WOJCIECH KUDER

                                                                                                             FOT. MOT ARCHIVUM/JACEK WARUŚ

<< Jaki jest sprawdzony przepis na udane wakacje? Szczypta historii, odrobina relaksu, garść adrenaliny i piękna przyroda do smaku. To wszystko zapewni nam magiczna Małopolska. Ośnieżone szczyty Tatr, nowoczesne uzdrowiska, ciemne głębiny bocheńskiej i wielickiej kopalni, gwarny i roztańczony krakowski Rynek Główny czy pokazy i warsztaty regionalnego rzemiosła – oblicze tego południowego rejonu Polski jest barwne niczym tradycyjne gorsety Krakowianek. Wizyta w tej części naszego kraju na długo pozostanie w pamięci każdego turysty. >>

W granicach województwa małopolskiego leży obecnie jedynie fragment historycznej dzielnicy Małopolska (z łac. Polonia Minor). Jej ziemie zajmowały górne i środkowe dorzecze Wisły aż po Mazowsze. Centrum regionu od wieków stanowił Kraków – miasto o historii sięgającej państwa Wiślan, przez bardzo długi czas pełniące funkcję stolicy Polski. Tutejsze malownicze krajobrazy, bogata kultura i moc mineralnych źródeł przyciągały kiedyś w te strony polskie elity i artystów. Dziś każdy Polak musi choć raz w życiu odwiedzić tę krainę.

 

Trudno w jednym artykule (choćby bardzo obszernym!) opisać wszystkie ciekawe miejsca w Małopolsce, nie sposób także zobaczyć ich w czasie weekendowego wyjazdu, a nawet dłuższych wakacji. Aby zaplanować trasę wyprawy, trzeba więc wybrać te najbardziej interesujące. Dlatego przygotowaliśmy dla Państwa krótką listę wybranych przez nas małopolskich miejscowości z ich najciekawszymi atrakcjami.

 

Królewski Kraków

Niegdyś najważniejszy ośródek w państwie i historyczna siedziba królów polskich niezmiennie przyciąga rzesze turystów z całego kraju, a także ze świata. Do jego najsłynniejszych zabytków należą m.in. Zamek Królewski na Wawelu, charakterystyczny budynek Sukiennic i gotycki Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zwany Kościołem Mariacki. W licznych klubach i dyskotekach znajdujących się wokół Rynku Głównego i przy wąskich uliczkach starego Kazimierza czeka na nas zawsze doskonała zabawa przy różnych rodzajach muzyki. W Krakowie można również znakomicie się zrelaksować. Wystarczy odwiedzić Bulwary Wiślane lub Błonia – jedną z największych na świecie łąk położoną w samym centrum miasta. Miłośnicy ruchu na świeżym powietrzu powinni wybrać się na wycieczkę rowerową do Ogrodu Zoologicznego lub spacer na Kopiec Kościuszki, z którego rozciąga się wspaniały widok na dawną stolicę Polski. Kraków posiada też swoje drugie, industrialne oblicze. Poznamy je w powstałej w latach 50. ubiegłego stulecia dzielnicy Nowa Huta, nie przez przypadek zwanej „perłą socjalizmu”. To miejsce najlepiej zwiedzić w ramach popularnych ostatnio wycieczek stylizowanym trabantem lub Fiatem 125p. Aby poczuć trochę peerelowski klimat, warto zajrzeć do tutejszego kombinatu metalurgicznego i skosztować legendarnych już wuzetek w Restauracji Stylowa, działającej od 1956 r.

 

Zakopane – w cieniu Tatr

Zimowa stolica Polski bez względu na porę roku urzeka swym pięknem i wyjątkowym charakterem. Obowiązkowym punktem zwiedzania miasta jest z całą pewnością Muzeum Tatrzańskie z niezmiernie interesującymi eksponatami przedstawiającymi barwną historię Podhala i twórczość jego mieszkańców. Nie wypada tu także ominąć Krupówek. Tę reprezentacyjną zakopiańską ulicę wypełniają butiki z pamiątkami, puby i restauracje, w których królują góralskie melodie wygrywane na skrzypcach, a goście mają okazję zajadać się takimi specjałami, jak np. moskole (placki pieczone na blasze), grillowane oscypki czy kwaśnica. Zakopane stanowi od wielu lat bazę wypadową na wyprawy w Tatry, gdzie na amatorów górskich wędrówek czekają m.in. malownicza Dolina Pięciu Stawów Polskich oraz górujący nad okolicą Giewont (1894 m n.p.m.). Mniej zaprawieni we wspinaczce turyści będą zachwyceni spacerem do Doliny Białego lub na Gubałówkę (1126 m n.p.m.), na której szczyt można również wjechać nowoczesną koleją linowo-terenową. Zimą warto zabrać ze sobą narty, bo tutejsze stoki, np. Polana Szymoszkowa, z roku na rok gwarantują coraz lepsze warunki do korzystania z uroków białego szaleństwa. Dużych emocji powinni spodziewać się natomiast ci, którzy zawitają w styczniu pod Wielką Krokiew. Odbywają się wówczas na niej zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. Co prawda, Adam Małysz nie walczy już o miejsce na podium, ale godnie zastępują go m.in. Kamil Stoch i Piotr Żyła. Na ten jeden weekend w roku Zakopane zmienia się w miasto niekończącej się fiesty, a na ulicach panuje atmosfera radosnego święta.       

 

Szczawnickie źródło zdrowia

Już od ok. 200 lat tłumy turystów z kraju i zagranicy zjeżdżają do Szczawnicy po zdrowie i urodę. Wszystko za sprawą miejscowych leczniczych źródeł szczaw (wód mineralnych bogatych w wolny dwutlenek węgla), które – jak zapewniają tutejsi górale – gwarantują sakramucko krzepę, dobry humor i wigor młodego juhasa do setki, a z bożą pomocą nawet dłużej. O tym, że kurort odzyskuje swój dawny blask, można przekonać się np. w odrestaurowanym Muzeum Uzdrowiska, Sanatorium „Inhalatorium” i słynnej Pijalni Wód Mineralnych. Duże wrażenie robi dziś nowa infrastruktura, wyremontowane budynki zdrojowe oraz wypielęgnowana zieleń Parku Górnego. Co jeszcze ważniejsze, nie sposób się tu nudzić. Do głównych atrakcji miasta należy wyciąg krzesełkowy na pobliską Palenicę (722 m n.p.m.), z której rozpościera się doprawdy zapierająca dech w piersiach panorama Tatr, Pienin, Beskidu Sądeckiego i całej Szczawnicy. Blisko stąd również do Górskiego Ośrodka Szkolno-Wypoczynkowego „Pod Durbaszką” (850 m n.p.m.), gdzie odważniejsi mogą spróbować swoich sił na paralotni, oraz nad Dunajec, którego bystre wody zapewniają niezwykłe wrażenia podczas spływu kajakiem lub raftingu.

