BARBARA TEKIELI

 

« Przez ostatnie lata województwo śląskie dynamicznie się zmieniało. Z tego względu dziś zalicza się je do najbardziej atrakcyjnych turystycznie miejsc w Polsce. Ogromnym atutem regionu jest jego odmienna kultura. Odzwierciedlają ją śląskie zwyczaje, święta, tradycyjne stroje i kuchnia. »

Ambasador kultury polskiej – Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny – od lat rozsławia nasz kraj na wszystkich kontynentach. Dawne kopalnie, zakłady przemysłowe i dzielnice górnicze po rewitalizacji dostają drugie życie. Święto Szlaku Zabytków Techniki INDUSTRIADA bije w czerwcu rekordy popularności. Na tej trasie turystyki industrialnej znajdują się prawdziwe perełki, takie jak Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach, wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, czy Sztolnia Królowa Luiza w Zabrzu, laureat tegorocznej nagrody Europa Nostra.

 

Śląskiemu jest po drodze z kulturą. Każdego roku gości wielkie festiwale muzyczne. Zamki i strażnice władców ze Szlaku Orlich Gniazd (wytyczonego w województwie śląskim i małopolskim) przyciągają turystów wydarzeniami kulturalnymi i nowymi atrakcjami. Warto je odwiedzić w czasie najsłynniejszej związanej z nim imprezy – wrześniowej JUROMANII. 

 

GWIAZDA SZLAKU 

Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach jest jedną z czterech największych gwiazd Szlaku Zabytków Techniki województwa śląskiego. Od 2004 r. zarówno ona, jak i Sztolnia Czarnego Pstrąga znajdują się na liście Pomników Historii. Dziesięć lat później kopalnia została włączona do Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego (European Route of Industrial Heritage – ERIH) jako jeden z tzw. punktów kotwicznych, a 9 lipca 2017 r. jej podziemia wraz z systemami odwadniania, infrastrukturą wodociągową i krajobrazem kulturowym wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

To jedyne w Polsce miejsce, gdzie trasą turystyczną można wyruszyć na zwiedzanie wyrobisk pozostałych po wydobyciu srebra, ołowiu i cynku. Wszystko miało się zacząć od przypadkowego odkrycia dokonanego na przełomie XV i XVI w. przez chłopa zwanego Rybką, zamieszkującego osadę Tarnowice (obecnie dzielnicę Tarnowskich Gór pod nazwą Stare Tarnowice), który orząc pole, natrafił na bryłę kruszcu. Dzięki temu położone na północnych krańcach Górnego Śląska Tarnowskie Góry stały się później jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych w tej części Europy. Wydobycie rud srebra, ołowiu i cynku pociągnęło za sobą znaczący rozwój miasta, a jego mieszkańcom zapewniało dostatek. Pozyskiwano tu głównie tzw. galenę, czyli rudę ołowiu z domieszką srebra. 

 

W połowie XVI stulecia Tarnowskie Góry były największym producentem ołowiu i srebra w tej części kontynentu. Według historyków pochodzący stąd ołów miał pośredni wpływ na rozwój międzynarodowego handlu i ogólne ożywienie gospodarcze w Europie. Z kolei srebro transportowano aż do Chin, które wykorzystywały je do produkcji monet.

 

W styczniu 1788 r. w państwowej kopalni Fryderyk po raz pierwszy w tej części kontynentu zastosowano maszynę parową do odwadniania podziemi. Urządzenie odwadniające skonstruowano w należącej do słynnego angielskiego przemysłowca Samuela Homfraya (1762–1822) hucie żelaza Penydarren w południowej Walii. Wieść o uruchomieniu cuda ówczesnej techniki szybko rozeszła się po Europie. Do Tarnowskich Gór zaczęły wkrótce przybywać osoby chcące na własne oczy zobaczyć maszynę. Wśród nich byli władcy, politycy, wojskowi, naukowcy i artyści. W księdze gości pośród wpisów blisko 900 znanych postaci widnieje też ten zamieszczony przez Józefa Wybickiego (1747–1822), twórcę słów do pieśni, która stała się polskim hymnem narodowym.

 

Obecnie tarnogórska kopalnia jest jedną z największych atrakcji turystycznych w Polsce. To idealne miejsce do realizowania projektów o charakterze edukacyjnym i kulturowym. Do najciekawszych tutejszych imprez należą wydarzenia związane z INDUSTRIADĄ czy odbywający się 1 maja Piknik na ul. Maszynowej. Na terenie Skansenu Maszyn Parowych organizowane są plenerowe przedstawienia teatralne, koncerty i pokazy.

 

Po zwiedzaniu można wybrać się do oberży słynącej z lokalnego piwa oraz dań kuchni śląskiej i polskiej. „Restauracja 10 stopni” działa w dawnym nadszybiu. Nazwa lokalu utrzymanego w stylu postindustrialnym oznacza wysokość temperatury utrzymującej się w tarnogórskich podziemiach. 

 Wnętrza Zabytkowej Kopalni Srebra w Tarnowskich Górach – komora Srebrna z rzeźbami górników

© STOWARZySZEnIEMIŁOŚnIKÓWZIEMITARnOGÓRSKIEJ

 

AMBASADOR KULTURY POLSKIEJ

Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny od 66 lat promuje bogactwo polskiej kultury. Jest drugim po Państwowym Zespole Ludowym Pieśni i Tańca „Mazowsze” im. Tadeusza Sygietyńskiego zespołem folklorystycznym rozpoznawalnym na całym świecie. Koncertował w 44 krajach na pięciu kontynentach. Zdobył wiele prestiżowych nagród i wyróżnień. Dał powyżej 7 tys. koncertów dla ponad 25 mln widzów. W swoim repertuarze ma 18 programów artystycznych, które prezentują 70 polskich regionów. Wśród 20 t strojów noszonych przez chórzystów i tancerzy na scenie znajduje się 22 tys. kompletów ze wszystkich etnograficznych regionów Polski. Największą część stanowią kostiumy ze Śląska.

 

Zespół ma w swoim repertuarze tańce narodowe, pieśni i utwory wokalne, chóralne i oratoryjne, stworzone głównie przez wybitnych kompozytorów polskich, ale i światowych. Ważne miejsce w jego programach zajmuje muzyka m.in. Wojciecha Kilara, Stanisława Hadyny, Czesława Grabowskiego, Janusza Stalmierskiego czy Romualda Twardowskiego. Od początku swojego istnienia „Śląsk” nieprzerwanie uczestniczy w międzynarodowej wymianie kulturalnej. Współpracuje z licznymi, rozsianymi po całym świecie zespołami polonijnymi. Tradycyjnie utrzymuje kontakty z grupami funkcjonującymi w USA, Kanadzie, Francji, Niemczech i Austrii oraz za wschodnią granicą. Uniwersalny język muzyki etnicznej daje nieograniczone możliwości rozwijania współpracy międzynarodowej.

