a także ze świata. Do jego najsłynniejszych zabytków należą m.in. Zamek Królewski na Wawelu, charakterystyczny budynek Sukiennic i gotycki Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zwany Kościołem Mariacki. W licznych klubach i dyskotekach znajdujących się wokół Rynku Głównego i przy wąskich uliczkach starego Kazimierza czeka na nas zawsze doskonała zabawa przy różnych rodzajach muzyki. W Krakowie można również znakomicie się zrelaksować. Wystarczy odwiedzić Bulwary Wiślane lub Błonia – jedną z największych na świecie łąk położoną w samym centrum miasta. Miłośnicy ruchu na świeżym powietrzu powinni wybrać się na wycieczkę rowerową do Ogrodu Zoologicznego lub spacer na Kopiec Kościuszki, z którego rozciąga się wspaniały widok na dawną stolicę Polski. Kraków posiada też swoje drugie, industrialne oblicze. Poznamy je w powstałej w latach 50. ubiegłego stulecia dzielnicy Nowa Huta, nie przez przypadek zwanej „perłą socjalizmu”. To miejsce najlepiej zwiedzić w ramach popularnych ostatnio wycieczek stylizowanym trabantem lub Fiatem 125p. Aby poczuć trochę peerelowski klimat, warto zajrzeć do tutejszego kombinatu metalurgicznego i skosztować legendarnych już wuzetek w Restauracji Stylowa, działającej od 1956 r.

 

Zakopane – w cieniu Tatr

Zimowa stolica Polski bez względu na porę roku urzeka swym pięknem i wyjątkowym charakterem. Obowiązkowym punktem zwiedzania miasta jest z całą pewnością Muzeum Tatrzańskie z niezmiernie interesującymi eksponatami przedstawiającymi barwną historię Podhala i twórczość jego mieszkańców. Nie wypada tu także ominąć Krupówek. Tę reprezentacyjną zakopiańską ulicę wypełniają butiki z pamiątkami, puby i restauracje, w których królują góralskie melodie wygrywane na skrzypcach, a goście mają okazję zajadać się takimi specjałami, jak np. moskole (placki pieczone na blasze), grillowane oscypki czy kwaśnica. Zakopane stanowi od wielu lat bazę wypadową na wyprawy w Tatry, gdzie na amatorów górskich wędrówek czekają m.in. malownicza Dolina Pięciu Stawów Polskich oraz górujący nad okolicą Giewont (1894 m n.p.m.). Mniej zaprawieni we wspinaczce turyści będą zachwyceni spacerem do Doliny Białego lub na Gubałówkę (1126 m n.p.m.), na której szczyt można również wjechać nowoczesną koleją linowo-terenową. Zimą warto zabrać ze sobą narty, bo tutejsze stoki, np. Polana Szymoszkowa, z roku na rok gwarantują coraz lepsze warunki do korzystania z uroków białego szaleństwa. Dużych emocji powinni spodziewać się natomiast ci, którzy zawitają w styczniu pod Wielką Krokiew. Odbywają się wówczas na niej zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. Co prawda, Adam Małysz nie walczy już o miejsce na podium, ale godnie zastępują go m.in. Kamil Stoch i Piotr Żyła. Na ten jeden weekend w roku Zakopane zmienia się w miasto niekończącej się fiesty, a na ulicach panuje atmosfera radosnego święta.       

 

Szczawnickie źródło zdrowia

Już od ok. 200 lat tłumy turystów z kraju i zagranicy zjeżdżają do Szczawnicy po zdrowie i urodę. Wszystko za sprawą miejscowych leczniczych źródeł szczaw (wód mineralnych bogatych w wolny dwutlenek węgla), które – jak zapewniają tutejsi górale – gwarantują sakramucko krzepę, dobry humor i wigor młodego juhasa do setki, a z bożą pomocą nawet dłużej. O tym, że kurort odzyskuje swój dawny blask, można przekonać się np. w odrestaurowanym Muzeum Uzdrowiska, Sanatorium „Inhalatorium” i słynnej Pijalni Wód Mineralnych. Duże wrażenie robi dziś nowa infrastruktura, wyremontowane budynki zdrojowe oraz wypielęgnowana zieleń Parku Górnego. Co jeszcze ważniejsze, nie sposób się tu nudzić. Do głównych atrakcji miasta należy wyciąg krzesełkowy na pobliską Palenicę (722 m n.p.m.), z której rozpościera się doprawdy zapierająca dech w piersiach panorama Tatr, Pienin, Beskidu Sądeckiego i całej Szczawnicy. Blisko stąd również do Górskiego Ośrodka Szkolno-Wypoczynkowego „Pod Durbaszką” (850 m n.p.m.), gdzie odważniejsi mogą spróbować swoich sił na paralotni, oraz nad Dunajec, którego bystre wody zapewniają niezwykłe wrażenia podczas spływu kajakiem lub raftingu.

 

Białe złoto Wieliczki

Prawdziwe serce Wieliczki to tonące w mroku szyby wydobywcze, kręte i ciasne chodniki oraz wyrzeźbione siłami natury i ludzkich rąk komnaty. To tutaj na głębokości ponad 100 m kryje się jedyny na świecie podziemny szlak pielgrzymkowy „Szczęść Boże” prowadzący śladami ukształtowanej przez wieki górniczej religijności. Pochodząca z XVII w. Kaplica św. Antoniego, ekspozycja Muzeum Żup Krakowskich Sacrum w dziedzictwie solnym i wspaniałe sanktuarium patronki solnych górników, czyli Kaplica św. Kingi, stanowią główne atrakcje czekające na pielgrzymów.

FOT. KOPALNIA SOLI „WIELICZKA”/RAFAŁ STACHURSKI
Komora Kazimierza Wielkiego w Kopalni Soli „Wieliczka”

 

Coś dla siebie w Kopalni Soli „Wieliczka” znajdą także zwykli turyści. Niezapomniane wrażenie na wszystkich gościach robią m.in. wysoka na 36 m Komora Stanisława Staszica, w której odbył się prawdopodobnie jedyny na świecie podziemny lot balonem, oraz Komora Warszawa, tak wielka (o wymiarach 40 x 17 m), że rozgrywane są w niej nawet mecze piłki nożnej. Podczas przemierzania kolejnych poziomów nie sposób pozbyć się myśli, że kroczymy po zadziwiającej krainie jakby nie z tego świata. Ukryty głęboko pod ziemią surowy i tajemniczy krajobraz do złudzenia przypomina ujęcia ze światowych superprodukcji kina science fiction.

 

Renesansowy Tarnów

Polski biegun ciepła, bo tak nazywany jest Tarnów, wita gorąco wszystkich przybywających w jego progi. To drugie pod względem liczby mieszkańców miasto w województwie małopolskim. Żyje w nim ponad 110 tys. ludzi. Tarnów słynie ze swojego urzekającego galicyjską atmosferą Starego Miasta. Wędrując jego wąskimi uliczkami, podziwiać można renesansowe kamieniczki, Dom Florencki, Ratusz i Rynek, na którym przyjemnie usiąść przy lodach i filiżance świeżo zaparzonej kawy. Miłośnicy historii będą bez wątpienia zafascynowani monumentalnymi pomnikami nagrobnymi w Bazylice Katedralnej oraz górującymi nad miejscowością ruinami wspaniałego niegdyś zamku rodu Tarnowskich. Poruszy ich też przejmująca historia tarnowskich żydów, którą poznają, podążając szlakiem judaików. Tarnów przypadnie też do gustu fanom sportu. Miasto na co dzień żyje żużlem. Pasjonujące wyścigi motocyklowe obejrzymy na Stadionie Miejskim Jaskółcze Gniazdo.

FOT. TARNOWSKIE CENTRUM INFORMACJI

Rynek Starego Miasta w Tarnowie z wieżą katedralną w tle

 

Z wędką w Zatorze

Dawne zagłębie hodowli karpia w okolicach miasteczka Zator – Dolina Karpia – słynie z sielskiego krajobrazu Kotliny Oświęcimskiej i stawów rybnych, które zakładano już w czasach średniowiecza. W XIII w. pobożni mnisi hodowali tutaj ryby przywiezione prawdopodobnie z Moraw. Dziś te same stawy, wykopane niegdyś przez tatarskich jeńców, stanowią prawdziwy raj dla wędkarzy i ulubiony cel rodzinnych wypadów za miasto na weekend. Poza doskonałymi łowiskami z okazami karpia, których rozmiary i siła zdążyły już przejść do legendy, w Zatorze jest jeszcze jedna fascynująca atrakcja. Mowa tu o kompleksie Zatorland z aż pięcioma tematycznymi parkami rozrywki. W jednym z nich – DinoZatorlandzie – odwiedzający spacerują między ponad 100 makietami gadów w skali 1:1, wyglądającymi zupełnie jak żywe. W innych mogą przenieść się do świata mitologii, owadów, bajek i wodnych stworzeń oraz odwiedzić samego św. Mikołaja (od 23 listopada 2013 r.) bez wyjeżdżania do mroźnej Laponii. Jak widać, Małopolska to kraina niezwykłych cudów.