 

Białe złoto Wieliczki

Prawdziwe serce Wieliczki to tonące w mroku szyby wydobywcze, kręte i ciasne chodniki oraz wyrzeźbione siłami natury i ludzkich rąk komnaty. To tutaj na głębokości ponad 100 m kryje się jedyny na świecie podziemny szlak pielgrzymkowy „Szczęść Boże” prowadzący śladami ukształtowanej przez wieki górniczej religijności. Pochodząca z XVII w. Kaplica św. Antoniego, ekspozycja Muzeum Żup Krakowskich Sacrum w dziedzictwie solnym i wspaniałe sanktuarium patronki solnych górników, czyli Kaplica św. Kingi, stanowią główne atrakcje czekające na pielgrzymów.

FOT. KOPALNIA SOLI „WIELICZKA”/RAFAŁ STACHURSKI
Komora Kazimierza Wielkiego w Kopalni Soli „Wieliczka”

 

Coś dla siebie w Kopalni Soli „Wieliczka” znajdą także zwykli turyści. Niezapomniane wrażenie na wszystkich gościach robią m.in. wysoka na 36 m Komora Stanisława Staszica, w której odbył się prawdopodobnie jedyny na świecie podziemny lot balonem, oraz Komora Warszawa, tak wielka (o wymiarach 40 x 17 m), że rozgrywane są w niej nawet mecze piłki nożnej. Podczas przemierzania kolejnych poziomów nie sposób pozbyć się myśli, że kroczymy po zadziwiającej krainie jakby nie z tego świata. Ukryty głęboko pod ziemią surowy i tajemniczy krajobraz do złudzenia przypomina ujęcia ze światowych superprodukcji kina science fiction.

 

Renesansowy Tarnów

Polski biegun ciepła, bo tak nazywany jest Tarnów, wita gorąco wszystkich przybywających w jego progi. To drugie pod względem liczby mieszkańców miasto w województwie małopolskim. Żyje w nim ponad 110 tys. ludzi. Tarnów słynie ze swojego urzekającego galicyjską atmosferą Starego Miasta. Wędrując jego wąskimi uliczkami, podziwiać można renesansowe kamieniczki, Dom Florencki, Ratusz i Rynek, na którym przyjemnie usiąść przy lodach i filiżance świeżo zaparzonej kawy. Miłośnicy historii będą bez wątpienia zafascynowani monumentalnymi pomnikami nagrobnymi w Bazylice Katedralnej oraz górującymi nad miejscowością ruinami wspaniałego niegdyś zamku rodu Tarnowskich. Poruszy ich też przejmująca historia tarnowskich żydów, którą poznają, podążając szlakiem judaików. Tarnów przypadnie też do gustu fanom sportu. Miasto na co dzień żyje żużlem. Pasjonujące wyścigi motocyklowe obejrzymy na Stadionie Miejskim Jaskółcze Gniazdo.

FOT. TARNOWSKIE CENTRUM INFORMACJI

Rynek Starego Miasta w Tarnowie z wieżą katedralną w tle

 

Z wędką w Zatorze

Dawne zagłębie hodowli karpia w okolicach miasteczka Zator – Dolina Karpia – słynie z sielskiego krajobrazu Kotliny Oświęcimskiej i stawów rybnych, które zakładano już w czasach średniowiecza. W XIII w. pobożni mnisi hodowali tutaj ryby przywiezione prawdopodobnie z Moraw. Dziś te same stawy, wykopane niegdyś przez tatarskich jeńców, stanowią prawdziwy raj dla wędkarzy i ulubiony cel rodzinnych wypadów za miasto na weekend. Poza doskonałymi łowiskami z okazami karpia, których rozmiary i siła zdążyły już przejść do legendy, w Zatorze jest jeszcze jedna fascynująca atrakcja. Mowa tu o kompleksie Zatorland z aż pięcioma tematycznymi parkami rozrywki. W jednym z nich – DinoZatorlandzie – odwiedzający spacerują między ponad 100 makietami gadów w skali 1:1, wyglądającymi zupełnie jak żywe. W innych mogą przenieść się do świata mitologii, owadów, bajek i wodnych stworzeń oraz odwiedzić samego św. Mikołaja (od 23 listopada 2013 r.) bez wyjeżdżania do mroźnej Laponii. Jak widać, Małopolska to kraina niezwykłych cudów.

 

Uzdrowiskowa Rabka-Zdrój

Leżące na północ od Nowego Targu miasto urzeknie wszystkich bez wyjątku – zarówno dzieci, jak i dorosłych. Najmłodszych ucieszą zabawne przedstawienia w słynnym Teatrze Lalek „Rabcio” czy wizyta w Rodzinnym Parku Rozrywki Rabkoland i na miejskim lodowisku. Starsi docenią relaksującą ciszę i spokój wypielęgnowanego Parku Zdrojowego, znakomitego miejsca do wypoczynku i zabawy na świeżym powietrzu. Doskonałe warunki do podreperowania zdrowia i polepszenia samopoczucia stwarza tutejsze uzdrowisko, w którym skorzystać można m.in. z zabiegów kosmetycznych, odprężających duszę i ciało masaży czy leczniczych inhalacji. W Rabce nie sposób się nudzić. Zainteresowani poznaniem kultury i rękodzieła ludowego powinni odwiedzić znaną Galerię „Pod Lilianną” oraz pracownię Edwarda Gacka, gdzie nauczą się sztuki regionalnego haftu oraz garncarstwa. Z Rabki-Zdroju warto również wyruszyć na wycieczkę do Gorczańskiego Parku Narodowego i słynącego z osuwisk fliszowych Rezerwatu Przyrody Luboń Wielki.

 