 

Pierwszy, najbardziej znany program zespołu, opracowany przez jego twórców, kompozytora, dyrygenta, muzykologa i pisarza Stanisława Hadynę (1919–1999) oraz choreografkę i pedagog Elwirę Kamińską (1912–1983), przyniósł „Śląskowi” sławę, uznanie i liczne nagrody na całym świecie. W 2019 r. przypada 100. rocznica urodzin tego pierwszego. Dlatego też Sejmik Województwa Śląskiego ustanowił go Rokiem Stanisława Hadyny. Z tej okazji zaplanowano wiele koncertów. Szczególny odbędzie się 30 sierpnia w wiślańskim amfiteatrze, który nosi imię współzałożyciela zespołu. Kolejne ważne koncerty uświetnią IV Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny „Silesia” w Koszęcinie (od 2 do 8 września).

 

W maju 2017 r. podpisano umowę o współprowadzeniu „Śląska” z ministrem kultury i dziedzictwa narodowego. Siedziba zespołu znajduje się w Koszęcinie w powiecie lublinieckim. Tu funkcjonuje również Śląskie Centrum Edukacji Regionalnej prowadzące działalność edukacyjną i kulturalną, w tym Letnią Szkołę Artystyczną. Oferta cieszy się dużym zainteresowaniem, co potwierdza liczba już zrealizowanych 7 tys. godz. warsztatowych.

Jeden z niezmiernie widowiskowych koncertów Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” im.Stanisława Hadyny

© W.KORPUSIK/ŚLĄSKAORGAnIZACJATURySTyCZnA

 

ŚLĄSK W PIGUŁCE

O przywiązaniu mieszkańców województwa śląskiego do tradycji świadczy zachowanie najpiękniejszych fragmentów katowickich osiedli robotniczych Giszowiec i Nikiszowiec, prawdziwych pereł Szlaku Zabytków Techniki. Miejscowa architektura grała w wielu filmach, a sam region jest często wykorzystywany jako plener przez znanych reżyserów. Ostatnio wieś Rudy w powiecie raciborskim rozsławił wielokrotnie nagradzany i promowany poza granicami Polski film Pawła Pawlikowskiego Zimna wojna ze wspaniałymi zdjęciami. Wspomniane katowickie osiedla pojawiały się w produkcjach Kazimierza Kutza (1929–2018). Ten najbardziej znany popularyzator tradycji i historii ziemi śląskiej nazywał Nikiszowiec Śląskiem w pigułce. Nagrywano tu sceny do takich filmów jak Angelus Lecha Majewskiego, Kolejność uczuć Radosława Piwowarskiego, Grzeszny żywot Franciszka Buły Janusza Kidawy, Barbórka Macieja Pieprzycy czy Piąta pora roku Jerzego Domaradzkiego.

 

Turyści chętnie zaglądają do Giszowca i Nikiszowca, bo nigdzie indziej nie znajdują podobnej atmosfery i autentyczności. Unikatowe na skalę europejską, powstałe ponad 100 lat temu osiedla budzą zachwyt nie tylko wśród miłośników architektury i urbanistyki, ale też fanów śląskiego folkloru. W rankingu platformy TripAdvisor figurują wśród najciekawszych miejsc w Katowicach. 

 

Giszowiec, którego obiekty wpisano do rejestru zabytków, nie przypomina już co prawda siebie sprzed wieku. Większość obecnego osiedla zajmują nowe budynki mieszkalne, ale to, co ocalało, nadal przyciąga wielu turystów poszukujących prawdziwego Śląska. Starego Giszowca broni główny bohater filmu Paciorki jednego różańca Kazimierza Kutza. Karol Habryka nie chce wyprowadzić się ze swojego domu i pozwolić, aby w jego miejscu wybudowano nowe bloki z wielkiej płyty. Jego losy stanowią nawiązanie do historii osiedla.

 

AKTYWNA PSZCZYNA

Nieduża, 26-tysięczna Pszczyna, słynąca z jednego z najpiękniejszych zamków w Polsce i pokazowej Zagrody Żubrów usytuowanej w zabytkowym parku, przypadnie do gustu osobom lubiącym spędzać czas aktywnie. Blisko historycznego centrum leży Ośrodek Sportów Wodnych w Łące. To nie tylko raj dla amatorów konkretnych dyscyplin, ale też świetne miejsce na weekendowe wypady. Można tutaj popływać łodziami, jachtami, kajakami, rowerami i skuterami wodnymi. Ośrodek ma świetne zaplecze z toaletami i prysznicami. Na jego terenie znajduje się kawiarenka i pole kempingowe przeznaczone pod namioty, przyczepy kempingowe i kampery. Przy brzegu jeziora Łąka cumują żaglówki. Można tu również odbyć kurs żeglarski czy windsurfingowy. 

 

Miłośnicy jazdy na dwóch kółkach mają do wyboru w okolicy miasta łącznie osiem samoobsługowych stacji wypożyczania jednośladów i 80 rowerów, a liczba ta co roku wzrasta. Pierwsza trasa rowerowa z prawdziwego zdarzenia połączyła Pszczynę z zaporą na Wiśle w Goczałkowicach-Zdroju (Jeziorem Goczałkowickim). Obecnie powstaje nowa sieć ponad 20 km utwardzonych ścieżek, która uzupełni braki dróg w okolicy i umożliwi dojazd rowerem z centrum miasta do pobliskich wsi, np. Wisły Małej i Ćwiklic, słynących z zabytków architektury drewnianej. W tych drugich znajduje się jedna z najstarszych drewnianych świątyń w Polsce (Kościół św. Marcina).

 

W 2018 r. w Pszczynie powstał także unikatowy obiekt dla miłośników nurkowania (jedyny taki w kraju). Stare zbiorniki przeciwpożarowe przystosowano do prowadzenia ćwiczeń dla nurków. Stworzono tu warunki odpowiednie zarówno dla osób początkujących, jak i zaawansowanych instruktorów czy ratowników trenujących poruszanie się w ciasnych korytarzach. Z obiektu mogą korzystać też szkoły nurkowe i nauczyciele nurkowania ze swoimi uczniami. 