 

Uzdrowiskowa Rabka-Zdrój

Leżące na północ od Nowego Targu miasto urzeknie wszystkich bez wyjątku – zarówno dzieci, jak i dorosłych. Najmłodszych ucieszą zabawne przedstawienia w słynnym Teatrze Lalek „Rabcio” czy wizyta w Rodzinnym Parku Rozrywki Rabkoland i na miejskim lodowisku. Starsi docenią relaksującą ciszę i spokój wypielęgnowanego Parku Zdrojowego, znakomitego miejsca do wypoczynku i zabawy na świeżym powietrzu. Doskonałe warunki do podreperowania zdrowia i polepszenia samopoczucia stwarza tutejsze uzdrowisko, w którym skorzystać można m.in. z zabiegów kosmetycznych, odprężających duszę i ciało masaży czy leczniczych inhalacji. W Rabce nie sposób się nudzić. Zainteresowani poznaniem kultury i rękodzieła ludowego powinni odwiedzić znaną Galerię „Pod Lilianną” oraz pracownię Edwarda Gacka, gdzie nauczą się sztuki regionalnego haftu oraz garncarstwa. Z Rabki-Zdroju warto również wyruszyć na wycieczkę do Gorczańskiego Parku Narodowego i słynącego z osuwisk fliszowych Rezerwatu Przyrody Luboń Wielki.

 

Muszyna nad brzegiem Popradu

Muszyna w dolinie rzeki Poprad to dziś jedna z najczęściej odwiedzanych miejscowości wypoczynkowych na południu Polski. Tę popularność zawdzięcza tutejszemu uzdrowisku. Z roku na rok wygląda ono coraz okazalej i wciąż poszerza swoją ofertę, w której oprócz tradycyjnych zabiegów leczniczych znajdują się także usługi profesjonalnego SPA. Pobyt wczasowiczom umilają też wieczorki taneczne, biesiady przy ognisku czy – w sezonie zimowym – kuligi, przejażdżki psimi zaprzęgami i skiring, czyli ciągnięcie narciarza przez konia z jeźdźcem. Wśród bardziej aktywnych sposobów spędzania czasu warto wymienić rafting na rzece Poprad, wycieczki konne po zachwycających górach Beskidu Sądeckiego oraz emocjonujące rajdy off-roadowe i paintball. W Muszynie jest wszystko, czego potrzeba, żeby spędzić niezapomniany urlop. W mieście i okolicy na uwagę zasługują m.in. unikalny w skali europejskiej Rezerwat Las Lipowy Obrożyska, mofeta, czyli miejsce naturalnego wyziewu dwutlenku węgla, usytuowana w dnie bagnistego koryta Złockiego Potoku, a także ogrody sensoryczne oddziaływujące na wszystkie zmysły, podzielone na strefy smakową, dotykową, zapachową, słuchową, wzrokową i dźwiękową. Nie wolno również zapomnieć o nowym Centrum Rekreacji i Sportu Zapopradzie, położonym malowniczo w zakolu rzeki Poprad, z kompleksem basenów otwartych, dużą rodzinną zjeżdżalnią i częścią gastronomiczną oraz o darmowych siłowniach na świeżym powietrzu i pijalniach wód mineralnych. Warto też odwiedzić ruiny XIV-wiecznego zamku starostów Państwa Muszyńskiego. Niewielka odległość dzieli także uzdrowisko od kompleksu stacji narciarskich Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla i wyciągów w Złockiem, Żegiestowie, Powroźniku oraz na Słowacji.

FOT. KONRAD ROGOZIŃSKI
Ogrody sensoryczne koło obiektów sanatoryjnych w Muszynie

 

Ryterskie skarby natury

Niebywały urok Rytra wynika z jego malowniczego położenia w przełomowej części doliny Popradu: od zachodu otoczonej lesistym wzgórzem Pasma Radziejowej, a od wschodu – Pasma Jaworzyny. Niepowtarzalne piękno tego magicznego zakątka tworzy właśnie dzika przyroda. Najlepszą okazją do zapoznania się z nią jest wizyta w Gminnym Parku Ekologicznym, który chroni gatunki fauny i flory charakterystyczne dla górzystych terenów Beskidu Sądeckiego. Spotkamy w nim np. zaskrońca zwyczajnego, jaszczurki zwinkę i żyworódkę, kumaka górskiego, a w oczkach wodnych – rzadkie rodzaje traszek. W Rytrze nie brakuje również innych ciekawych miejsc, wśród których na wyróżnienie zasługują Park Linowy ABlandia i stary kamieniołom. Miłośników militariów przyciąga natomiast do tej miejscowości schron bojowy z 1939 r., a amatorów sportów zimowych – Stacja Narciarska Ryterski Raj.

 

Niedzica z widokiem na zamek

W 1997 r. w pobliżu Pienińskiego Parku Narodowego oddano do użytku tamę, która zatrzymała wartkie wody Dunajca i rozdzieliła je na dwa zbiorniki: główny – Jezioro Czorsztyńskie i wyrównawczy – Jezioro Sromowskie. Od tej pory co roku tysiące gości z kraju i zagranicy przybywa nad ich brzegi, aby zwiedzić położony na stromej skale średniowieczny Zamek Dunajec (Zamek w Niedzicy) i największą w Polsce ziemną zaporę. Podziwiać w niej można otwartą dla turystów elektrownię wodną i napić się pysznej kawy w klimatycznej kawiarni Cafe Turbinka. W okolicy nie brak też innych atrakcji. Po Jeziorze Czorsztyńskim pływają statki wycieczkowe, miejscowe Centrum Turystyki i Rekreacji dysponuje polem do minigolfa, kręgielnią, gabinetem odnowy biologicznej i wypożyczalniami rowerów górskich. Znakomitą alternatywę stanowią również piesze wycieczki w Pieniny, spływ przełomem Dunajca oraz wędkowanie w czystych wodach jezior czy wyprawa do ruin gotyckiego zamku w Czorsztynie.

FOT. MOT ARCHIVUM/JACEK WARUŚ
Malowniczy zamek w Niedzicy nad Jeziorem Czorsztyńskim

 

Na rowerowym szlaku w Piwnicznej-Zdroju

Jeden weekend to zdecydowanie za mało, żeby odkryć wszystkie zalety Piwnicznej-Zdroju. Na aktywnych turystów czekają tu liczne trasy piesze i rowerowe, ośrodek jazdy konnej oraz trzy doskonałe stacje narciarskie w Suchej Dolinie, Wierchomli Małej i Kokuszce, zaś na zainteresowanych historią regionu – Izba Muzealna z ciekawą wystawą sprzętów gospodarstwa domowego z dawnych lat. Wielbicielom uroków natury spodoba się na pewno emocjonujący spływ łodzią malowniczą doliną Popradu z Piwnicznej do Rytra. Tutejsze ośrodki leczniczo-wypoczynkowe pomogą natomiast w podreperowaniu zdrowia i polepszeniu samopoczucia poprzez natryski wodolecznicze, zabiegi borowinowe, inhalacje czy kuracje wodami mineralnymi. W mieście odbywa się także wiele imprez. Do najciekawszych z nich należą lipcowe Dni Piwnicznej, sierpniowe Wrzosowisko i piwniczańskie dożynki.

 

Krynica-Zdrój – cudowna moc wody

Jeszcze do niedawna ta „perła polskich uzdrowisk” kojarzona była głównie z kuracjuszami, którzy tłumnie przybywali do niej, aby wdychać czyste, górskie powietrze i delektować się wodą mineralną z tutejszych słynnych źródeł: Jan, Mieczysław, Zuber czy Słotwinka. Dziś miejscowość bez wątpienia nie jest już wyłącznie typowym kurortem uzdrowiskowym. Krynica szybko rozbudowała swoją ofertę turystyczną o znakomicie przygotowane szlaki piesze i rowerowe, bogatą bazę gastronomiczną i hotelową czy atrakcje dla miłośników aktywnego wypoczynku, m.in. sztuczne lodowisko i trasy do uprawiania narciarstwa biegowego i zjazdowego.

FOT. ARCHIWUM MAŁOPOLSKIEJ ORGANIZACJI TURYSTYCZNEJ
okazały neorenesansowy Stary Dom zdrojowy w Krynicy-zdroju

 

Wspaniałą zabawę zapewniają przyjezdnym pole paintballowe w Fabryce Endorfiny i czynny przez okrągły rok Krynicki Park Linowy. Swój niezwykły klimat uzdrowisko zawdzięcza pięknym drewnianym willom. W jednej z nich o nazwie Romanówka funkcjonuje Muzeum Nikifora, poświęcone pamięci polskiego malarza prymitywisty Epifaniusza Drowniaka – Nikifora Krynickiego (1895–1968). Podczas pobytu w mieście trzeba też koniecznie wjechać koleją gondolową na górujący nad nim szczyt Jaworzyny (1114 m n.p.m.), z którego rozciąga się widok na zachwycającą panoramę Beskidu Sądeckiego. 

 

Zdrojowy Żegiestów

Ta urocza miejscowość uzdrowiskowa leży niedaleko Muszyny, na porośniętym gęstym lasem prawym brzegu Popradu. Leczy się tutaj choroby układu trawienia, reumatologiczne, nerek i dróg moczowych. Żegiestów stanowi jedyne miejsce w Polsce, które graniczy ze Słowacją od strony północnej, co jest jego wielką atrakcją. Wszystko to za sprawą malowniczych meandrów Popradu, tworzących tzw. Łopatę Polską i Łopatę Słowacką. Na uwagę zasługują tu także niewątpliwie neogotycki Kościół św. Kingi w Żegiestowie-Zdroju oraz Kościół św. Anny i św. Michała Archanioła, będący dawniej Cerkwią św. Michała Archanioła, w którym zachowały się unikalne feretrony z ikonami z XVIII i XIX w.