Muszyna nad brzegiem Popradu

Muszyna w dolinie rzeki Poprad to dziś jedna z najczęściej odwiedzanych miejscowości wypoczynkowych na południu Polski. Tę popularność zawdzięcza tutejszemu uzdrowisku. Z roku na rok wygląda ono coraz okazalej i wciąż poszerza swoją ofertę, w której oprócz tradycyjnych zabiegów leczniczych znajdują się także usługi profesjonalnego SPA. Pobyt wczasowiczom umilają też wieczorki taneczne, biesiady przy ognisku czy – w sezonie zimowym – kuligi, przejażdżki psimi zaprzęgami i skiring, czyli ciągnięcie narciarza przez konia z jeźdźcem. Wśród bardziej aktywnych sposobów spędzania czasu warto wymienić rafting na rzece Poprad, wycieczki konne po zachwycających górach Beskidu Sądeckiego oraz emocjonujące rajdy off-roadowe i paintball. W Muszynie jest wszystko, czego potrzeba, żeby spędzić niezapomniany urlop. W mieście i okolicy na uwagę zasługują m.in. unikalny w skali europejskiej Rezerwat Las Lipowy Obrożyska, mofeta, czyli miejsce naturalnego wyziewu dwutlenku węgla, usytuowana w dnie bagnistego koryta Złockiego Potoku, a także ogrody sensoryczne oddziaływujące na wszystkie zmysły, podzielone na strefy smakową, dotykową, zapachową, słuchową, wzrokową i dźwiękową. Nie wolno również zapomnieć o nowym Centrum Rekreacji i Sportu Zapopradzie, położonym malowniczo w zakolu rzeki Poprad, z kompleksem basenów otwartych, dużą rodzinną zjeżdżalnią i częścią gastronomiczną oraz o darmowych siłowniach na świeżym powietrzu i pijalniach wód mineralnych. Warto też odwiedzić ruiny XIV-wiecznego zamku starostów Państwa Muszyńskiego. Niewielka odległość dzieli także uzdrowisko od kompleksu stacji narciarskich Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla i wyciągów w Złockiem, Żegiestowie, Powroźniku oraz na Słowacji.

FOT. KONRAD ROGOZIŃSKI
Ogrody sensoryczne koło obiektów sanatoryjnych w Muszynie

 

Ryterskie skarby natury

Niebywały urok Rytra wynika z jego malowniczego położenia w przełomowej części doliny Popradu: od zachodu otoczonej lesistym wzgórzem Pasma Radziejowej, a od wschodu – Pasma Jaworzyny. Niepowtarzalne piękno tego magicznego zakątka tworzy właśnie dzika przyroda. Najlepszą okazją do zapoznania się z nią jest wizyta w Gminnym Parku Ekologicznym, który chroni gatunki fauny i flory charakterystyczne dla górzystych terenów Beskidu Sądeckiego. Spotkamy w nim np. zaskrońca zwyczajnego, jaszczurki zwinkę i żyworódkę, kumaka górskiego, a w oczkach wodnych – rzadkie rodzaje traszek. W Rytrze nie brakuje również innych ciekawych miejsc, wśród których na wyróżnienie zasługują Park Linowy ABlandia i stary kamieniołom. Miłośników militariów przyciąga natomiast do tej miejscowości schron bojowy z 1939 r., a amatorów sportów zimowych – Stacja Narciarska Ryterski Raj.

 

Niedzica z widokiem na zamek

W 1997 r. w pobliżu Pienińskiego Parku Narodowego oddano do użytku tamę, która zatrzymała wartkie wody Dunajca i rozdzieliła je na dwa zbiorniki: główny – Jezioro Czorsztyńskie i wyrównawczy – Jezioro Sromowskie. Od tej pory co roku tysiące gości z kraju i zagranicy przybywa nad ich brzegi, aby zwiedzić położony na stromej skale średniowieczny Zamek Dunajec (Zamek w Niedzicy) i największą w Polsce ziemną zaporę. Podziwiać w niej można otwartą dla turystów elektrownię wodną i napić się pysznej kawy w klimatycznej kawiarni Cafe Turbinka. W okolicy nie brak też innych atrakcji. Po Jeziorze Czorsztyńskim pływają statki wycieczkowe, miejscowe Centrum Turystyki i Rekreacji dysponuje polem do minigolfa, kręgielnią, gabinetem odnowy biologicznej i wypożyczalniami rowerów górskich. Znakomitą alternatywę stanowią również piesze wycieczki w Pieniny, spływ przełomem Dunajca oraz wędkowanie w czystych wodach jezior czy wyprawa do ruin gotyckiego zamku w Czorsztynie.

FOT. MOT ARCHIVUM/JACEK WARUŚ
Malowniczy zamek w Niedzicy nad Jeziorem Czorsztyńskim

 

Na rowerowym szlaku w Piwnicznej-Zdroju

Jeden weekend to zdecydowanie za mało, żeby odkryć wszystkie zalety Piwnicznej-Zdroju. Na aktywnych turystów czekają tu liczne trasy piesze i rowerowe, ośrodek jazdy konnej oraz trzy doskonałe stacje narciarskie w Suchej Dolinie, Wierchomli Małej i Kokuszce, zaś na zainteresowanych historią regionu – Izba Muzealna z ciekawą wystawą sprzętów gospodarstwa domowego z dawnych lat. Wielbicielom uroków natury spodoba się na pewno emocjonujący spływ łodzią malowniczą doliną Popradu z Piwnicznej do Rytra. Tutejsze ośrodki leczniczo-wypoczynkowe pomogą natomiast w podreperowaniu zdrowia i polepszeniu samopoczucia poprzez natryski wodolecznicze, zabiegi borowinowe, inhalacje czy kuracje wodami mineralnymi. W mieście odbywa się także wiele imprez. Do najciekawszych z nich należą lipcowe Dni Piwnicznej, sierpniowe Wrzosowisko i piwniczańskie dożynki.

 

Krynica-Zdrój – cudowna moc wody

Jeszcze do niedawna ta „perła polskich uzdrowisk” kojarzona była głównie z kuracjuszami, którzy tłumnie przybywali do niej, aby wdychać czyste, górskie powietrze i delektować się wodą mineralną z tutejszych słynnych źródeł: Jan, Mieczysław, Zuber czy Słotwinka. Dziś miejscowość bez wątpienia nie jest już wyłącznie typowym kurortem uzdrowiskowym. Krynica szybko rozbudowała swoją ofertę turystyczną o znakomicie przygotowane szlaki piesze i rowerowe, bogatą bazę gastronomiczną i hotelową czy atrakcje dla miłośników aktywnego wypoczynku, m.in. sztuczne lodowisko i trasy do uprawiania narciarstwa biegowego i zjazdowego.

FOT. ARCHIWUM MAŁOPOLSKIEJ ORGANIZACJI TURYSTYCZNEJ
okazały neorenesansowy Stary Dom zdrojowy w Krynicy-zdroju

 

Wspaniałą zabawę zapewniają przyjezdnym pole paintballowe w Fabryce Endorfiny i czynny przez okrągły rok Krynicki Park Linowy. Swój niezwykły klimat uzdrowisko zawdzięcza pięknym drewnianym willom. W jednej z nich o nazwie Romanówka funkcjonuje Muzeum Nikifora, poświęcone pamięci polskiego malarza prymitywisty Epifaniusza Drowniaka – Nikifora Krynickiego (1895–1968). Podczas pobytu w mieście trzeba też koniecznie wjechać koleją gondolową na górujący nad nim szczyt Jaworzyny (1114 m n.p.m.), z którego rozciąga się widok na zachwycającą panoramę Beskidu Sądeckiego. 