 

Pszczyna słynie również z licznych imprez kulturalnych odbywających się w weekendy w pięknym otoczeniu starej części miasta i zabytkowego Parku Pszczyńskiego. W maju swoje święto ma najsłynniejsza tutejsza mieszkanka – uhonorowana ławeczką księżna pszczyńska Daisy (Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, 1873–1943). Z jego okazji organizuje się kilkanaście wydarzeń kulturalnych, które związane są z pasjami i działalnością tej osobistości. Cały rynek zamienia się wtedy w wielki ogród pokazowy. Dekoracje przygotowują centra ogrodnicze z południowej Polski. Roślinne dzieła sztuki można podziwiać bezpłatnie w dzień i po zapadnięciu zmroku, bo są pięknie oświetlone. W mieście warto także wziąć udział w Nocnej Grze Książęcej czy Majówce Konnej oraz wybrać się na koncerty Von Promnitz Tour.

 

W Pszczynie już dwukrotnie odbył się kulinarny Festiwal „Śląskie Smaki”. Tutejsze restauracje słyną ze smacznej kuchni i z tego względu były wielokrotnie nagradzane w rozmaitych konkursach. Warto spróbować chociażby gęsiny, policzków wołowych czy ryb prosto z Jeziora Goczałkowickiego serwowanych z warzywami od lokalnych rolników. Wspaniałe tradycyjne potrawy śląskie są specjalnością restauracji „Frykówka”. Moim ulubionym miejscem jest znajdujące się przy jednej z uliczek koło pszczyńskiego rynku bistro Punkt „G”astronomiczny. Podawane w nim dania przygotowywane według starych receptur to prawdziwe dzieła sztuki na talerzu.

 

W czasie wizyty w tym mieście nie wolno ominąć zabytkowej herbaciarni w Parku Zamkowym. Bywali w niej właściciele Pszczyny, w tym sama księżna Daisy. Obiekt poddano renowacji konserwatorskiej, po której otwarto go na nowo. W herbaciarni serwuje się pyszne desery, kawę i herbatę, ale już niebawem będzie w niej można również wykupić wycieczki łodziami po parkowych zbiornikach.

 

W okresie letnim jedną z najpopularniejszych pszczyńskich imprez jest Śląski Dzień Miodu, który w tym roku odbył się po raz 10. Sierpniowe Dni Pszczyny (najbliższe 24 i 25 sierpnia) są znakomitą okazją do zabawy i spróbowania lokalnych specjałów. Obchodom towarzyszy Festiwal Pszczyńskich Maszketów Chochla. W jego trakcie amatorskie drużyny rywalizują ze sobą w przygotowywaniu potraw charakterystycznych dla regionu. Tematem przewodnim tegorocznej imprezy będą desery. Co ciekawe, w konkursie ma wziąć też udział zespół reprezentujący mniejszość ukraińską w Pszczynie.

 

Na zainteresowanie zasługuje poza tym jesienny festiwal Spotkania z Kulturą Żydowską (w 2019 r. w dniach 17–19 października), którego koordynatorem jest Sławomir Pastuszka – pszczynianin, wieloletni opiekun pszczyńskiego kirkutu, nominowany do nagrody POLIN2016 przyznawanej za działalność na rzecz ochrony pamięci o historii polskich Żydów. W programie wydarzenia znajdują się m.in. wykłady, seans filmowy, koncert, bezpłatne wycieczki z przewodnikiem szlakiem judaików oraz warsztaty współczesnej kuchni żydowskiej.

 

 

ŚNIADANIE PO NASZYMU

Czasem warto zatrzymać się w biegu, aby przeżyć coś wyjątkowego, dostrzec wokół siebie innych ludzi, nawiązać z nimi więź i cieszyć się drobnymi przyjemnościami zwykłej codzienności. Do tego właśnie zachęca festiwal POLEKU – slow life po naszymu. W czerwcu 2019 r. w Skansenie Zagroda Wsi Pszczyńskiej odbył się on już po raz trzeci. Organizatorom wydarzenia od początku przyświecała jedna idea – chcieli przekonać innych do zmiany stylu życia, zwolnienia na chwilę w tym pędzącym przed siebie świecie i zrozumienia, że najważniejsze jest cieszenie się pięknym otoczeniem, celebrowanie wspólnych posiłków i spędzanie czasu na rozmowach przy biesiadnym stole.

 

Do miejscowych zbierających się na festiwalu chętnie dołączają turyści zwiedzający skansen, zachęceni formą imprezy i zaangażowaniem biorących w niej udział osób. Podobnie jak w minionych latach tegoroczne śniadanie było ekologiczne, a składało się z placuszka twarogowego z ziołami, kanapki z orkiszowego chleba na zakwasie oraz batonika energetycznego z płatkami zbożowymi i suszonymi owocami. Po nim na uczestników festiwalu czekały liczne atrakcje, gry i zabawy, które wciągnęły całe rodziny. Przeprowadzono m.in. warsztaty na temat zasad świadomego odżywiania się, urozmaicone wypiekaniem świeżych ciasteczek bananowo-gryczanych i pomarańczowo-jaglanych z ekologicznych składników. Ich zachęcający zapach unosił się w powietrzu, przyciągając coraz to nowe osoby. W oczekiwaniu na wypieki uczestnicy mogli zająć się wyciskaniem soków z lokalnych warzyw i owoców. Nie lada atrakcję stanowiły jak co roku warsztaty pszczelarskie, których celem było uświadomienie najmłodszym, że pszczoła jest przyjacielem człowieka. Poznać lepiej świat przyrody pomagało tworzenie niezwykłych lasów w słoju. Dla tych, którzy chcieli zdobyć wiedzę o lokalnej kulturze i tradycjach, zorganizowano intrygującą grę terenową dostarczającą wielu wrażeń. 

 

WYCIECZKA ZE SMAKIEM

Bogate tradycje województwa śląskiego odzwierciedla także jego różnorodna kuchnia. Regionalnych dań można spróbować w którejś z 27 restauracji umieszczonych na Szlaku Kulinarnym „Śląskie Smaki” (www.slaskiesmaki.pl), jednym z pierwszych, jakie powstały w Polsce. W ich menu znajdują się potrawy śląskie, ale też beskidzkie, jurajskie czy zagłębiowskie. Turysta ma do wyboru ponad 100 regionalnych specjałów, których tradycyjny smak, znakomitą jakość i właściwy sposób przyrządzania gwarantuje certyfikat „Śląskie Smaki”. Szlak Kulinarny „Śląskie Smaki” otrzymał Certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej dla Najlepszego Produktu Turystycznego 2013, a w 2015 r. został doceniony przez Komisję Europejską nagrodą EDEN (European Destination of Excellence) na Międzynarodowym Konkursie na Najlepszą Europejską Destynację Turystyczną.