 

Ślady przeszłości w Niepołomicach

Historia Niepołomic nierozerwalnie wiąże się z dziejami królów polskich, czego najlepszym świadectwem jest znajdujący się w mieście XIV-wieczny Zamek Królewski. Dziś po gruntownym odrestaurowaniu odbywają się w nim liczne koncerty, pokazy rycerskie, wystawy, przedstawienia teatralne, a nawet operowe. Do głównych atrakcji miasta i jego okolic należą również Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku (prezentująca eksponaty z Muzeum Narodowego w Krakowie), Puszcza Niepołomicka i Kopiec Grunwaldzki, usypany przez mieszkańców dla uczczenia 500. rocznicy pamiętnego zwycięstwa nad Krzyżakami. W tych stronach nie wolno nam też nie odwiedzić Opactwa św. Wojciecha MniszekBenedyktynek w Staniątkach. To najstarsza tego typu budowla w Małopolsce (z początku XIII w.), a zarazem fascynujący zabytek na skalę światową.

 

Baśniowe Ciężkowice

Do tej małej miejscowości niedaleko Tarnowa turyści przyjeżdżają zazwyczaj z jednego powodu – aby zobaczyć rezerwat przyrody nieożywionej Skamieniałe Miasto. Malowniczy szlak wytyczony tutaj przez dębowy las wiedzie wśród olbrzymich skał zbudowanych z gruboziarnistego piaskowca. Ich osobliwe kształty skłoniły miejscową ludność do nadania im własnych nazw. W rezerwacie znajdziemy więc „Piramidę”, „Borsuka”, „Orła”, „Cygankę” czy też „Czarownicę”. Jeden z zespołów skalnych, dziś noszący miano „Grunwald” na pamiątkę zwycięstwa odniesionego w 1410 r., niegdyś zwany był „Piekłem”. Według legendy ukryto tu wielki skarb, do którego wejście otwiera się tylko raz w roku. Urok Skamieniałego Miasta polega na tym, że potrafi ono oddziaływać na wyobraźnię, a my czujemy się, jakbyśmy trafili do czarodziejskiej krainy.

 

Nowy Sącz – zwierciadło historii

To jedno z najstarszych miast Małopolski (lokowane w 1292 r.) szczyci się wieloma zabytkami. Najważniejszymi z nich są niewątpliwie XIX-wieczny Ratusz usytuowany w sercu miasta, na Rynku, największym w Małopolsce po krakowskim, oraz Bazylika Mniejsza pod wezwaniem św. Małgorzaty, w której podziwiać można fragment unikatowej gotyckiej polichromii i 34-głosowe organy. Wśród odwiedzających Nowy Sącz turystów niesłabnącą popularnością cieszą się pozostałości dawnych fortyfikacji – ruiny Zamku Królewskiego i Dom Gotycki, gdzie dziś działa Muzeum Okręgowe. W tym ostatnim przyjrzymy się bliżej m.in. dawnej sztuce Sądecczyzny reprezentowanej przez zbiór eksponatów z miejscowych dworów i pałaców. Miłośnicy kultury regionalnej powinni koniecznie odwiedzić Sądecki Park Etnograficzny. W skansenie tym odtworzono obraz historycznej wsi sądeckiej – jej zabudowania i przestrzeń życia codziennego mieszkańców. Niemal wszystkie obiekty (stajnie, kryte słomą chałupy, młyn, kuźnia itp.) w parku są  oryginalne – pochodzą z okolicznych miejscowości i zostały przeniesione z zachowaniem największej ostrożności. W budynkach obejrzymy typowe wyposażenie chłopskich domostw: meble, naczynia, obrazy, a także części garderoby. W sezonie letnim na terenie skansenu organizuje się pokazy tradycyjnego rzemiosła i lokalnej twórczości artystycznej. Odwiedzający mają również okazję poznać charakterystyczne dla regionu obrzędy, wierzenia i medycynę ludową. Filię Sądeckiego Parku Etnograficznego stanowi niezmiernie malownicze tzw. Miasteczko Galicyjskie, którego oficjalna inauguracja odbyła się w maju 2011 r. Jest to rekonstrukcja małomiasteczkowej zabudowy z przełomu XIX i XX w., obejmująca niewielki plac rynkowy i pierzeje z kilkunastoma domami. Miejsce to leży na terenie osiedla Piątkowa we wschodniej części Nowego Sącza, ok. 5 km od centrum. W odróżnieniu od pozostałych sektorów Sądeckiego Parku Etnograficznego pełni przede wszystkim funkcje konferencyjne, hotelowe, gastronomiczne, handlowe czy wystawiennicze. Co najważniejsze, Miasteczko Galicyjskie przybliża niepowtarzalną atmosferę dawnej prowincji monarchii austro-węgierskiej sprzed I wojny światowej.


 

Artykuły wybrane losowo

Birma – niezwykła kraina życzliwości

AGATA CIEŚLAK

www.beforewegetold.pl

           

<< Malownicze, wiejskie krajobrazy poprzecinane tysiącem złotych pagód, bezinteresowne uśmiechy pojawiające się na pomalowanych „thanaką” twarzach życzliwych mieszkańców, chodniki pełne charakterystycznych czerwonych plam, na każdym kroku przypominających o birmańskiej tradycji żucia betelu, ciężko pracujące, a mimo to radosne dzieci o dużych oczach, z ciekawością obserwujące zagranicznych przybyszów – to właśnie Birma (Mjanma), niesamowita kraina, która raz odwiedzona nie daje o sobie zapomnieć. Leży nad Zatoką Bengalską i Morzem Andamańskim, a jej terytorium rozciąga się wzdłuż rzeki Irawadi. Jeszcze do niedawna pozostawała w całkowitej izolacji. Przez długi czas władzę w kraju sprawowała junta wojskowa, która skutecznie odcinała jego mieszkańców od jakichkolwiek zagranicznych wpływów. Dopiero w 2011 r., po wielu latach despotycznych rządów, Birma powoli zaczęła otwierać się na świat. Piękne krajobrazy, serdeczne serca Birmańczyków oraz urokliwe, nieskażone współczesną cywilizacją rejony sprawiają, że dzisiaj jest jednym z najchętniej odwiedzanych państw w Azji Południowo-Wschodniej. >>

Nie odważyłabym się napisać, że w 2018 r. nie dotarła tu masowa turystyka. Kraj szybko się rozwija, a jego mieszkańcy są coraz bardziej świadomi korzyści płynących z przyjmowania zagranicznych gości. Skalę zjawiska prezentują dostępne statystyki dotyczące liczby odwiedzających. W 2010 r. do Birmy zawitało niespełna 800 tys. turystów, ale w 2017 r. było ich już blisko 3,5 mln. Z powodu tłumów, jakie ściągają obecnie do sąsiedniej Tajlandii (niemal 35,5 mln zagranicznych gości w 2017 r.), warto rozważyć wizytę w tym mniej popularnym kraju, póki wciąż można tutaj znaleźć miejsca, do których dociera niewielu przyjezdnych.

 

Jezioro Inle - sieci rozpiete na koszach

© Myanmar Touri sm Marketi ng/shutter sto ck/natta nan726

 

Pod względem zajmowanego terytorium Birma (Mjanma, oficjalnie Republika Związku Mjanmy) jest drugim największym państwem w Azji Południowo-Wschodniej, zaraz po Indonezji (ma ok. 676,5 tys. km² powierzchni). Leży w strefie klimatu zwrotnikowego, wilgotnego, monsunowego. Wyróżnia się tu trzy pory roku: suchą chłodną (od listopada do lutego), suchą gorącą (od marca do maja) oraz deszczową (od czerwca do października). Najlepszy termin na zwiedzanie kraju to okres od listopada do lutego. Wówczas opady deszczu praktycznie nie występują, a temperatura utrzymująca się na poziomie ok. 25°C nie daje się we znaki. Z Polski najłatwiej dotrzeć samolotem do miast Rangun lub Mandalaj. Najczęściej loty odbywają się z przesiadką w Singapurze, Hongkongu, Bangkoku, Dosze czy Dubaju.

 

Birmańskie dzieci z twarzami ozdobionymi szarożółtawą pastą nazywaną thanaką

© Col umb us Tra vel s and Tours

 

NIESAMOWITE TRADYCJE

Podczas kilkumiesięcznej podróży po wielu krajach Azji Południowo-Wschodniej to właśnie birmańskie zwyczaje i kultura urzekły mnie najbardziej. Wieloletnie odizolowanie Birmy od reszty świata sprawiło, że wciąż mocno kultywuje się w niej lokalne tradycje, niezmiernie ciekawe dla turystów zza granicy. Najczęściej kojarzą się z nią pomalowane na jasnożółto twarze mieszkańców. Do wykonania wzorów stosuje się thanakę, czyli mieszankę wody i startego drewna z różnych drzew. Gotową pastę ze starannością rozprowadza się na twarzach kobiet i dzieci, rzadko mężczyzn. Chroni ona przed szkodliwym działaniem słońca, a w tutejszej kulturze stanowi rodzaj makijażu.