 

Zdrojowy Żegiestów

Ta urocza miejscowość uzdrowiskowa leży niedaleko Muszyny, na porośniętym gęstym lasem prawym brzegu Popradu. Leczy się tutaj choroby układu trawienia, reumatologiczne, nerek i dróg moczowych. Żegiestów stanowi jedyne miejsce w Polsce, które graniczy ze Słowacją od strony północnej, co jest jego wielką atrakcją. Wszystko to za sprawą malowniczych meandrów Popradu, tworzących tzw. Łopatę Polską i Łopatę Słowacką. Na uwagę zasługują tu także niewątpliwie neogotycki Kościół św. Kingi w Żegiestowie-Zdroju oraz Kościół św. Anny i św. Michała Archanioła, będący dawniej Cerkwią św. Michała Archanioła, w którym zachowały się unikalne feretrony z ikonami z XVIII i XIX w.

 

Ślady przeszłości w Niepołomicach

Historia Niepołomic nierozerwalnie wiąże się z dziejami królów polskich, czego najlepszym świadectwem jest znajdujący się w mieście XIV-wieczny Zamek Królewski. Dziś po gruntownym odrestaurowaniu odbywają się w nim liczne koncerty, pokazy rycerskie, wystawy, przedstawienia teatralne, a nawet operowe. Do głównych atrakcji miasta i jego okolic należą również Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku (prezentująca eksponaty z Muzeum Narodowego w Krakowie), Puszcza Niepołomicka i Kopiec Grunwaldzki, usypany przez mieszkańców dla uczczenia 500. rocznicy pamiętnego zwycięstwa nad Krzyżakami. W tych stronach nie wolno nam też nie odwiedzić Opactwa św. Wojciecha MniszekBenedyktynek w Staniątkach. To najstarsza tego typu budowla w Małopolsce (z początku XIII w.), a zarazem fascynujący zabytek na skalę światową.

 

Baśniowe Ciężkowice

Do tej małej miejscowości niedaleko Tarnowa turyści przyjeżdżają zazwyczaj z jednego powodu – aby zobaczyć rezerwat przyrody nieożywionej Skamieniałe Miasto. Malowniczy szlak wytyczony tutaj przez dębowy las wiedzie wśród olbrzymich skał zbudowanych z gruboziarnistego piaskowca. Ich osobliwe kształty skłoniły miejscową ludność do nadania im własnych nazw. W rezerwacie znajdziemy więc „Piramidę”, „Borsuka”, „Orła”, „Cygankę” czy też „Czarownicę”. Jeden z zespołów skalnych, dziś noszący miano „Grunwald” na pamiątkę zwycięstwa odniesionego w 1410 r., niegdyś zwany był „Piekłem”. Według legendy ukryto tu wielki skarb, do którego wejście otwiera się tylko raz w roku. Urok Skamieniałego Miasta polega na tym, że potrafi ono oddziaływać na wyobraźnię, a my czujemy się, jakbyśmy trafili do czarodziejskiej krainy.

 

Nowy Sącz – zwierciadło historii

To jedno z najstarszych miast Małopolski (lokowane w 1292 r.) szczyci się wieloma zabytkami. Najważniejszymi z nich są niewątpliwie XIX-wieczny Ratusz usytuowany w sercu miasta, na Rynku, największym w Małopolsce po krakowskim, oraz Bazylika Mniejsza pod wezwaniem św. Małgorzaty, w której podziwiać można fragment unikatowej gotyckiej polichromii i 34-głosowe organy. Wśród odwiedzających Nowy Sącz turystów niesłabnącą popularnością cieszą się pozostałości dawnych fortyfikacji – ruiny Zamku Królewskiego i Dom Gotycki, gdzie dziś działa Muzeum Okręgowe. W tym ostatnim przyjrzymy się bliżej m.in. dawnej sztuce Sądecczyzny reprezentowanej przez zbiór eksponatów z miejscowych dworów i pałaców. Miłośnicy kultury regionalnej powinni koniecznie odwiedzić Sądecki Park Etnograficzny. W skansenie tym odtworzono obraz historycznej wsi sądeckiej – jej zabudowania i przestrzeń życia codziennego mieszkańców. Niemal wszystkie obiekty (stajnie, kryte słomą chałupy, młyn, kuźnia itp.) w parku są  oryginalne – pochodzą z okolicznych miejscowości i zostały przeniesione z zachowaniem największej ostrożności. W budynkach obejrzymy typowe wyposażenie chłopskich domostw: meble, naczynia, obrazy, a także części garderoby. W sezonie letnim na terenie skansenu organizuje się pokazy tradycyjnego rzemiosła i lokalnej twórczości artystycznej. Odwiedzający mają również okazję poznać charakterystyczne dla regionu obrzędy, wierzenia i medycynę ludową. Filię Sądeckiego Parku Etnograficznego stanowi niezmiernie malownicze tzw. Miasteczko Galicyjskie, którego oficjalna inauguracja odbyła się w maju 2011 r. Jest to rekonstrukcja małomiasteczkowej zabudowy z przełomu XIX i XX w., obejmująca niewielki plac rynkowy i pierzeje z kilkunastoma domami. Miejsce to leży na terenie osiedla Piątkowa we wschodniej części Nowego Sącza, ok. 5 km od centrum. W odróżnieniu od pozostałych sektorów Sądeckiego Parku Etnograficznego pełni przede wszystkim funkcje konferencyjne, hotelowe, gastronomiczne, handlowe czy wystawiennicze. Co najważniejsze, Miasteczko Galicyjskie przybliża niepowtarzalną atmosferę dawnej prowincji monarchii austro-węgierskiej sprzed I wojny światowej.


 

Artykuły wybrane losowo

Kuba zdobywa serca

Katarzyna Rudzka-Będzińska

www.gdziesloncedlanaswschodzi.pl

 

« Kubańczycy taniec i muzykę mają we krwi. Kto wie, czy to zasługa wybornego rumu, wyśmienitych cygar, czy może gorącego klimatu… Wieloletnia polityczna i gospodarcza izolacja utrudnia mieszkańcom życie, ale nas, turystów, fascynuje obserwowanie ich kolorowego świata. Na tej egzotycznej wyspie znajduje się również mnóstwo ciekawych i zaskakujących atrakcji turystycznych, które zdobędą serca nawet najbardziej wymagających podróżników. »

Więcej…

Brazylia – odliczanie do mundialu

ANNA GRZEŚKOWIAK
<< Brazylia kojarzy się wielu osobom głównie z karnawałem, pięknymi plażami, pyszną kawą, sambą i… piłką nożną. Gdy umilkną już uderzenia bębnów i letnia bryza rozwieje tysiące piór i cekinów pozostałych na ulicach po karnawałowym szaleństwie, przygotowania do drugiego największego wydarzenia sportowego na świecie, zaraz po Letnich Igrzyskach Olimpijskich, wejdą w ostatnią fazę. To właśnie ten południowoamerykański kraj będzie w tym roku po raz drugi w historii gospodarzem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. >>