 

Najważniejszą imprezą kulinarną w regionie jest odbywający się od 14 lat Festiwal „Śląskie Smaki”. Prawie każdego roku organizuje się go w innej miejscowości, bo z założenia ma promować różne regiony województwa śląskiego. Dwukrotnie festiwal zawitał do Pszczyny (w 2009 i 2018 r.). Tegoroczna, 14. edycja odbyła się w połowie czerwca w parku przy dawnym opactwie cysterskim w Rudach. Wzięcie udziału w przeprowadzanym podczas wydarzenia konkursie kulinarnym stanowi świetną okazję do sprawdzenia się jako szef kuchni. Do walki o Złoty Durszlak oraz tytuł Eksperta Śląskich Smaków stanąć może każdy: profesjonalny kucharz, uczeń szkoły gastronomicznej i amator. Najbardziej emocjonującym elementem festiwalu jest pokaz Bitwa Smaków, połączony z raczeniem się potrawami przyrządzanymi przez znanych kucharzy – w tej roli zwykle występują Remigiusz Rączka wraz z kolegą po fachu. Dodatkową atrakcją są również degustacje przygotowywane przez restauracje znajdujące się na wspomnianym szlaku. Festiwal „Śląskie Smaki” promuje kuchnię regionalną jako zdrową, urozmaiconą i smaczną. Zachęca do zainteresowania się trendem slow food i gotowania dań z produktów nieprzetworzonych. Imprezę wieńczy tradycyjnie uczta dla zmysłów, czyli wieczorny koncert galowy Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny.

 

ATRAKCJE FESTIWALI

Kulinarne festiwale i targi promujące lokalne przysmaki są ważnymi wydarzeniami dla województwa śląskiego. Odbywają się przy okazji wielu imprez kulturalnych. Żywiec ma swój OscypekFest, na którym główną gwiazdą jest ten najbardziej oryginalny góralski ser. Festiwal prezentuje poza tym kulturę żywiecką. Biorą w nim udział górale zajmujący się wytwarzaniem oscypka, handlowcy i firmy promujące ten przysmak. Nie brakuje także przedsiębiorstw związanych z produkcją serów, mieszkańców Beskidów oraz ambasadorów kuchni regionalnej, którzy mają bezpośredni wpływ na kultywowanie ludowych tradycji i wdrażanie nowych rozwiązań w rejonach atrakcyjnych turystycznie. W tym roku OscypekFest odbył się w lipcu w Amfiteatrze pod Grojcem w Żywcu. Wzorem lat minionych wykonano Mega Ser Góralski. Festiwal uświetniły też liczne pokazy, prezentacje i degustacje potraw pasterskich i regionalnych.

 

Nie mniej ciekawą propozycją dla turystów zainteresowanych śląską kuchnią jest Jarmark Produktów Tradycyjnych w Muzeum „Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie”. Pod koniec lipca 2019 r. w ramach imprezy zorganizowano finał konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”. Podczas wydarzenia można było spróbować tradycyjnych potraw i je kupić. Wiele oferowanych dań i trunków wpisano na Listę Produktów Tradycyjnych województwa śląskiego. Poza znaną już roladą z modrą kapustą i gumiklejzami (kluskami śląskimi) pojawiły się necówka, krupnioki, kołocze czy nalewki. W trakcie imprezy odbywały się również warsztaty kulinarne, których uczestnicy dowiadywali się, jak przygotować domowy twaróg, co dawniej królowało na polskich stołach oraz jak trafić do serc domowników przez żołądek.

 

Słynna kwaśnica gra pierwsze skrzypce podczas Festiwalu Kwaśnicy w Żywcu, organizowanego w Amfiteatrze pod Grojcem (w 2019 r. zaplanowanego na 9 sierpnia). Święto Pstrąga w tym roku odbyło się już po raz 23 w Złotym Potoku. Wątek kulinarny pojawi się także w trakcie najważniejszego wydarzenia na Szlaku Orlich Gniazd o nazwie JUROMANIA. Od 20 do 22 września 2019 r. będzie można wziąć udział w warsztatach gotowania i pokazach kuchni tradycyjnej, średniowiecznej i regionalnej. Smakosze serów zrobią własny ser w kształcie amonita w Łutowcu koło Niegowy. W czasie spotkania z dietetykiem dowiemy się, jak wyglądała dieta praczłowieka i w jaki sposób zaadaptować ją obecnie. Na terenie zespołu pałacowo-parkowego w Złotym Potoku (Pałacu Raczyńskich) zostanie zorganizowana degustacja potraw z pstrągiem złotopockim. Będzie też można poznać zwyczaje podejmowania gości w ogrodach pałacowych i historię tutejszej pstrągarni. 

 

MIASTO MAŁYSZA

Bywali tu Władysław Reymont, Bolesław Prus i Władysław Orkan, ale Wisła to dziś przede wszystkim miasto Adama Małysza, najsłynniejszego polskiego skoczka narciarskiego. Figura sportowca wykonana z białej czekolady przyciąga wzrok jego fanów w holu Domu Zdrojowego, tuż przy wiślańskim rynku. Imię skoczka nosi tutejsza duża skocznia narciarska w Malince. W mieście działa również Galeria Sportowe Trofea Adama Małysza, a w Muzeum Narciarstwa znajdują się narty, na których zdobył tytuł mistrza Polski.

 

Wisła leży w Beskidzie Śląskim, w dolinie najdłuższej, blisko 1050-kilometrowej polskiej rzeki. Ten górski kurort nie bez powodu cieszy się największą popularnością wśród turystów w tej części kraju. Jest atrakcyjny zarówno zimą, jak i latem. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z dokumentu księcia cieszyńskiego Adama Wacława (1574–1617) wydanego w 1615 r. (historycznie należała do Księstwa Cieszyńskiego). 

 

Jako uzdrowisko Wisłę rozsławił Bogumił Hoff (1829–1894), który w 1882 r. nie tylko zachwycił się jej znakomitym położeniem, ale też docenił panujące w niej warunki. Za sprawą Juliana Ochorowicza (1850–1917), filozofa interesującego się psychologią eksperymentalną, powstały tu pierwsze drewniane pensjonaty i wille dla letników. Przełomowym okresem w rozwoju miejscowości były lata międzywojenne. Wybudowano wówczas linię kolei żelaznej z Ustronia do Głębiec (części Wisły). W latach 30. XX w. powstała nowa droga na przełęcz Kubalonka (758 m n.p.m.) oraz modernistyczna Rezydencja Prezydenta RP Zamek w Wiśle-Czarnem wzniesiona według projektu architekta Adolfa Szyszko-Bohusza (1883–1948). Pierwszym prezydentem, który się w niej zatrzymywał, był Ignacy Mościcki (1867–1946). Od 2005 r. z pałacyku znów korzystają kolejne głowy państwa. W tym okresie zbudowano także m.in. Dom Zdrojowy z salą widowiskową i basen kąpielowy. W 1962 r. Wisła otrzymała prawa miejskie. Coraz liczniej przybywali do niej turyści i ludzie kultury. W 1964 r. po raz pierwszy zorganizowano Tydzień Kultury Beskidzkiej, wywodzący się z przedwojennego Święta Gór. To obecnie jedna z największych imprez folklorystycznych na świecie i najstarszy tego rodzaju festiwal w Polsce.