                Panowie raczej nie używają thanaki, ponieważ jest to uważane za mało męskie. Inaczej niż w Europie mężczyźni ubierają się tu w longyi (lungi), czyli długą chustę charakterystycznie przewiązaną z przodu na wysokości bioder, przez co przypominającą spódnicę. Oczywiście, można spotkać Birmańczyków w spodniach, jednak znaczna ich część preferuje tradycyjny strój, który nie krępuje ruchów i w gorącym klimacie przepuszcza więcej powietrza.

                Domeną prawdziwego mężczyzny z krwi i kości jest żucie betelu, składającego się głównie z liści pieprzu żuwnego z dodatkiem anyżu, goździków, kardamonu czy gałki muszkatołowej. Ma on działanie lekko pobudzające i jak większość używek uzależnia. Poza tym zabarwia zęby na czarno, a ślinę na czerwono. To właśnie dumnie spluwający mężczyźni z czarnym uzębieniem są odpowiedzialni za upstrzone czerwonymi plamami chodniki. Ta wątpliwa estetycznie atrakcja jest niejako wizytówką Birmy, choć rząd od jakiegoś czasu stara się walczyć z tym zwyczajem. Podobno podjęto próby wprowadzenia zakazu plucia, ale rezultatu obostrzeń praktycznie nie widać.

 

BIRMAŃSKIE SMAKI

Ten rozległy kraj zamieszkuje wiele mniejszości etnicznych. Dodatkowo jego sąsiedzi (Tajlandia, Indie czy Chiny) mogą poszczycić się bogatymi tradycjami kulinarnymi. Birmańskie potrawy są więc bardzo różnorodne, jednak istnieją dwa składniki powtarzające się w nich bez względu na region: ryż i makaron. Uliczne garkuchnie serwują dania, w których główną rolę odgrywa wiele odmian ryżu, od lepkiego po sypki. Makaron występuje w kilku wersjach, różniących się grubością nitek. Potrawy podawane są z warzywami, mięsem lub owocami morza. Co ciekawe, wszelkie dodatki serwuje się najczęściej w osobnych małych miseczkach. W efekcie na stole ląduje zazwyczaj łącznie kilkanaście mniejszych lub większych naczyń. Poza tym w Birmie do jedzenia nie używa się noży, a jedynie łyżek, widelców lub pałeczek. Częstym przysmakiem są również zupy: wegetariańskie, mięsne lub z owocami morza, ale zawsze z dużą ilością warzyw i wyczuwalnej kolendry.

                Do posiłków zwykle podawana jest herbata, która zajmuje szczególne miejsce wśród kulinarnych tradycji kraju. W Birmie praktykuje się picie herbaty w ulicznych kafejkach. Siedząc na charakterystycznych niskich, plastikowych krzesełkach, Birmańczycy od rana do wieczora popijają serwowany w dzbankach napój. Rozmawiają ze sobą, obserwują rzeczywistość, razem spędzają czas.

                W gorące dni świetnie orzeźwia woda z kokosa lub świeżo wyciskany sok z trzciny cukrowej. Piwosze nie powinni być zawiedzeni, ponieważ lokalne piwo Myanmar niczym nie odbiega od produktów pochodzących z naszych polskich browarów.

 

W złotej stupie Szwedagon zgodnie z tradycją przechowywanych jest osiem włosów Buddy

© Myanmar Touri sm Marketi ng/Nyaunt Nai ng

 

TĘTNIĄCE ŻYCIEM MIASTO

Położony na południu Rangun (Yangon) to blisko 8-milionowa metropolia, stanowiąca ważny ośrodek kulturalny i gospodarczy w państwie. Przez ponad 150 lat (od 1853 do 2006 r.) był on stolicą Birmy (obecnie tę funkcję pełni Naypyidaw, Nay Pyi Taw). Mimo utraty tak ważnej roli kolorowe miasto wciąż tętni życiem i razem z północnym Mandalaj jest jednym z dwóch największych skupisk ludności w kraju.

                Gwarne i zatłoczone ulice na pozór szarej metropolii wydają się nigdy nie spać. Od samego rana lokalne garkuchnie kuszą zapachami, barwne longyi suną po wąskich chodnikach, a w tle słychać szczekanie bezpańskich psów. Sprzedawcy usług telefonii komórkowych wyrastają na każdym rogu, kolorowe stragany przyciągają świeżymi owocami, a umorusane dzieci ciekawie zerkają na turystów, gdy pomagają rodzicom w pracy. Ruch samochodowy istnieje, ale zasady poruszania się po drogach już niekoniecznie. Co prawda są znaki, pasy dla pieszych, sygnalizacja świetlna, ale nikt specjalnie nie zwraca na to uwagi. Skutery przeciskają się pomiędzy autami, a piesi, wśród głośnego akompaniamentu klaksonów, próbują wywalczyć kilka sekund, aby przejść na drugą stronę jezdni.

                Stare zabudowania z obdrapanymi fasadami upstrzone zostały wszelkiego rodzaju okablowaniem, antenami satelitarnymi i szyldami. Tutaj naprawiają pralki, a zaraz za rogiem znajduje się serwis telefonów. Chodniki usiane są herbaciarniami, gdzie rozwija się życie towarzyskie mieszkańców miasta. W tym całym rozgardiaszu jest jednak pewna harmonia, która sprawia, że Rangun ma niepowtarzalny klimat.

                Mieniąca się milionami odcieni złota świątynia Szwedagon (Shwedagon) góruje nad metropolią i kontrastuje swoim bogactwem z ubóstwem codziennego życia. Wysoka na 99 m buddyjska stupa uchodzi za jedno z najświętszych miejsc w Birmie. Została ponoć zbudowana ponad 2,6 tys. lat temu, a legenda głosi, że znajduje się w niej osiem włosów samego Buddy. Szwedagon stanowi centrum życia religijnego w mieście. Główna stupa otoczona jest wieloma mniejszymi, złotymi kapliczkami, co sprawia, że cały kompleks robi ogromne wrażenie. Podobno ilość złota, której użyto do ozdobienia świątyni, może ważyć nawet do 9 t!

                Do pagody warto udać się późnym popołudniem, kiedy słońce zaczyna zbliżać się ku zachodowi i oświetla złote fasady budowli. Prawdziwy spektakl rozpoczyna się jednak wieczorem, gdy kompleks rozświetlają tysiące zapalonych przez wiernych świeczek. Wokół unosi się charakterystyczny zapach kadzideł i rozbrzmiewa kojąca melodia modłów. Podniosła atmosfera kontrastuje z migającymi smartfonami birmańskiej młodzieży. Świątynia jest nie tylko miejscem modlitwy, ale również swoistym centrum, dookoła którego toczy się życie towarzyskie mieszkańców.

                Żeby przyjrzeć się codziennej rzeczywistości Birmańczyków, warto wsiąść do tzw. Yangon Circular Train, czyli pociągu okrążającego metropolię i przejeżdżającego przez okoliczne wioski i przedmieścia. Choć to dobrze znana turystom atrakcja, sama linia kolejowa wcale nie została stworzona na potrzeby turystyki. Funkcjonuje od 1954 r. i korzystają z niej osoby dojeżdżające do pracy. Przejażdżka jest więc okazją do obserwowania prawdziwego życia miejscowych.

                W ciągu ok. 3 godz. pociąg pokonuje blisko 46 km i zatrzymuje się na 39 tętniących życiem stacjach. Do wagonów wchodzą mężczyźni z czarnymi od betelu zębami sprzedający taśmę izolacyjną czy nożyczki. Kobiety z koszami na głowie oferują pasażerom owoce. Umalowane thanaką dziecięce twarze wykrzywiają się podczas dźwigania ogromnych ilości kukurydzy. Na każdej stacji do okien podbiegają Birmanki z tacami pełnymi smakołyków i orzeźwiających napojów. Wszyscy gdzieś się przemieszczają i próbują zarobić parę groszy. Gdy patrzy się na ten rozgardiasz z perspektywy Europejczyka, ciężko nie zawstydzić się przed sobą za narzekanie na zachodnie warunki pracy.

 

MAGICZNY ŚWIAT Z POCZTÓWEK

W każdym kraju znajduje się takie miejsce, które jest jego swoistą wizytówką, ikoną pojawiającą się na większości pocztówek. W Birmie tę rolę odgrywa położone w prowincji Mandalaj dawne miasto Pagan (Bagan). Było ono niegdyś stolicą Królestwa Paganu, którego początki sięgają IX w. Najbardziej dynamicznie rozwijało się za panowania króla Anawrahty (w latach 1044–1078) – władca zainicjował budowę wielu obiektów sakralnych. Obecnie stanowisko archeologiczne Pagan zajmuje 104 km2 i usiane jest ponad 2,2 tys. buddyjskich pagód, klasztorów czy świątyń.

                Codziennie o wschodzie słońca nad wierzchołkami budowli unosi się mnóstwo balonów, tak dobrze znanych z birmańskich pocztówek. Aby podziwiać ten niesamowity spektakl, warto wdrapać się na jedną z wyższych świątyń, skąd rozpościera się dobry widok na otuloną pierwszymi promieniami słońca panoramę Pagan. Popularnym miejscem, w którego rejonie codziennie o świcie gromadzi się najwięcej turystów, jest pagoda Shwesandaw. To tu setki obiektywów patrzą w stronę wschodzącego słońca, a co wytrwalsi amatorzy fotografii już na kilka godzin przed nastaniem dnia rozkładają swoje statywy w najlepszych punktach. Podobnie wygląda to podczas zachodu słońca, choć wtedy uzbrojeni w aparaty ludzie okupują pagodę Bulethi. Promienie słoneczne malują okolicę na ciepłe kolory i niesamowicie podkreślają bezkres całego kompleksu.