 Rio de Janeiro leży malowniczo nad brzegiem zatoki Guanabara

Więcej…

Wyprawy po Republice Południowej Afryki

KRZYSZTOF JAXA KWIATKOWSKI

 

<< Polakom z pokolenia będącego obecnie w średnim wieku Republika Południowej Afryki (RPA) kojarzy się z bajkowym snem o egzotycznym dobrobycie. Młodsi ludzie widzą ją raczej jako rozwijający się kraj pełen przygód i atrakcji, choć leżący na końcu świata. Dziś odwiedzają go miliony turystów, którzy wracają stąd zachwyceni. Przekonajmy się zatem, jak jest w rzeczywistości. >>

 

Spektakularny widok na Przylądek Dobrej Nadziei i plażę Diasa z Cape Point

© LISA BURNELL/CAPE TOWN TOURISM

 

RPA to kraj rozległy (ponad 1,22 mln km² powierzchni), z kilkoma strefami klimatycznymi i wegetacyjnymi, dostępem do dwóch oceanów (Atlantyckiego na zachodzie i Indyjskiego na wschodzie), pustyniami i sawannami, mnóstwem dzikich zwierząt we wspaniale urządzonych parkach narodowych i rezerwatach przyrody oraz wielkimi górami pokrytymi często śniegiem (na czele z Mafadi – 3450 m n.p.m. – w paśmie Gór Smoczych, najwyższym szczytem tego państwa na południowym krańcu Afryki). Duże, nowoczesne miasta, wyśmienita międzynarodowa kuchnia, perfekcyjna infrastruktura hotelowa i drogowa zachęcają do spędzenia tu wakacji. Całości obrazu dopełniają ciekawa, choć mocno zagmatwana, historia oraz grupy etniczne, spośród których kilka wciąż żyje w tradycyjny sposób. Kraj jest obecnie stosunkowo bezpieczny dla turystów, ale – co oczywiste – podczas wizyty w nim trzeba zachować zdrowy rozsądek, podobnie jak w każdym nieznanym miejscu na świecie. W dużych miastach nie należy spacerować samotnie po zmroku, a we wszystkich częściach RPA nie zaleca się zapuszczać do tzw. locations, czyli osiedli zamieszkałych przez czarnoskórych obywateli. Powszechnie używa się tutaj języka angielskiego, ale warto być przygotowanym, że w kilku prowincjach można się dogadać z lokalną społecznością wyłącznie w afrikaans (afrykanerskim). Ze względu na zróżnicowanie etniczne Południowoafrykańczyków nazywa się ich tęczowym społeczeństwem.

Zwiedzanie RPA zazwyczaj zaczyna się w jednym z dwóch największych miast: Johannesburgu lub Kapsztadzie (Cape Town). Rzadziej turyści lecą bezpośrednio do Durbanu albo Nelspruit (Mbombeli). Z czterech największych międzynarodowych lotnisk w kraju w dalszą podróż po nim można udać się samolotem bądź drogą lądową. RPA jest tak rozległa i bogata w różnorodne atrakcje, że nie da się jej zwiedzić w całości nawet w kilka tygodni. Zwykle więc podczas jednej wyprawy odwiedza się kilka wybranych miejsc.

 

MIASTO Z GÓRĄ STOŁOWĄ

Dla wielu osób Kapsztad to najpiękniejsze miasto na świecie. Z pewnością jest on miejscem niezwykłym. Stanowi wyjątkowe połączenie błękitu oceanu, nadbrzeżnych wysokich gór wyrastających tuż przy plaży i nowoczesnej architektury. To tutaj zdecydowana większość turystów rozpoczyna lub kończy przygodę z RPA. W mieście warto zrobić sobie bazę wypadową do wycieczek po okolicy.

Kapsztad (niemal 4 mln mieszkańców w obszarze metropolitalnym) jest rozległym ośrodkiem o niskiej zabudowie. Wyjątek stanowi ścisłe centrum, tzw. City Bowl, w którym wyrastają wysoko nowoczesne biurowce, hotele i apartamentowce. Reprezentacyjne dzielnice mieszkaniowe usytuowane są wzdłuż wybrzeża. Rozciągają się od plaż przy Table View na północy aż po słynne Nabrzeże Wiktorii i Alfreda (Victoria & Alfred Waterfront) – centrum komercyjne z piękną galerią handlową (zbudowaną w miejscu starych magazynów i doków portowych), licznymi hotelami i restauracjami. Tutaj prędzej czy później docierają wszyscy turyści odwiedzający Kapsztad. Stąd w kierunku południowym aż do piaszczystej plaży w Camps Bay biegną obszary z drogimi rezydencjami mieszkalnymi – Green Point, Sea Point i Clifton. Z nowoczesnymi rejonami wyraźnie kontrastują duże dzielnice imigrantów i biedoty, którzy swoje blaszano-kartonowe domy (tzw. shacks) budowali od kilku dekad wzdłuż autostrady, prowadzącej z lotniska do centrum miasta. Obecnie dzięki dużym publicznym nakładom finansowym tereny te są systematycznie przekształcane w gęste osiedla murowanych domków dla najbiedniejszych mieszkańców. Niemniej prawdziwe dzielnice ubogich wciąż istnieją na głębokich przedmieściach i do nich turyści nie powinni się zapuszczać.

W Kapsztadzie każdy znajdzie odpowiednie dla siebie miejsce zakwaterowania. Są tu hotele oferujące usługi na najwyższym światowym poziomie, średniej klasy hotele sieciowe, liczne obiekty typu B&B (bed and breakfast, niezmiernie popularne w RPA) i hostele. Najbardziej okazałe kompleksy znajdują się w centrum, w okolicach City Bowl oraz Nabrzeża Wiktorii i Alfreda. Obiekty B&B o dobrym standardzie rozmieszczone są w zasadzie na terenie całego miasta, ale najlepszą lokalizację mają te z obszarów Green Point i Sea Point oraz sąsiedztwa Gardens. Amatorzy gier hazardowych (i nie tylko!) powinni rozważyć zatrzymanie się w stylowym Grand Hotelu połączonym ze sporym kasynem (GrandWest Casino) i… krytym lodowiskiem, na którym można pojeździć na łyżwach.