 

W mieście przez cały rok odbywają się rozmaite wydarzenia kulturalne. Przyciągają miłośników muzyki, folkloru i tańca. Do najciekawszych należą Dożynki i Dni Wisły, Lato z Filharmonią oraz piknik Wiślaczek Country (jego 20 już edycja odbędzie się w dniach 24–25 sierpnia 2019 r.). Kibice przybywają do Wisły na letnie i zimowe zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. Osoby lubiące spędzać czas aktywnie przyjeżdżają na bieg przeszkodowy Barbarian Race, Bieg po Nowe Życie czy inne imprezy biegowe i rowerowe.

W Wiśle warto odwiedzić Muzeum Beskidzkie im. Andrzeja Podżorskiego z Enklawą Budownictwa Drewnianego, ewangelicko-augsburski Kościół Apostołów Piotra i Pawła z pierwszej połowy XIX w. i cmentarz Na Groniczku z nagrobkami wielu znanych postaci, zasłużonych dla miasta. Spoczywają tutaj m.in. Stanisław Hadyna, Bogumił Hoff, Bogdan Hoff, ksiądz Karol Michejda i Adam Niedoba (autor nieoficjalnego hymnu miejscowych górali Szumi jawor i założyciel zespołu regionalnego „Wisła”).

 

Ciekawą historię ma też Pałacyk Myśliwski Habsburgów zbudowany pod Baranią Górą (1220 m n.p.m.) pod koniec XIX stulecia. Gościli w nim członkowie rodziny cesarskiej, którzy przyjeżdżali tu na polowania z Wiednia i Cieszyna. Przez ok. 50 lat (od 1925 r.) w rezydencji mieściło się schronisko turystyczne. Przeniesiony w 1985 r. do centrum miasta pałacyk jest obecnie siedzibą wiślańskiego oddziału PTTK. 

 

WŚRÓD WAROWNI

Wyżyna Krakowsko-Częstochowska (Jura Krakowsko-Częstochowska) łącząca Małopolskę ze Śląskiem działa na turystów jak magnes. Można ją przemierzać na rowerze lub samochodem, a podczas zwiedzania poszczególnych obiektów położonych na Szlaku Orlich Gniazd przeżyć niejedną przygodę. Czekają tu na nas atrakcje, które trudno znaleźć w innych miejscach w Polsce. Osoby o lepszej kondycji mogą wspinać się na skały, mniej wysportowani turyści mają okazję przelecieć się balonem, obejrzeć walki rycerskie czy spróbować dań znakomitej kuchni nawiązującej do tradycji dawnych mieszkańców zamków. Ten region skrywa wiele tajemnic, warto wyruszyć na ich odkrywanie.

 

Obszar Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej stanowi prawdziwy raj dla geologów oraz pasjonatów wspinaczek skałkowych i grotołazów. Znajdziemy tutaj różnego rodzaju skamieniałości. Najpopularniejsze są odciski muszli amonitów mające charakterystyczny kształt spirali. Bardziej odważni mogą wejść do nieczynnych już kamieniołomów, bo w nich odkryją prawdziwe bogactwo śladów z prehistorii. Często po odłupaniu powierzchni skał przy pomocy młotka natrafimy na skamieniałe gąbki, podłużne belemnity, ramienionogi lub kuliste jeżowce. Zdarzają się także zęby rekinów. Wśród białokremowych wapieni występują również brązowe, szare, czerwone bądź czarne krzemienie. To one służyły prehistorycznemu człowiekowi do robienia narzędzi. Jedną z ich odmian – krzemień pasiasty, charakterystyczny dla województwa świętokrzyskiego – wydobywano w kopalniach w Krzemionkach Opatowskich.

 

Niepowtarzalny charakter nadają Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej stare warownie, rezydencje królewskie i szlacheckie, pięknie wkomponowane w tutejszy krajobraz. Większość z nich założono w XIV w. z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego (1310–1370). Do najsłynniejszych należą te w Bobolicach, Korzkwi, Ojcowie, Rudnie, Smoleniu i Mirowie. Zachwyt wzbudzają ruiny zamku w Olsztynie koło Częstochowy, najbardziej rozpoznawalnej twierdzy jurajskiej, zbudowanej z białego wapienia. Jednym z najpiękniejszych obiektów na Szlaku Orlich Gniazd jest warownia w Mirowie, której bryła przypomina okręt. To jedna z najstarszych budowli obronnych Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej. W odległości półgodzinnego spaceru od niej wznosi się Zamek Bobolice. Usytuowany na skalistym wzgórzu, robi duże wrażenie. 

 

Aby poznać atrakcyjne zakątki Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, warto udać się na wyprawę jedną z licznych tras tematycznych. Wycieczkę najlepiej zaplanować tak, żeby móc uczestniczyć we wspomnianej JUROMANII. Święto Szlaku Orlich Gniazd przeniesie nas do średniowiecza i okresu potopu szwedzkiego. Podczas turniejów rycerskich chłonie się atmosferę, w jakiej żyli przed wiekami mieszkańcy warowni. W programie tegorocznej imprezy znajdują się nocne zwiedzanie, nocny rajd po Pustyni Błędowskiej czy spotkania z duchami. Można będzie rozbić namiot u podnóża Zamku Ogrodzieniec we wsi Podzamcze, gdzie zaplanowano koncert w wykonaniu muzyków Filharmonii Zabrzańskiej mających grać utwory z filmów kręconych w tym niesamowitym regionie Polski.

JUROMANIA,regiment szwedzki, Zamek Ogrodzieniec

© RADOSŁAWKAŹMIERCZAK/ŚLĄSKAORGAnIZACJATURySTyCZnA

 

ROZŚPIEWANE BESKIDY 

Do najważniejszych wydarzeń kulturalnych organizowanych latem w tej części kraju należy wspomniany Tydzień Kultury Beskidzkiej. To jedna z najstarszych i największych imprez międzynarodowych w województwie śląskim. Na przełomie lipca i sierpnia 2019 r. odbyła się jej 56. edycja. Koncerty zorganizowano w kilku beskidzkich miejscowościach: Wiśle, Szczyrku, Żywcu, Makowie Podhalańskim, Istebnej, Ujsołach i Jabłonkowie (w Czechach) oraz w Oświęcimiu. Z kolei 26 lipca w Amfiteatrze pod Grojcem w Żywcu można było posłuchać koncertu jubileuszowego 50. Festiwalu Folkloru Górali Polskich.