                Pagan można zwiedzać na wiele sposobów: wynajętym skuterem, taksówką lub nawet powozem konnym. Cały obszar strefy archeologicznej jest bardzo rozległy i nie da się zobaczyć wszystkiego w trakcie jednej wizyty. Najlepiej spędzić tutaj dwa, trzy dni. Warto też zdecydować się na lot balonem nad wierzchołkami świątyń o wschodzie słońca. Tylko z tej perspektywy można zdać sobie sprawę z rozmachu, z jakim zbudowano miasto – las budowli zdaje się ciągnąć bez końca.

 

Zabytkowe budowle sakralne w mieście Pagan

© Myanmar Touri sm Marketi ng/Hta y Wi n

 

STOLICA WIDMO

Gdybym miała powiedzieć, które miejsce najbardziej zaskoczyło mnie podczas pobytu w Birmie, bez wahania wskazałabym stolicę kraju. Naypyidaw to pięciokrotnie większa od Nowego Jorku metropolia (zajmuje powierzchnię ponad 7 tys. km²), gdzie mieszka jedynie ok. 1,2 mln osób. Ogromne, luksusowe hotele rodem z Las Vegas świecą pustkami. Na szerokich ulicach, z 20-pasmową autostradą na czele, próżno szukać wielu samochodów. W birmańskiej stolicy znajduje się największe w całej Azji Południowo-Wschodniej zoo (Naypyidaw Zoological Gardens), które najczęściej odwiedzane jest przez... jego pracowników. Metropolia może poszczycić się także nowoczesnymi przystankami komunikacji miejskiej, jednak rzadko jeżdżą tu autobusy. To tylko kilka przykładów absurdów Naypyidaw, które sprawiają, że to dziwne miasto widmo robi ogromne wrażenie!

              Historia powstania nowej stolicy Birmy jest niesamowicie ciekawa. Podobno zbudowano ją z powodu przepowiedni astrologa, który podszepnął rządzącemu wówczas od 1992 r. generałowi Than Shwe, że przewiduje ataki na Birmę ze strony zachodnich mocarstw. Podatny na sugestie polityk uznał, że pełniący funkcję stołecznego ośrodka Rangun znajduje się zbyt blisko morza, co czyni go łatwym celem dla wroga. W 2002 r. zarządził więc założenie całkowicie nowego miasta, ok. 320 km na północ stąd.

              Nową stolicę wznoszono w tajemnicyzarówno przed innymi krajami, jak i samymi Birmańczykami. Budowa wielkiej metropolii pochłonęła miliony kiatów. Termin przeprowadzki został określony przez wspomnianego astrologa i przypadł na 6 listopada 2005 r. Ku wielkiemu zaskoczeniu mieszkańców Rangunu punktualnie o wyznaczonej porze tysiące załadowanych ciężarówek wyruszyło w kierunku Naypyidaw. Pięć dni później do nowej stolicy przesiedlono również wszystkich urzędników. Zupełnie zaskoczeni pracownicy państwowi próbowali oponować, jednak wszelkie protesty uciszane były groźbą więzienia, a tiry z całym ich dobytkiem eskortowała junta wojskowa. Ponad dwa lata potem, w marcu 2008 r., zorganizowano jeszcze bardziej spektakularne przenosiny – z Rangunu do Naypyidaw przewieziono ciężarówkami całe zoo, liczące 420 okazów zwierząt!

              W nowej stolicy wyznaczono kilka stref, które dzielą ją na część rządową, wojskową, dyplomatyczną, hotelową czy mieszkalną. Szerokie ulice są opustoszałe, a nowoczesne przystanki autobusowe zdają się nie funkcjonować. Czerwono-białe krawężniki, przywodzące na myśl tor wyścigowy, kontrastują z uśpionym miastem. Największą atrakcją jest słynna 20-pasmowa autostrada, na środku której można swobodnie spacerować i robić zdjęcia, ponieważ bardzo rzadko przejeżdża tu jakikolwiek samochód. Pozłacane hole ogromnych hoteli świecą pustkami, a wnętrza luksusowych pokoi bardzo odbiegają swoim wystrojem od typowych standardów, na jakie mogą sobie pozwolić Birmańczycy. Dachy budynków mieszkalnych pomalowano na różne kolory, które sygnalizują rangę społeczną ich lokatorów. Przykładowo niebieski oznacza domy przeznaczone dla pracowników służby zdrowia, a zielony – ministerstwa rolnictwa.

              Budowa nowej stolicy pochłonęła spore sumy pieniędzy z budżetu państwa, co spowodowało znaczną podwyżkę cen w kraju. Dla większości ubogich Birmańczyków życie w Naypyidaw było zbyt drogie. Duży wpływ na sytuację w mieście miał także cyklon Nargis, który w maju 2008 r. nawiedził południowe tereny Birmy i zabił ponad 138 tys. osób. Spowodował on mnóstwo zniszczeń, a tysiące ludzi pozbawił dachu nad głową. Nikogo nie było stać na przeprowadzkę do ekskluzywnej stolicy. Ze względu na te wszystkie uwarunkowania ogromne miasto Naypyidaw stanowi dzisiaj przede wszystkim siedzibę rządu, podczas gdy najbardziej zaludnionymi ośrodkami w kraju wciąż pozostają Rangun i Mandalaj.

 

PŁYWAJĄCE WIOSKI

Niecodzienną atrakcją w Birmie jest jezioro Inle, jej drugi co do wielkości słodkowodny zbiornik wodny (ma powierzchnię ok. 116 km2). Ponad 450 lat temu schronili się tutaj ludzie z grupy etnicznej Intha, którzy uciekali przed walkami plemiennymi. Szybko przystosowali się oni do trudnych warunków życia na wodzie i na dobre osiedlili się na Inle. Na drewnianych palach postawili domy, świątynie i szkoły, a żeby zaspokoić głód, wymyślili własny sposób łowienia ryb i uprawiania roślin.

                Aby odwiedzić jezioro, wystarczy podejść do jednej z setek łodzi zacumowanych w miejscowości Nyaungshwe i zapłacić wioślarzowi, który przez cały dzień będzie z nami pływać. Wycieczkę warto rozpocząć o świcie, ponieważ wtedy na otulonej mgłą tafli Inle odbywa się prawdziwy spektakl! Pierwsze promienie słońca, przedzierając się zza pobliskiego wzgórza, oświetlają ubranych w tradycyjne, pomarańczowe stroje rybaków z grupy etnicznej Intha. Stoją oni na skraju drewnianych łodzi i zarzucają do wody siatkowe kosze do łowienia ryb. Aby przemieszczać się po jeziorze, w charakterystyczny sposób popychają wiosła stopą. Trzeba przyznać, że ich umiejętność utrzymania równowagi na dziobach chwiejnych łajb jest godna podziwu!

                Gdy mgła opadnie, a słońce już na dobre wzniesie się ponad horyzont, łódź z turystą mknie dalej, mijając zielone dywany pływających ogrodów. To na nich uprawiane są podobno najlepsze w Birmie pomidory. Podczas całodniowej wycieczki po jeziorze sterujący łodzią zatrzymuje się w wielu sklepikach z pamiątkami lub przy buddyjskich świątyniach. Jest tu również bazar, na którym spróbować można lokalnych smakołyków. Turyści odwiedzają także zakłady, gdzie w tradycyjny sposób wytwarza się biżuterię czy tkaniny. Jedno z najciekawszych miejsc stanowi wytwórnia cygaretek, w której uśmiechnięte Birmanki ręcznie zwijają liście i ochoczo częstują zwiedzających dymkiem. Oczywiście, od tych uroczych kobiet można kupić gotowe cygaretki, zapakowane w ładne, wzorzyste puszki.

                Na zainteresowanie zasługuje też wytwórnia tkanin z kwiatu lotosu, gdzie wiekowe mieszkanki jeziora tkają barwne materiały. Używają do tego tradycyjnych, drewnianych krosien. Zgrabnie operując dłońmi i stopami, tworzą kolorowe arcydzieła. Spod rąk przemiłych kobiet wychodzą wzorzyste chusty, suknie czy torebki, dostępne do kupienia w tutejszych rzemieślniczych sklepikach.

                Jezioro Inle zamieszkują również sędziwe matrony z grupy etnicznej Padaung (Kayan Lahwi), które noszą na szyjach, rękach i łydkach ciężkie, metalowe obręcze. Te „panie z długimi szyjami” już od mniej więcej piątego roku życia zaczynają ozdabiać ciało tego rodzaju biżuterią i z wiekiem nakładają kolejne bransolety. Najstarsze kobiety mają nawet do 10 kg obręczy na jednej nodze! Uśmiechnięte ochoczo pozują do zdjęć i zapraszają do zakupów.