Samo centrum Kapsztadu najlepiej zwiedzać pieszo. Tuż obok dzielnicy biurowej, przy placu Grand Parade znajduje się zabytkowy Ratusz Miejski (City Hall), z którego balkonu w 1990 r. Nelson Mandela (1918–2013) wygłosił swoje pierwsze publiczne przemówienie po opuszczeniu więzienia. Tutaj wznosi się również XVII-wieczny Zamek Dobrej Nadziei (Castle of Good Hope), mieszczący obecnie małe muzeum, a będący najstarszym zachowanym budynkiem kolonialnym w Afryce Południowej. W centrum warto też zobaczyć anglikańską Katedrę św. Jerzego (St. George’s Cathedral), sąsiadujący z nią kompleks budynków parlamentu (Houses of Parliament) i park The Company’s Garden. Podczas spacerów po mieście nie wolno ominąć dzielnicy Bo-Kaap, zwanej Dzielnicą Malajską (Malay Quarter). Na jej terenie znajdują się m.in. jeden z pierwszych meczetów powstałych w Kapsztadzie (Nurul Islam Mosque z 1844 r.), charakterystyczne ulice wyłożone brukiem i małe domy pomalowane na jaskrawe kolory. Z kolei szybka przechadzka Long Street, główną arterią City Bowl, pozwala poznać dawną kapsztadzką architekturę. Można tu także znaleźć kilka niezłych knajpek, pubów i klubów nocnych.

Niemal w sercu miasta wyrasta imponująca Góra Stołowa (Table Mountain, 1086 m n.p.m.). Na jej płaski szczyt prowadzi kilka szlaków. Można na niego również wjechać kolejką linową z okrągłymi wagonikami (Table Mountain Aerial Cableway), z których rozpościera się doskonały widok na okolicę – to jedna z największych atrakcji w Kapsztadzie. Na amatorów mocniejszych wrażeń czeka kilka technicznych dróg wspinaczkowych biegnących zboczami Góry Stołowej albo lot moto- lub paralotnią z jej wierzchołka. Na szczycie warto zostać dłużej. Można stąd podziwiać zapierające dech w piersiach widoki na miasto, port i pobliską Robben Island (wyspę w Zatoce Stołowej – Table Bay). Górę pokrywa formacja roślinna fynbos (południowoafrykański odpowiednik śródziemnomorskiej makii). Większości z występujących tu roślin nie spotyka się nigdzie indziej na świecie.

Osoby lubiące wyprawy trekkingowe powinny wybrać się na Głowę Lwa (Lion’s Head, 669 m n.p.m.). Oglądanie zachodu słońca z jej szczytu to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju i na długo pozostanie w pamięci. Położone zaraz obok Wzgórze Sygnałowe (Signal Hill, 350 m n.p.m.) jest znakomitym miejscem na podziwianie panoramy miasta, szczególnie po zmroku, gdy Kapsztad ginie w blasku milionów świateł. Codziennie o 12.00 rozlega się pod Signal Hill wystrzał z historycznej armaty.

Turyści bardziej aktywni w ramach porannego spaceru mogą udać się na przechadzkę wzdłuż wybrzeża – od tzw. Mouille Point aż do wspaniałej piaszczystej plaży w Camps Bay. Nad samym oceanem biegnie tutaj malowniczy deptak. Podczas wędrówki można z bliska przyjrzeć się eleganckim osiedlom mieszkalnym.

Poza tym w Kapsztadzie znajduje się jeden z najpiękniejszych ogrodów botanicznych na ziemi – Kirstenbosch National Botanical Garden. Jest on usytuowany na zboczach Góry Stołowej pomiędzy przedmieściami Constantia i Newlands. Został założony w 1913 r. To pierwszy ogród botaniczny na świecie, stworzony specjalnie w celu ochrony endemicznych gatunków roślin. Malowniczo położony Kirstenbosch zachwyca olbrzymią kolekcją wrzośców (Erica) i srebrników (Protea). Po spacerach wśród kwiatów można odpocząć i zjeść obiad w tutejszej restauracji.

Osoby, które podczas wakacji nie mogą obejść się bez zakupów (a oprócz diamentów jest tu co kupować), powinny udać się do jednej z wielu galerii handlowych w mieście. Do najbardziej popularnych należy ta w rejonie Nabrzeża Wiktorii i Alfreda oraz drugie największe na kontynencie afrykańskim (zaraz po Gateway Theatre of Shopping pod Durbanem) luksusowe centrum handlowe Canal Walk (z ponad 400 sklepami rozlokowanymi na powierzchni 141 tys. m²), znane też pod nazwą Century City Mall.

 

Domy w intensywnych kolorach w kapsztadzkiej dzielnicy Bo-Kaap

© SA TOURISM

 

W OKOLICY PRZYLĄDKA

Jeśli z Kapsztadu udamy się na południe, w kierunku Przylądka Dobrej Nadziei (Cape of Good Hope), napotkamy po drodze szereg wspaniałych atrakcji. Warto przejechać nadbrzeżną drogą biegnącą przez miejscowość Hout Bay i dalej jedną z najbardziej widokowych tras świata, tzw. Chapman’s Peak Drive, prowadzącą do Noordhoek. Podczas wyprawy nią trudno nie zatrzymywać się co kilkaset metrów, aby podziwiać widoki, bo każdy wydaje się piękniejszy od poprzedniego. W Hout Bay można skorzystać z łodzi i popłynąć na niewielką wysepkę Duiker (Duiker Island), na której znajduje się spora kolonia uchatek karłowatych. Dalej na południe warto przejechać rzadko uczęszczaną nadbrzeżną drogą przez miasteczka Kommetjie i Scarborough, gdzie również wytyczono wspaniałe punkty widokowe. Stąd wypatrzymy długie plaże, przy których śmiałkowie, nie bojący się spotkania z żarłaczem białym (rekinem ludojadem), surfują po Oceanie Atlantyckim.

Po drugiej stronie skalistego Półwyspu Przylądkowego (Cape Peninsula), nad Zatoką Mylną (False Bay), w uroczej miejscowości Simon’s Town znajduje się jedna z kilku kolonii pingwina przylądkowego. Przy Plaży Głazów (Boulders Beach), objętej ochroną Parku Narodowego Góry Stołowej (Table Mountain National Park), spacerujący po specjalnie wybudowanych pomostach turyści przyglądają się tym osobliwym ptakom wypoczywającym na piasku lub nurkującym w zimnej wodzie. Przy przejeżdżaniu przez miasteczko zwolnijmy – pingwiny uwielbiają spacery poza parkiem i często wędrują parami w poprzek głównej drogi. W samym Simon’s Town warto zobaczyć centrum z budynkami z XIX stulecia oraz położony obok port z okrętami wojennymi. Ciekawostką jest tutaj pomnik doga niemieckiego o imieniu Just Nuisance (1937–1944), który był jedynym na świecie psem wpisanym oficjalnie na listę marynarzy. W czasie II wojny światowej służył na statku HMS Afrikander i w bazie marynarki wojennej w miasteczku.