 

W ramach 56. Tygodnia Kultury Beskidzkiej odbyły się też w Wiśle 30. Międzynarodowe Spotkania Folklorystyczne. Udział wzięły w nich trzy polskie zespoły i kilkanaście zagranicznych. Ostatniego dnia lipca Trebunie-Tutki wystąpiły razem z gruzińską grupą Quintet Urmuli z projektem Duch Gór. Festiwal stanowi także okazję do zaprezentowania kultury różnych regionów świata, oryginalnej muzyki ludowej, tańca i pieśni. Prawdziwy zachwyt wzbudzają ciekawe stroje członków zespołów, rzadkie instrumenty, obrzędy i zwyczaje, tak codzienne, jak i świąteczne. Z okazji 56. Tygodnia Kultury Beskidzkiej Poczta Polska wydała okolicznościowy znaczek pocztowy z klepokiem, drewnianym ptaszkiem, będącym symbolem wydarzenia, w nakładzie 3 mln sztuk. Wypuszczono go 19 lipca 2019 r.

 

Jak widać, województwo śląskie to kraina niezmiernie barwna. Dlatego warto się do niego wybrać z wizytą. Można się tu nauczyć, jak ważne jest kultywowanie tradycji i przekazywanie ich z pokolenia na pokolenie.

 

Artykuły wybrane losowo

Wenezuela, czyli „mała Wenecja” dla łowców przygód

Magdalena Moll-Musiał

 

 FOT. MINISTERIO DE TURISMO DE VENEZUELA (MINTUR)

<< Wenezuela to kraj kontrastów - kipiące zielenią wilgotne lasy równikowe delty Orinoko, krystalicznie czysta woda i wspaniałe karaibskie plaże, nieziemskie góry stołowe, nazywane tu „tepuyes”, oraz Salto Ángel, najwyższy wodospad świata. Na jego terytorium mieszkają otwarci, roztańczeni ludzie, pielęgnujący swoje niezliczone tradycje. Z drugiej strony mamy tutaj zaniedbaną gospodarkę, niepohamowaną inflację i ubóstwo, co szczególnie rzuci nam się w oczy, jeśli zdecydujemy się na dłuższą wyprawę po kontynentalnej części tego południowoamerykańskiego państwa. Z pewnością jednak różnorodność pejzaży, smaków, zapachów i innych doznań sprawia, że ojczyzna jednych z najpiękniejszych kobiet na ziemi posiada nieodparty urok dla poszukiwaczy przygód. >>

 

Stać, kontrola! – krzyczy wojskowy, zatrzymując naszego busa. Wchodzi do środka, sprawdza dokumenty.  – Pani nie ma ważnego paszportu – zwraca się do jaskrawo ubranej Wenezuelki. – Tak, niestety, nie mam… – odpowiada ona, nieśmiało wtykając w dłoń mężczyzny zawiniątko boliwarów. Ten wsuwa banknoty do kieszeni i mówi: Można jechać! Pokonanie odległości 90 km od granicy z Kolumbią do wenezuelskiego miasta Maracaibo zajmuje nam 7 godz. Po drodze podobnych kontroli mamy aż 14, ale nie wszystkie są tak błyskawiczne. Podczas każdej pani bez paszportu uiszcza opłatę, która umożliwia jej kontynuowanie podróży. Gdy kończy się jej gotówka, cały bus wykazuje imponującą solidarność – pasażerowie zrzucają się na odpowiednią łapówkę, abyśmy mogli pojechać dalej. Wojskowi i policja nie sprawdzają niczego poza dokumentami – w bagażach prawdopodobnie da się przewieźć wszystko, czego dusza zapragnie, pewnie nawet i kolumbijską kokainę… Dla kontrolujących znalezienie podróżnego bez odpowiednich papierów to prosty i pewny zarobek.

Więcej…

Viva España i jej słoneczne plaże!

ELŻBIETA I ROBERT PAWEŁEK

 

Jeśli lubicie ciepłe morze, sjestę, owoce morza, wyśmienite wina i atmosferę pueblos blancos, czyli białych miasteczek, na letni urlop powinniście wybrać Hiszpanię . Znajdziecie tu wszystko: wspaniałe zabytki, parki wodne, akweny do nurkowania, kolorowe deptaki, nocne kluby i ciche zatoki. A czasem spotkacie też światowe gwiazdy z pierwszych stron gazet.  

Półwysep Iberyjski jako kierunek turystyczny cieszy się popularnością przez cały rok. Miejscowości nadmorskie przeżywają jednak prawdziwe oblężenie w miesiącach letnich. Szczególnie atrakcyjne są dla tych mieszkańców Europy, którzy po mroźnej zimie marzą o zmianie klimatu i krajobrazu, aby później w pełni sił wrócić do szarej codzienności.

Obfite deszcze w tych stronach to rzadkość. Letnie upały sięgają 40°C. Jeśli jednak nie boimy się wysokich temperatur, pokochamy hiszpańskie wybrzeże, bary z przekąskami zwanymi tapas i kluby, w których można posłuchać flamenco. Dla Hiszpanów synonimem najlepszego wypoczynku jest wyrażenie sol y playa, czyli słońce i plaża. Nic dziwnego, że ponad 3 tys. kilometrów hiszpańskiej linii brzegowej (nie licząc wysp) stało się niekończącą riwierą, wypełnioną amatorami pięknej opalenizny. Dzisiaj sąsiadują tu ze sobą prawdziwe centra turystyczne: tętniąca życiem Costa Blanca, słynna Costa Brava, Costa Dorada i Costa del Azahar, na południu zaś zalane słońcem Costa del Sol, Costa de la Luz, Costa de Almería i Costa Cálida w niewielkim regionie autonomicznym Murcja. 

Więcej…

Witajcie w fińskiej bajce!

KAROLINA PADUSZYŃSKA

www.zastrzykinspiracji.pl

 

<< W okresie zimowym Finlandia zamienia się w iście bajkową krainę. W tętniących życiem Helsinkach działa jarmark świąteczny z regionalnymi smakołykami i aromatycznym, grzanym winem o nazwie „glögi”. W klimatycznym Porvoo czas na chwilę się zatrzymuje, a na północy kraju możemy zobaczyć niesamowity taniec barw podczas zorzy polarnej. Przed najgrzeczniejszymi Święty Mikołaj otwiera drzwi swojej wioski. Jedno jest pewne – nudzić się tu na pewno nikt nie będzie! >>

Z Polski do Finlandii mamy wbrew pozorom naprawdę niedaleko. Od tego rozległego kraju Europy Północnej (niemal 340 tys. km² powierzchni) oddziela nas właściwie tylko Morze Bałtyckie. Najłatwiej dostać się do niego zatem samolotem lub promem.