                Wizyta na jeziorze Inle jest dość komercyjną wycieczką, nastawioną na skłonienie jej uczestników do zakupu pamiątek i przeróżnych wyrobów rzemieślniczych. Trzeba przyznać, że to bardzo turystyczne miejsce, ale gdy zamiast na kolejny sklep skieruje się wzrok w drugą stronę, można przyjrzeć się prawdziwemu życiu na wodzie. Uśmiechnięte dzieci bez potknięcia biegają po wąskich kładkach. Starzec z cygarem w pomarszczonej dłoni odpoczywa na ganku. Muskularni młodzieńcy ukradkiem podglądają kobiety myjące włosy w jeziorze. Wszystkie te sceny rozgrywają się w wolnym rytmie przepięknych wschodów i zachodów słońca, wśród stukotu pływających łodzi, mieszającego się z odgłosem migawek tysięcy aparatów zagranicznych turystów.

***

                Odwiedziny w egzotycznej i barwnej Birmie sprawiają, że stale chce się wracać do tej niezwykłej krainy uśmiechu. Niespotykana życzliwość płynąca z serc Birmańczyków na dobre zapada w pamięć i zachęca do naśladowania ich postawy. Ten kraj to nie tylko malownicze krajobrazy i piękne pagody. To przede wszystkim niezmiernie przyjaźni ludzie, od których można nauczyć się otwartości i którym warto odwdzięczyć się najszczerszym uśmiechem.

 

Wydanie jesień-zima 2018

Zachwycająca przygoda w Meksyku

EWA ZAMIECKA

 

                                                                                                             FOT. MEXICO TOURISM BOARD

<< Gdy poszukujący złota Hiszpanie pod wodzą Hernána Cortésa przybyli w 1519 r. do kontynentalnego wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, nie spodziewali się znaleźć tutaj zbyt rozwiniętej cywilizacji i wielkich kamiennych miast. Ogrom i bogactwo tych ziem musiały jednak ich zachwycić, bo zapragnęli przyłączyć je do swojego królestwa. Tak powstała Nowa Hiszpania, która po trzech stuleciach wyzwoliła się spod władzy kolonizatorów, aby przeistoczyć się m.in. w barwny Meksyk, gdzie dziś obok hiszpańskiego funkcjonuje aż 67 języków urzędowych (np. náhuatl, maja, mixtec czy tzeltal). Ta dawna kraina Majów, Azteków i Zapoteków przyciąga obecnie każdego roku miliony turystów z całego świata. >>

Nazwa México pochodzi z języka z grupy uto-azteckiej – náhuatl, rozpowszechnionego przez Azteków. Jej znaczenie nie zostało jednak do końca wyjaśnione. Meksyk to dzisiaj jedno z najludniejszych państw naszego globu – ma prawie 115 mln mieszkańców. Posiada powierzchnię ponad 6 razy większą od Polski (niemal 2 mln km²). Jest ojczyzną rozśpiewanych muzyków mariachi, charyzmatycznej malarki Fridy Kahlo i laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury Octavia Paza.

Więcej…

Podróż dookoła Litwy

Delfina Zažeckė

www.nalitwie.com

<< Licząca sobie już ponad tysiąc lat historii Litwa to największy z krajów bałtyckich. Jest idealnym miejscem zarówno na weekendowy wyjazd, jak i dłuższe wakacje. Zachwyca odwiedzających spokojem, fantastycznymi widokami i mnóstwem możliwości aktywnego spędzania czasu. >>

 

Widok na fragment Starego Miasta w Kownie 

© ANDRIUS ALEKSANDRAVICIUS/KAUNAS IN

 

Piaszczyste plaże, krystalicznie czyste jeziora i bujne zielone lasy są jedynie małą częścią tego, co można zobaczyć na Litwie. Dajmy się więc porwać niezapomnianej przygodzie. Podróż w te strony przeniesie nas do świata, w którym ożywają mieszkańcy średniowiecznych zamków, damy z renesansowych dworów, a nawet postaci z najciekawszych bałtyckich legend.

Polska graniczy z Litwą od północnego wschodu. Dwa największe miasta w kraju naszych sąsiadów – stołeczne Wilno i Kowno – leżą mniej więcej 160 i 120 km od granicy. Mamy więc tutaj naprawdę niedaleko.

 

NIEZAPOMNIANE WILNO

Litewską stolicę trzeba zobaczyć chociaż raz w życiu. Główną jej atrakcją jest romantyczne Stare Miasto z wąskimi uliczkami, klimatycznymi kawiarenkami i zachwycającymi barokowymi budynkami. Górująca nad zabudowaniami Baszta Giedymina (Wieża Giedymina) to symbol Wilna. Z tarasu widokowego znajdującego się na jej szczycie rozpościera się niezapomniana panorama stolicy.

Podczas zwiedzania nie można tutaj pominąć Bazyliki Archikatedralnej św. Stanisława i św. Władysława i jej podziemi. Z katakumbami wiąże się wiele tajemnic, dramatów i historii miłosnych dotyczących największych władców Litwy, członków ich rodzin oraz najznamienitszych rodów Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Warto wybrać się też na spacer ulicą Zamkową (Pilies gatvė), prowadzącą przez niezwykłe zakątki Starego Miasta. Ulice będące jej przedłużeniem wiodą do jedynej ocalałej bramy miejskiej, nazywanej przez Litwinów Bramą Świtu (Aušros vartai), a w Polsce znanej jako Ostra Brama. Od kilku stuleci obrazowi Matki Boskiej Ostrobramskiej, znajdującemu się w tutejszej kaplicy, przypisuje się uzdrawiającą moc. Podczas swojej jedynej pielgrzymki na Litwę we wrześniu 1993 r. to właśnie tu papież Jan Paweł II odprawił mszę i spotkał się z wiernymi. Sam także modlił się przed cudownym obrazem.

Nie tylko główne ulice Starego Miasta zachwycają nieodpartym urokiem. Warto zejść z utartego szlaku, pobłądzić wąskimi, brukowanymi uliczkami i odnaleźć wyjątkową ulicę Literacką (Literatų gatvė) – artystyczną wizytówkę Wilna. Nie sposób przejść obojętnie również obok Kościoła św. Anny, który swoim urzekającym wyglądem skradł serce nawet samego Napoleona Bonapartego.

W trakcie wizyty w tym zachwycającym barokowym mieście nie wolno zapomnieć o atrakcjach znajdujących się poza obrębem historycznego centrum. Republika Zarzecze na prawym brzegu Wilejki to idealne miejsce na spacer lub spotkanie ze znajomymi w jednej z wielu klimatycznych kawiarenek. Na lunch warto wybrać się do restauracji „Paukščių takas” („Droga Mleczna”) mieszczącej się w wileńskiej wieży telewizyjnej na wysokości 165 m. Dzięki panoramicznym oknom i obrotowemu tarasowi, na którym stoją stoliki, można podziwiać stąd rewelacyjne widoki na okolicę.

Największą atrakcją Wilna są mniej więcej godzinne loty balonem nad Starym Miastem. Z kosza rozpościera się zapierająca dech w piersiach panorama. Po każdym locie pasażerowie otrzymują certyfikat oraz uświetniają niezwykłe wydarzenie kieliszkiem szampana.

 

Wilno zachwyca licznymi staromiejskimi ulicami z zabytkowymi kamieniczkami

© WWW.VILNIUS-TOURISM.LT

 

W DAWNEJ STOLICY

Po zwiedzeniu Wilna warto odwiedzić Troki i zobaczyć malowniczy zamek na jeziorze Galwe (Galvė). Niegdyś był on siedzibą wielkich książąt litewskich. Miasto pełniło z kolei funkcję stolicy Litwy. To właśnie z Troków pochodzi jedno z najpopularniejszych i najsmaczniejszych dań litewskiej kuchni – kibiny (pierogi z ciasta drożdżowego z farszem mięsnym).

Choć trocki zamek od razu przykuwa uwagę, nie jest jedyną atrakcją tego karaimskiego ośrodka. Warto też odwiedzić tu biały Dwór w Zatroczu (Užutrakio dvaras), znajdujący się na drugim brzegu jeziora Galwe. W należącej kiedyś do rodziny Tyszkiewiczów rezydencji dziś odbywają się koncerty muzyki poważnej oraz wystawy, na których zbiera się litewska śmietanka towarzyska. Podczas wizyty w posiadłości można również przejść się po parku urządzonym w stylu angielskim i obejrzeć stojące w nim rzeźby rzymskich bogiń.

                Poza tym w Trokach koniecznie trzeba wstąpić do jednej z karaimskich restauracji i zamówić tradycyjne lokalne danie – kibiny z jagnięciną i bulionem. Na zakończenie tak wspaniale spędzonego dnia warto wybrać się w rejs statkiem po niezmiernie malowniczej okolicy lub spędzić wieczór w centrum spa luksusowego, 5-gwiazdkowego hotelu Esperanza Resort & Spa, znajdującego się na południowy zachód od miasta, w bujnym lesie nad brzegiem pobliskiego jeziora.

 

Most prowadzący do średniowiecznego zamku na wyspie na jeziorze Galwe w Trokach

© TRAKŲ TURIZMO IR INFORMACIJOS CENTRAS

 

ZIELONE KOWNO

Położone w samym sercu Litwy Kowno zachwyca swoim wyjątkowym urokiem. Stare Miasto, usytuowane u zbiegu dwóch największych litewskich rzek, Niemna i Wilii, przyciąga tysiące zagranicznych turystów. Także sami kownianie często odwiedzają tę część Kowna ze względu na leżący w niej park, w którym pod rozłożystymi drzewami rosnącymi nad wodą można chwilę odpocząć i uciec od miejskiego zgiełku.