Legendarny Przylądek Dobrej Nadziei to symbol okolic Kapsztadu, ale też całej Afryki Południowej. Jego pierwotna nazwa – Przylądek Burz (po portugalsku Cabo das Tormentas) – nadana mu została przez pierwszego europejskiego żeglarza, który do niego dotarł w 1488 r. – Portugalczyka Bartolomeu Diasa (ok. 1450–1500). Później król Portugalii Jan II (1455–1495) przemianował go na Cabo da Boa Esperança, bo opłynięcie przylądka otwierało okrętom możliwość dotarcia do Indii. Cape of Good Hope wchodzi w skład Parku Narodowego Góry Stołowej. Występują tu rozmaite zwierzęta (m.in. pawiany, przylądkowe pingwiny i góralki, kilka gatunków antylop, strusie) i wiele endemicznych roślin. Sam przylądek to nieznacznie wysunięty cypel skalny, na którego szczyt można dotrzeć z parkingu lub z centrum obsługi turystycznej położonego poniżej tzw. Cape Point. Ta druga, dłuższa trasa jest szczególnie atrakcyjna, bo po drodze mamy okazję zejść na wspaniałą, dziką plażę ukrytą pomiędzy wysokimi klifami. Specjalna kolejka linowo-terenowa (Flying Dutchman Funicular) dowozi pasażerów pod latarnię na Cape Point, skąd rozciągają się cudowne widoki na False Bay i otwarty ocean. Wbrew temu, co mówią liczne materiały reklamowe dla turystów, oceany Atlantycki i Indyjski spotykają się nie tutaj, a ok. 160 km dalej na południowy wschód, przy Przylądku Igielnym (Cape Agulhas).

Aby zobaczyć imponujące rytuały godowe waleni południowych, warto udać się w okolice miejscowości Hermanus w okresie od czerwca do grudnia. Wyskakujące wysoko ponad wodę olbrzymy można podziwiać ze skalistego brzegu lub pokładu łodzi specjalnie przeznaczonej do tego celu. Amatorzy przygód z dreszczykiem mogą zdecydować się na nurkowanie z drapieżnym żarłaczem białym. Taką rozrywkę organizuje kilka firm w miejscowości Gansbaai. Nurkowanie odbywa się w specjalnych klatkach, ale spotkanie oko w oko z mniej więcej 6-metrowym (i 2-tonowym) stworzeniem robi ogromne wrażenie.

 

AFRYKAŃSKIE WINO

Wielu turystów nie wyobraża sobie podróży przez RPA bez odwiedzenia choć jednej winnicy w okolicy Kapsztadu. Miasta Stellenbosch, Wellington i Paarl czy kapsztadzkie przedmieścia Constantia to jedynie te najbardziej znane ośrodki winiarskie w kraju. Jest ich tutaj znacznie więcej i przy dłuższym pobycie w Południowej Afryce warto poszukać tych mniej znanych miejsc, oferujących wyborne wino koneserom i osobom pijącym je od czasu do czasu. Niemal wszystkie winnice w okolicach Kapsztadu zapraszają również na noclegi, w bardzo dobrym lub średnim standardzie, w zabytkowych domach utrzymanych w historycznym holenderskim stylu przylądkowym. Na zatrzymanie się w nich na noc dobrze się zdecydować, szczególnie jeśli planuje się degustacje w kilku miejscach. Osoby, którym brakuje czasu, mogą zajrzeć do jednej czy dwóch tradycyjnych winnic, takich jak Vergelegen Estate (powstała w 1700 r.) w mieście Somerset West lub położona bliżej Cape Town Klein Constantia (założona w 1685 r.).

 

WZDŁUŻ WYBRZEŻA

Z Kapsztadu w kierunku Durbanu warto pojechać drogą wiodącą wzdłuż wybrzeża. Na wysokości miasta Mossel Bay wjeżdża się na ok. 300-kilometrową Trasę Ogrodów (Garden Route). Ten szlak poleca się szczególnie osobom lubiącym wyprawy samochodowe połączone z zatrzymywaniem się przy licznych atrakcjach przyrodniczych. Można odwiedzić tutaj miasta Knysna i George, miejscowości Plettenberg Bay czy Nature’s Valley oraz Park Narodowy Trasy Ogrodów (Garden Route National Park) i góry Outeniqua (z najwyższym punktem Cradock Peak, 1578 m n.p.m.), gdzie czekają wspaniałe szlaki spacerowe i trekkingowe. Jednym z największych bogactw tego rejonu jest szata roślinna będąca połączeniem fynbosu charakterystycznego dla okolic Kapsztadu z lasami subtropikalnymi. Zaraz za Nature’s Valley znajduje się popularny wśród amatorów wrażeń podnoszących poziom adrenaliny Bloukrans Bridge, najwyższy most na świecie, z jakiego wykonuje się skoki na bungee (ponad 215 m lotu). Dalej na wschód, tuż za Port Elizabeth (przy miejscowości Addo) trzeba odwiedzić atrakcyjny Park Narodowy Słoni Addo (Addo Elephant National Park), będący najbardziej wysuniętym na południe obszarem na kontynencie afrykańskim, gdzie żyją słonie.

Durban, trzecie najbardziej zaludnione miasto kraju (jego obszar metropolitalny zamieszkuje blisko 3,5 mln osób), kojarzy się z ciepłym Oceanem Indyjskim i licznymi plażami ciągnącymi się niemal nieprzerwanie aż do Ponta do Ouro na południowym krańcu Mozambiku. Jeśli w trakcie wizyty w RPA mamy zamiar się tutaj wybrać, to powinniśmy uwzględnić w swoich planach spędzenie kilku leniwych dni na wybrzeżu w którymś z hotelowych resortów czy kameralnych obiektów B&B. Sam Durban, zwany często Małymi Indiami, zamieszkuje największa diaspora Hindusów na świecie. To oni nadali kształt i charakter miastu swoimi świątyniami, zwyczajami, ubiorem i – oczywiście – pyszną indyjską kuchnią. Warto tu zajrzeć do centrum i zapuścić się w mniejsze uliczki ze sklepikami, straganami i małymi targami. Ciekawą atrakcją jest również piękny park tematyczny uShaka Marine World z największym akwarium w Afryce (uShaka Sea World) oraz kompleksem podwodnych restauracji i sal konferencyjnych, usytuowany malowniczo nad Oceanem Indyjskim.

Jeśli z Durbanu wyruszymy na północny wschód, dotrzemy do jednego z największych skarbów przyrodniczych RPA, czyli Parku Mokradeł iSimangaliso (iSimangaliso Wetland Park, znanego też pod nazwą Greater St. Lucia Wetland Park), wpisanego w 1999 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Na olbrzymich, podmokłych terenach (ok. 3280 km² powierzchni), obejmujących także Jezioro św. Łucji (Lake St. Lucia) i pas wybrzeża, żyją wielkie grupy hipopotamów, krokodyli nilowych, kilkaset gatunków ptaków i kilkanaście gatunków mniejszych ssaków. Można tu odbyć wodne safari, podczas którego obserwuje się zwierzęta z pokładu specjalnej łodzi, zatrzymać się w jednym z obiektów hotelowych lub uciec od świata na wspaniałą, dziką plażę.