 

Obserwowanie zorzy polarnej z tzw. Aurora Dome nad brzegiem jeziora Torassieppi

© Lapland Material Bank/Antti Pietikäinen

 

Finlandia pełna jest kontrastów. Z jednej strony to świetnie rozwinięte technologicznie i gospodarczo państwo, z drugiej zaś jej mieszkańcy słyną z powściągliwości i zachowawczości. Trudno się do nich zbliżyć, ale jeśli Fin stanie się naszym przyjacielem, to będzie nim już do końca życia, a o swoich sekretach i problemach najchętniej opowie nam w saunie. Charakter mieszkańców kraju determinują warunki klimatyczne i fakt, że na 1 km2 przypada w nim zaledwie ok. 16 osób. Jednak poza ponad 5,5 mln małomównych Finów czeka tutaj na nas mnóstwo atrakcji.

 

PERŁA PÓŁNOCY

Prawdziwa Finlandia to miliony drzew, tysiące krystalicznie czystych jezior i setki wysp, które dostrzeżemy właściwie już w czasie lotu nad Helsinkami, bo miasto otoczone jest malowniczym archipelagiem. Choć – jak na stolicę przystało – stanowi tętniącą życiem, nowoczesną metropolię, to zarówno władze, jak i mieszkańcy przywiązują dużą wagę do ochrony środowiska naturalnego. Helsinki są naprawdę eko – ludzie stawiają tu na recykling i życie w zgodzie z naturą. Dzięki temu w mieście jest na co popatrzeć i czym oddychać. Poza tym w fińskiej stolicy jak w raju poczują się osoby lubiące aktywnie spędzać czas. W Helsinkach wyznaczono aż 1,2 tys. km tras rowerowych, ścieżki do biegania czy nordic walkingu. Sport można tutaj uprawiać w otoczeniu nieskażonej przez człowieka przyrody. W mieście mieszka ponad 640 tys. ludzi, a wszystkie najważniejsze atrakcje uda się nam zwiedzić w ciągu trzech, czterech dni.

 

Helsinki, Lasipalatsin aukio (Glass Palace Square)

© Amos Rex/Tuomas Uusheimo

 

FIŃSKI DESIGN

Helsinki bezsprzecznie zasługują na tytuł stolicy designu. Tutejsza architektura zdecydowanie różni się od tej, którą możemy oglądać chociażby w Polsce. Jednak przecież w tym tkwi cały urok! W mieście nie ma średniowiecznych zabudowań – w tym czasie znajdowała się w tym miejscu tylko niewielka osada. Zobaczymy tu za to świetnie zaprojektowane budynki użyteczności publicznej i nowoczesne biurowce. W historii fińskiej architektury bardzo ważną postacią jest Alvar Aalto (1898–1976). To on zaprojektował gmach centrum kongresowo-widowiskowego Finlandia-talo czy zabudowania dawnego Helsińskiego Uniwersytetu Technicznego (TKK) w Espoo (w zespole miejskim Helsinek). Z kolei autorem projektu centralnego dworca kolejowego i Muzeum Narodowego (Kansallismuseo) był Gottlieb Eliel Saarinen (1873–1950). Aby poznać biografie tych twórców i inne perełki fińskiej architektury i sztuki, warto wybrać się do Muzeum Designu (Designmuseo, przy Korkeavuorenkatu 23).

 

STOŁECZNE PLACE

Sercem stolicy Finlandii jest plac Senacki (Senaatintori) z luterańską Katedrą w Helsinkach (Helsingin tuomiokirkko). Biały budynek zwieńczony kopułą to wizytówka miasta – można go dostrzec z morza, jak i z większości punktów obserwacyjnych na terenie stolicy. Dziś chyba nikt nie byłby w stanie wyobrazić sobie Helsinek bez tego miejsca.

Katedra powstawała w latach 1830–1852. Nadano jej styl neoklasycystyczny. Obecnie jest nie tylko obiektem kultu religijnego, odbywają się w niej również koncerty. W katedralnej krypcie napijemy się pysznej kawy. Schody prowadzące do budynku są popularnym miejscem spotkań.

W okresie przedświątecznym na placu Senackim funkcjonuje jarmark bożonarodzeniowy (w 2018 r. od 1 do 22 grudnia). Na stoiskach można znaleźć prawdziwe perełki. Kupimy tu tradycyjne świąteczne potrawy i napoje, w tym grzane wino z przyprawami zwane glögi (ten napój naprawdę będzie nas w stanie rozgrzać). Poza tym zaopatrzymy się m.in. w rękodzieło artystyczne czy wyroby ceramiczne. Każdy znajdzie coś dla siebie. W bliskiej odległości od Katedry wznosi się główny gmach Uniwersytetu Helsińskiego, a także siedziba fińskiego premiera (przy Snellmaninkatu 1).

Do placu Senackiego prowadzi Sofiankatu – urocza uliczka, która podobno od czasu swojego powstania (ok. 1640 r.) niemal nie zmieniła wyglądu. Jej ozdobą jest zielona budka telefoniczna z lat 30. XX w. O wyjeździe z Helsinek bez zdjęcia z tym eksponatem nie warto nawet myśleć.

Jeśli ktoś uwielbia lokalne targowiska, koniecznie musi wybrać się na leżący w odległości 15-minutowego spaceru od Senaatintori Rynek (plac Targowy, Kauppatori). Najlepszy widok na to miejsce ma prezydent Finlandii Sauli Niinistö (pełniący tę funkcję od marca 2012 r.), bo plac znajduje się tuż pod oknami Pałacu Prezydenckiego (Presidentinlinna). Na Kauppatori obowiązkowo należy spróbować tradycyjnych fińskich specjałów: pierogów karelskich czy dań z renifera i niedźwiedzia. Na amatorów słodkości czeka pyszna bułka z kardamonem (pulla).

Przebywając w okolicach placu Targowego, nie można odmówić sobie przyjemności wyprawy do Suomenlinny. To bajecznie położona na sześciu wyspach twierdza. Z południowej części Kauppatori odpływają promy, które w zaledwie kilkanaście minut zawiozą nas na teren kompleksu. Decyzję o budowie fortyfikacji podjęto w 1747 r., gdy Finlandia była pod panowaniem Szwecji. Najważniejszymi elementami twierdzy są mury obronne o łącznej długości ok. 8 km, mogące pomieścić 1,3 tys. dział. Te ostatnie zostały ukryte w skałach. Dla wroga zbliżającego się do obiektu wydawały się niegroźne. Fortyfikacje, mury obronne i działa oraz otaczające je wody Bałtyku tworzą niemal mistyczną atmosferę. Zwiedzanie tego spektakularnego kompleksu zajmuje dobre kilka godzin. Obowiązkowo należy tutaj odwiedzić Muzeum Zabawek (Suomenlinnan Lelumuseo) oraz Muzeum Wojny (Sotamuseo). Dla miłośników militariów nie lada gratką będzie ocalały z czasów II wojny światowej okręt podwodny Vesikko z 1933 r. (udostępniany do zwiedzania jedynie w sezonie letnim).