Główną atrakcją Starego Miasta jest częściowo zrekonstruowany w zeszłym stuleciu zamek. Nieopodal niego znajduje się najwyższy w kraju Ratusz, zwany białym łabędziem, oraz plac Ratuszowy z zachowaną do dziś oryginalną zabudową.

W Kownie są wyjątkowo piękne miejsca, o których nie wszyscy wiedzą. Jednym z nich jest dobrze ukryta Dolina Mickiewicza nieopodal Gaju Dębowego (Ąžuolyno Parkas), gdzie poeta spędzał każdą wolną chwilę, gdy mieszkał w sercu Litwy.

Na spacer idealnie nadają się okolice zespołu klasztornego w Pożajściu, położonego nad samym brzegiem Morza Kowieńskiego (Kauno marios), sztucznego zbiornika retencyjnego. Warto obejrzeć imponujące wnętrza tutejszego kościoła i skosztować wyśmienitych dań przygotowywanych w stworzonej na terenie zabytkowego kompleksu luksusowej restauracji „Monte Pacis”. W weekendy z pobliskiej przystani odpływa statek wycieczkowy zabierający turystów w malowniczy rejs po największym litewskim zalewie. Na kilka godzin przybija on do brzegu w pobliżu skansenu w Rumszyszkach (Lietuvos liaudies buities muziejus) – jednego z najciekawszych muzeów pod gołym niebem na Litwie.

 

WZDŁUŻ NIEMNA NAD BAŁTYK

Najszybszą drogą wiodącą z Kowna na wybrzeże jest autostrada Kowno–Kłajpeda, ale jeśli ktoś wybiera się w kierunku Bałtyku, powinien wziąć pod uwagę również inną trasę. Choć podróż nad morze trwa w tym przypadku dłużej, w jej trakcie można zobaczyć o wiele więcej.

Za najbardziej malowniczą drogę w kraju uchodzi ta biegnąca nad brzegami Niemna. Jednak bajeczne widoki to nie wszystko. Już ok. 10 km od Kowna w stronę Jurborka znajduje się przebudowany na pałac zamek w Czerwonym Dworze (Raudondvaris), należący niegdyś do rodziny Tyszkiewiczów. Nadal zachwyca on swoim wyglądem, a przeszklona, biała oranżeria zachęca do odwiedzin i zrelaksowania się nad filiżanką wyśmienitej kawy podawanej w środku.

Kolejnym przystankiem na trasie powinny być dwa wzgórza położone nad Niemnem, wchodzące w skład trzech wielońskich kopców (Veliuonos piliakalniai) – Zamkowe i wzniesienie z grobem Giedymina (ok. 1275–1341). Wierzono, że to właśnie tu podczas obrony zamku w Wielonie zginął wielki książę litewski Giedymin, założyciel Wilna. Wedle legendy mieszkańcy grodziska pochowali władcę i usypali na jego cześć kurhan. Stojący na wzgórzu obelisk poświęcony jest jego pamięci.

Wieżę Zamku w Raudaniu (Raudonės pilis) można zauważyć już z daleka. Z tarasu widokowego na jej szczycie rozciąga się wspaniały widok na okolicę. Po II wojnie światowej w zamku urządzono szkołę, która działa w nim do dziś. Warto przejść się także po pobliskim parku, w którym rośnie ponad 200-letni kasztan.

Potężne mury Zamku Giełgudów (Panemunės pilis – Zamku Poniemuń) przykuwają uwagę z oddali. Otoczona pięcioma kaskadowymi stawami renesansowa budowla jest obiektem, który koniecznie trzeba odwiedzić w trakcie podróży nadniemieńskim szlakiem. Na zainteresowanie w zamku zasługuje bogaty zbiór znalezisk archeologicznych i wieża widokowa. Poza tym funkcjonuje w nim 4-gwiazdkowy hotel Best Baltic Panemunės Pilis oraz restauracja podająca regionalne specjały.

Wzdłuż dalszego fragmentu nadniemeńskiego szlaku nie natrafimy już wprawdzie na monumentalne zamki, ale podczas pokonywania trasy prowadzącej przez Jurbork aż do miejscowości Šilutė (Szyłokarczma) będziemy mogli poznać Litwę od innej, mniej turystycznej strony. W Šilutė warto zatrzymać się na chwilę w centrum miasta, aby zobaczyć największy zegar w kraju, znajdujący się na wieży kościoła ewangelicko-augsburskiego.

 

NAD ZALEWEM KUROŃSKIM

Z Šilutė można wybrać się na Ruś (Rusnės sala), czyli położoną w delcie Niemna wyspę, uważaną za największą na Litwie (ok. 47 km² powierzchni). Co roku pod koniec czerwca odbywa się na niej jeden z największych festiwali muzycznych w kraju. Niedaleko leży również niezmiernie malowniczy zakątek, który koniecznie trzeba odwiedzić podczas wizyty w okolicy – przylądek Ventė. Znajduje się on nad brzegiem Zalewu Kurońskiego i przyciąga przede wszystkim osoby zainteresowane ornitologią. Ze względu na położenie na głównej trasie migracji ptaków od niemal wieku w tutejszej wsi działa stacja ornitologiczna, ze specjalną pułapką przeznaczoną do ich łapania. Dziennie obrączkowanych jest w tym miejscu nawet ponad 6 tys. osobników.

Ponad 750 lat temu na przylądku Ventė wzniesiono zamek. Zimowy lód i podnoszący się na wiosnę poziom wody nie pozwoliły zbyt długo przetrwać krzyżackiej siedzibie. Zamek nie został odbudowany, ale kamienie, które z niego pozostały, wykorzystano do postawienia pobliskiego kościoła.

Na przylądku Ventė stoi najstarsza z siedmiu latarni morskich na litewskim wybrzeżu. Pochodzi z połowy XIX w. Niedaleko niej zbudowano 250-metrowe molo, które ma chronić przylądek przed niszczącą siłą fal Zalewu Kurońskiego. Ventė od Kłajpedy dzieli tylko ok. 50 km.

 

POCZUĆ WIATR W ŻAGLACH

Zwiedzanie Kłajpedy najlepiej zacząć od najstarszej jej części. Do dziś znaleźć tu można wspaniale zachowane domy zbudowane z muru pruskiego, tak charakterystycznego dla tego regionu.

W mieście warto odwiedzić Muzeum Zegarów (Laikrodžių muziejus). W zbiorach placówki znajdują się mechanizmy wykorzystywane przez naszych przodków do pomiaru czasu w najróżniejszy sposób – przy pomocy piasku, słońca, wody, a nawet ognia. Kolekcja zgromadzonych tutaj zegarów zachwyci różnorodnością i liczbą nawet najbardziej wymagających odwiedzających.

Kłajpeda z pewnością wprawi w zachwyt turystów chcących spróbować tradycyjnych i regionalnych dań litewskich. Z tarasów portowych restauracji można podziwiać statki płynące rzeką Dangą (Danė). Warto wejść na pokład cumującego przy jej brzegu żaglowca Meridianas, żeby spróbować miejscowych specjałów oraz poczuć niepowtarzalną żeglarską atmosferę.

Wyjątkowe miejsce na spędzenie nocy w Kłajpedzie stanowi Michaelson Boutique Hotel. Ten jedyny w swoim rodzaju budynek, niegdyś wykorzystywany jako wenecki magazyn, znajduje się na liście litewskiego dziedzictwa kulturalnego ze względu na swoją wielką wartość historyczną. Wnętrze hotelu jest połączeniem XVIII-wiecznej architektury z komfortem i nowoczesnością.

Co roku w mieście odbywa się jedno z najważniejszych wydarzeń na Litwie – Święto Morza (Jūros šventė). Tysiące turystów zbiera się w porcie, aby obserwować Paradę Statków – wyjątkowy spektakl rozpoczynający obchody. Czarującą Kłajpedę warto odwiedzić także w czasie trwania największego w kraju festiwalu jazzowego (Klaipėdos Pilies Džiazo Festivalis), organizowanego zwykle na początku czerwca.

 

BLISKO NATURY

Wybrzeże litewskie przyciąga co roku mnóstwo turystów chcących odpocząć na przepięknych, piaszczystych plażach. Idealnym miejscem na zrelaksowanie się, jak również aktywny wypoczynek jest Mierzeja Kurońska. Malownicze osady, jak Preila i Pervalka (należące do miasta Neringa), położone nad brzegiem Zalewu Kurońskiego zachwycają ciszą i spokojem. Odwiedzające okolicę osoby mają wrażenie, że czas się tu zatrzymał.

Przepiękne tereny Parku Narodowego Mierzei Kurońskiej wspaniale nadają się na całodniową wycieczkę, w trakcie której podziwia się ruchome wydmy – tworzące je piaski przykryły opuszczone wioski rybackie. Bujne lasy stwarzają perfekcyjne warunki do obserwowania mieszkających w nich łosi, dzików i saren oraz ponad 300 różnorodnych gatunków ptaków.

W znajdującym się na Mierzei Kurońskiej niezmiernie interesującym Litewskim Muzeum Morza (Lietuvos jūrų muziejus) można poznać historię Bałtyku, zobaczyć wiele gatunków ryb, zaprzyjaźnić się z osieroconymi fokami, a nawet popływać z delfinami. To jedna z największych atrakcji w okolicy.