 

WOKÓŁ STOLIC

Johannesburg to tętniące życiem serce RPA, centrum biznesowe, turystyczne i komunikacyjne, a jednocześnie tygiel etniczny. Samo miasto nie jest szczególnie atrakcyjne dla turystów. Na zainteresowanie zasługuje tutaj kilka ciekawych muzeów (np. Apartheid Museum), dawne podmiejskie slumsy Soweto czy leżący 50 km stąd kompleks muzealny Kolebka Ludzkości (Cradle of Humankind) z zespołem wapiennych jaskiń Sterkfontein wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

W odległości mniej więcej 60 km na północny wschód od Johannesburga znajduje się Pretoria, siedziba rządu i administracyjna stolica kraju (obok dwóch innych stolic: Kapsztadu z siedzibą parlamentu i Bloemfontein z siedzibą władzy sądowniczej). Właściwie jedyną atrakcją wartą w niej odwiedzenia jest kompleks budynków rządowych (Union Buildings). Stąd po ok. 2 godz. jazdy samochodem na północny zachód dociera się do słynnego Sun City – wybudowanego pod koniec lat 70. XX w. wielkiego centrum rozrywki z kilkoma luksusowymi hotelami, kasynem, restauracjami, barami, dwoma 18-dołkowymi polami golfowymi klasy mistrzowskiej (The Lost City Golf Course i Gary Player Country Club Golf Course) czy rozległym parkiem wodnym (Valley of Waves) ze zjeżdżalniami i basenami ze sztucznymi falami (aż do niemal 2 m wysokości w tzw. Roaring Lagoon). Tuż obok leży Park Narodowy Pilanesberg (Pilanesberg National Park). Można go zwiedzać w trakcie safari, podczas którego wypatruje się Wielkiej Piątki Afryki (lwa, lamparta, bawoła, słonia i nosorożca czarnego). To miejsce szczególnie atrakcyjne dla osób nie wybierających się do Parku Narodowego Krugera (Kruger National Park) lub do innych rezerwatów w kraju.

 

Johannesburg znany jest z bogatego życia nocnego

© SA TOURISM

 

KRÓLESTWO PRZYRODY

Prawie 70 proc. wszystkich turystów odwiedzających RPA udaje się na safari (zwane tutaj game drive) do wspomnianego Parku Narodowego Krugera. Jest on w zasadzie najważniejszą atrakcją turystyczną kraju i z tego powodu umieszczaną niemal zawsze w programach zwiedzania.

Niewątpliwy atut parku stanowi łatwy dostęp do niego – dostaniemy się tu bezpośrednio z pobliskiego lotniska pod Nelspruit (Mbombelą) lub z Johannesburga po kilku godzinach jazdy. Najczęściej odwiedzany bywa obszar południowy ze względu na bliskość tych dwóch ośrodków, najlepszą infrastrukturę noclegową i komunikacyjną oraz brak gęstego buszu, co pozwala na wypatrywanie zwierząt. Główne drogi na terenie parkowym zostały wyasfaltowane, dzięki czemu jego część można zwiedzać nawet autobusem lub otwartą ciężarówką. Drogi boczne są utwardzone, ale dalej na północ lub głębiej w buszu zamieniają się w szutrowe i ziemne. Podczas planowania safari trzeba wziąć więc pod uwagę również odległości i rodzaj nawierzchni. Infrastruktura noclegowa jest bardzo zróżnicowana, ale przygotowana na każdą kieszeń. Doskonale wyposażone kempingi, hotele i – oczywiście – luksusowe lodże otoczone bezpiecznymi ogrodzeniami zapewniają znakomity odpoczynek i oferują dobrą kuchnię. Część z najlepszych obiektów znajduje się w rękach prywatnych w wydzielonych rezerwatach będących jednak wciąż częścią ekosystemu Parku Narodowego Krugera. Zakwaterowanie w lodży można często połączyć z luksusowym safari z wybitnymi przewodnikami i tropicielami. Jeśli mamy więcej czasu i własny samochód terenowy, to warto zapuścić się dużo dalej na północ, aby zobaczyć trudniej dostępne i bardziej dzikie tereny parku. Taka wyprawa zapewnia większą prywatność, jest też niesamowitą przygodą i stwarza okazję do spotkania innych gatunków zwierząt. Park Narodowy Krugera słynie z dużej różnorodności gatunkowej i liczebności fauny. Warto spędzić tu kilka dni na podziwianiu przyrody, jaka nie występuje nigdzie indziej na świecie.

Po zachodniej stronie obszaru parkowego ciągnie się tzw. Panorama Route, czyli trasa widokowa biegnąca m.in. w okolicy jednego z największych kanionów na świecie, drugiego co do wielkości w Afryce – Kanionu Rzeki Radości (Blyde River Canyon), który ma ok. 26 km długości i średnią głębokość mniej więcej 750 m. Po drodze znajduje się wiele punktów, z których rozpościerają się zapierające dech w piersiach widoki. Jeśli z parku udamy się w kierunku południowym, trafimy do Królestwa Suazi, zwanego dawniej Swazilandem. Jest ono odrębnym państwem z licznymi atrakcjami i tradycyjnie żyjącymi grupami etnicznymi.

 

Kotlina Kalahari – wioska Buszmenów, rdzennych mieszkańców Południowej Afryki

© SA TOURISM

 

NA PÓŁNOCY

W artykule o RPA nie sposób nie wspomnieć o bezkresnych piaskach kotliny Kalahari i mających długą historię ludach Khoisan (m.in. Buszmenach czy Hotentotach). Prowincja Przylądkowa Północna (Northern Cape), rozciągająca się aż po granicę z Namibią i Botswaną, jest najrzadziej odwiedzana przez turystów. Co prawda obcokrajowcy docierają do położonego bliżej Johannesburga miasta Kimberley z Big Hole (jak się powszechnie uważa, największą na świecie dziurą w ziemi wykopaną ręcznie przez człowieka – o szerokości 463 m i głębokości ok. 215 m) i słynnym muzeum kopalni diamentów (The Kimberley Mine Museum), ale niezbyt często zapuszczają się na rozległe obszary Kalahari, leżące w północno-zachodniej części kraju. Ten region RPA to idealne miejsce dla poszukiwaczy przygód uwielbiających podróżowanie przez pustkowia. Powinni oni odwiedzić zwłaszcza wioski należące do grup etnicznych Khoisan znajdujące się przy granicy z Botswaną i piękny Transgraniczny Park Kgalagadi (Kgalagadi Transfrontier Park).

Wydanie Lato 2018