 

BURSZTYNOWA KRAINA

Niedaleko miejscowości Juodkrantė leży wyjątkowe miejsce o bajkowej nazwie. W Bursztynowej Zatoce (Gintaro įlanka) podczas nocy świętojańskiej odbywają się jedne z najhuczniejszych obchodów tego święta na Litwie. Przed ponad 150 laty w tutejszych wodach odnaleziono niezwykły skarb. W zatoce odkryto świetnie zachowane wyroby z bursztynu pochodzące jeszcze z epoki neolitu i brązu.

Z Juodkrantė warto wybrać się do parku drewnianych rzeźb znajdującego się na Wzgórzu Czarownic (Raganų kalnas). Wizyta w nim to niepowtarzalna okazja do poznania postaci z litewskich legend oraz bóstw z bałtyckiej mitologii. Mówi się, że od najdawniejszych czasów góra ta przyciągała nie tylko ludzi, ale też diabły i czarownice, które nocami urządzały w tym miejscu sabaty.

 

WIDOK Z WYDMY

Największym i najczęściej odwiedzanym przez turystów kurortem na wybrzeżu jest Nida, położona na południowym końcu litewskiej części mierzei. Charakterystyczne dla tego regionu biało-niebieskie chaty rybackie z czerwonymi dachami, rzeźbionymi drzwiami i okiennicami przyciągają uwagę oraz przypominają o historii i nie zawsze lekkim życiu rybaków mieszkających nad brzegami Zalewu Kurońskiego.

Świetny punkt widokowy w tej okolicy stanowi wydma Parnidžio (Parnidžio kopa) z zegarem słonecznym. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć stąd nie tylko Morze Bałtyckie, ale i przylądek Ventė znajdujący się na przeciwnym brzegu Zalewu Kurońskiego. Mieszkańcy kurortu powiadają, że wydma gnana wiatrem przeszła kilka razy w historii przez miasteczko i stąd właśnie wzięła się jej nazwa, która znaczy Przechodząca przez Nidę.

 

W LETNIEJ STOLICY

Na miano letniej stolicy Litwy zasługuje z pewnością Połąga (Palanga). Szerokie, piaszczyste plaże stają się celem wycieczek nie tylko mieszkańców Wilna czy Kowna, ale również turystów z całej Europy. Poza błogim odpoczynkiem na plaży warto złożyć wizytę w Muzeum Bursztynu (Palangos gintaro muziejus) mieszczącym się w pałacu należącym niegdyś do rodziny Tyszkiewiczów.

Otoczona lasem posiadłość jest idealnym miejscem na spędzenie całego dnia na łonie natury. Przed głównym wejściem do pałacu rozpościera się ogród w stylu francuskim, a nieopodal znajduje się niewielkie zoo i ogród botaniczny z wieloma wyjątkowymi gatunkami roślin.

W Połądze koniecznie trzeba przejść się główną ulicą prowadzącą do najważniejszej atrakcji tego nadmorskiego kurortu – liczącego sobie już ponad 120 lat molo. Po drodze warto zatrzymać się w jednej z restauracji i spróbować regionalnego specjału, jakim jest zupa rybna.

 

KRAINA TYSIĄCA JEZIOR

Auksztota (Aukštaitija) to największy etnograficzny region Litwy. Leży we wschodniej części kraju. Nie sposób przeoczyć tu ogromnej liczby jezior. Właśnie w tych stronach, na granicy z Białorusią, znajdują się Dryświaty (Drūkšiai). To największe litewskie jezioro (ma powierzchnię ok. 45 km²). Warto też wybrać się do miejscowości Połusze (Palūšė), usytuowanej w jednym z najpiękniejszych regionów na Litwie. Nad brzegiem jeziora Lūšiai stoi nietypowy XVIII-wieczny, drewniany Kościół św. Jozafata, zbudowany bez wykorzystania ani jednego gwoździa. Należy do najbardziej rozpoznawalnych litewskich świątyń.

Niedaleko miasta Ignalino (Ignalina) znajduje się wzgórze, z którego szczytu rozciąga się olśniewająca panorama na sześć pobliskich jezior. Ladakalnis, czyli Góra Łady, to miejsce mistyczne. W zamierzchłej przeszłości miały być tu składane ofiary na cześć bogini harmonii, miłości i piękna – Łady. Każdy odwiedzający wzgórze powinien przynieść ze sobą kamień i zostawić go przy rosnącym na szczycie dębie. Podobno gwarantuje to łaski bogini i szczęśliwe życie.

 

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

W zielonych lasach krainy tysiąca jezior znajdują się zachwycające rezydencje, których blask nie przeminął pomimo upływu wielu lat. Najbardziej imponujący z nich jest z pewnością Pałac w Pokrojach (Pakruojo dvaras), otoczony angielskim parkiem. Położony na rzeką Kroją (Kruoją) zespół pałacowy przyciąga swoim bajkowym charakterem turystów z całej Europy. Na jego terenie wyróżniają się niezmiernie malowniczy, pięcioarkadowy most oraz tama z XIX-wiecznym młynem.

Pałac w Pokrojach to nie tylko muzeum. Można w nim przenocować w przygotowanych dla gości eleganckich pokojach i spróbować regionalnych dań w pobliskiej karczmie. Warto pamiętać, że w każdy weekend pojawiają się tu postacie z przeszłości – dawni mieszkańcy rezydencji opowiadają tajemnicze historie związane ze swoim życiem, a młynarz częstuje odwiedzających miejscowymi przysmakami i domowym piwem.

 

POŚRÓD GWIAZD

Na północ od Wilna znajduje się wyjątkowe miejsce, w którym gwiazdy wydają się być niemal na wyciągnięcie ręki. Obserwatorium Astronomiczne w Malatach (Molėtų astronomijos observatorija – MAO) to jedyna tego typu placówka w Europie. Nie tylko zajmuje się ono obserwacją ciał niebieskich, ale również odpowiada na pytania dotyczące sensu istnienia człowieka we wszechświecie.

W obiekcie znajduje się jeden z największych europejskich teleskopów (o średnicy 165 cm). Jest on przeznaczony do użytku publicznego. Dzięki specjalnym teleskopom i filtrom w obserwatorium można oglądać nawet słońce. Oprowadzanie organizuje się przez całą dobę, w zależności od tego, którą z gwiazd lub planet chcą zobaczyć odwiedzający. Naprawdę warto się tutaj wybrać, nie tylko ze względu na charakterystyczną architekturę kompleksu. Można w nim dowiedzieć się, co kryje wszechświat.

 

Fontanna na jeziorze Druskonis w Druskiennikach

© CENTRUM INFORMACJI TURYSTYCZNEJ W DRUSKIENNIKACH

 

DLA ZDROWIA I URODY

Litwa to kraj idealny na aktywny wypoczynek, lecz także świetne miejsce na wyjazd w celu zrelaksowania się, skorzystania z odnowy biologicznej i podreperowania zdrowia. Za najstarsze litewskie uzdrowisko uchodzą Druskienniki (Druskieniki, lit. Druskininkai), znane też za granicą. Warto tu zatrzymać się w hotelu Grand Spa Lietuva z bogatą ofertą usług medycznych. Na terenie obiektu znajdują się m.in. park wodny ze strefą saun oraz jedna z najlepszych restauracji w mieście.

Urokliwe Druskienniki mają do zaoferowania o wiele więcej niż tylko wspaniałe zaplecze uzdrowiskowe. Świetnym sposobem na spędzenie czasu w tym popularnym kurorcie jest wybranie się w rejs statkiem w kierunku Wyspy Miłości. Dziś znajduje się na niej rezerwat przyrody, lecz w przeszłości prowadził tutaj most, dzięki któremu kuracjusze mogli dostać się na najpiękniejszą z plaż nad Niemnem.

W Druskiennikach warto odwiedzić Snow Arenę, gdzie białemu szaleństwu można oddawać się cały rok. Jest to idealne miejsce nie tylko dla narciarzy, lecz także snowboardzistów, dla których powstał znakomicie wyposażony obszar z rampami. W kompleksie znajduje się też wypożyczalnia sprzętu, bary i restauracje, w tym jedna usytuowana powyżej stoku. Do Snow Areny można dostać się kolejką linową z centrum kurortu. Jej trasa przebiega nad malowniczym Niemnem i wierzchołkami drzew. Choć podróż trwa jedynie kilka minut, widoki rozciągające się z okien wagonika sprawiają, że jest niezapomnianym przeżyciem.

Również położone niedaleko Kowna Birsztany (Birštonas) uważane są przez mieszkańców Litwy za znakomite miejsce na weekendowy wypad. To malownicze uzdrowisko ma wyjątkowy urok. Birsztany są o wiele mniej popularne niż Druskienniki, dzięki czemu nawet w sezonie można delektować się w nich ciszą i spokojem. Piękne widoki rozpościerające się z tutejszej Góry Witolda (Vytauto kalnas) na długo zapadają w pamięć. Smakoszy wód mineralnych zadowoli z pewnością fakt, że to właśnie w tej okolicy wydobywa się najbardziej znaną i docenianą litewską wodę mineralną Vytautas oraz równie charakterystyczną w smaku Birutė.

 

Wydanie Lato 2018