 

TOWAR EKSPORTOWY

Podczas spaceru wśród murów Suomenlinny zimą można nieco zmarznąć. Jak się ogrzać? Finowie mają na to genialny sposób. Oczywiście, mowa o saunie – to przecież jeden z najważniejszych elementów fińskiej kultury. Na terenie Helsinek znajduje się aż osiem publicznych obiektów tego typu. Najpopularniejsza z nich jest oddana do użytku w 1928 r. Kotiharjun Sauna. Wizyta w rozgrzanej do czerwoności saunie wiąże się z rytuałem oczyszczenia. Dla Finów to niemal święte miejsce. Właśnie w nim rozmawiają, zdradzają swoje sekrety, zawiązują kontrakty. W saunach odbywają się również porody i spotkania dyplomatyczne na najwyższym szczeblu. Mieszkańcy Finlandii kończą w nich spory i nawiązują przyjaźnie.

 

KOŚCIÓŁ W SKALE

Po przyjemnej dla ciała wizycie w fińskiej saunie czas na coś dla ducha. W tym celu warto wybrać się do mistycznego Temppeliaukion kirkko. To prawdziwy unikat! Kościół został wykuty w granitowych skałach i z pewnością zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. Wewnątrz panuje doskonała akustyka, co pozwala organizować w nim koncerty oraz przeróżnego rodzaju wydarzenia religijne i kulturalne. Wokół budynku usytuowane są sklepiki z pamiątkami.

Ktoś ma ochotę pojeździć na łyżwach w środku miasta? Czemu nie – w Helsinkach wszystko jest możliwe. W stolicy Finlandii znajdziemy nawet kilka lodowisk. Największe z nich – Jääpuisto – leży w centrum, przy Rautatientori. Na łyżwach jeżdżą na nim całe rodziny, nie brakuje też wydarzeń kulturalnych.

 

PODRÓŻ W CZASIE

Podczas pobytu w Helsinkach grzechem byłoby nie zdecydować się na wyprawę do oddalonego od nich o ok. 50 km na północny wschód urokliwego Porvoo. W trakcie spaceru po jego uliczkach będzie nam towarzyszyło nieodparte wrażenie, że czas zatrzymał się tu kilka wieków temu. Charakterystyczne czerwone, drewniane domki pokryte zimą białym puchem wyglądają naprawdę niesamowicie! Z Porvoo związana jest historia o kucharce, która przygotowując obiad, w 1760 r. puściła z dymem aż 202 domy, czyli ponad dwie trzecie wszystkich ówczesnych zabudowań. Dzisiejsze Vanha Porvoo to najstarszy fragment miasta wzniesiony tuż po wielkim pożarze z XVIII stulecia. Część historycznych budynków służy obecnie jako galerie czy sklepy. Ich wnętrza są niesamowite, zostały urządzone w tradycyjnym skandynawskim stylu. W okresie przedświątecznym Porvoo jest przepięknie oświetlone, a podczas bożonarodzeniowego targu kupimy w nim rozmaite smakołyki. Poza tym w mieście warto zajrzeć do XV-wiecznej Katedry (Porvoon tuomiokirkko) czy domu poety romantycznego Johana Ludviga Runeberga (1804–1877), tworzącego w języku szwedzkim, autora hymnu narodowego Finlandii – Maamme (Nasz kraju).

 

 

Widok z lotu ptaka na Temppeliaukion kirkko

© Helsinki Marketing /Kuvio

 

PIERWSZA STOLICA

Zostawiamy za sobą klimatyczne Porvoo i nowoczesne Helsinki i kierujemy się na zachód w stronę Turku. To najstarsze miasto w Finlandii (założone pod koniec XIII stulecia), a zarazem jej pierwsza oficjalna stolica (od 1809 r.). Turku było głównym ośrodkiem gospodarczo-kulturalnym kraju aż do 1812 r. Wtedy to stolicę przeniesiono do Helsinek. Miejscowe lotnisko obsługuje bezpośrednie połączenie z gdańskim portem lotniczym (Wizz Air).

Wszystkie najważniejsze punkty na mapie Turku są usytuowane wzdłuż rzeki Aura (Aurajoki). Znajdziemy tutaj mnóstwo przyjemnych knajpek serwujących lokalne potrawy. Warto spróbować przeróżnego rodzaju dań z ryb. Zimą, kiedy temperatury spadają znacznie poniżej zera, Aurajoki zamarza, a mieszkańcy miasta ochoczo spacerują po lodzie od jednego brzegu do drugiego. Popularnym pod względem turystycznym miejscem jest Luostarinmäen käsityöläismuseo (Luostarinmäki). To skansen na otwartym powietrzu, w którym można przenieść się do czasów sprzed wielkiego pożaru Turku z września 1827 r. Na jego terenie znajdują się warsztaty różnych rzemieślników. W okresie letnim zobaczymy ich tu przy pracy. W okolicy Aurajoki są także sklepy, biura oraz muzea, które działają przez cały rok.

Po wizycie w skansenie kierujemy się w stronę Katedry (Turun tuomiokirkko). To z kolei najważniejsza fińska świątynia, a zarazem siedziba arcybiskupa Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła Finlandii. Od czasu konsekracji (w 1300 r.) była świadkiem wielu ważnych wydarzeń w historii kraju. Iglica katedry ma wysokość 101 m, a sam budynek jest uważany za jeden z największych skarbów krajowej architektury.

Na wizytę w Turku warto poświęcić dwa, trzy dni, aby zobaczyć większość tutejszych atrakcji. Bogatą historię miasta i jego sztukę współczesną poznamy w muzeum Aboa Vetus & Ars Nova. Osoby interesujące się medycyną i aptekarstwem powinny zajrzeć do Muzeum Farmacji i Domu Qwensela (Apteekkimuseo ja Qwenselin talo – AQ), które mieści się w najstarszym drewnianym budynku w Turku (powstał on ok. 1695–1700 r.). Eksponaty muzealne pochodzą w większości z XIX w., a wnętrza utrzymane są w stylu gustawiańskim i rokoko.

Prawdziwą perłą okolic Turku jest leżący w jego pobliżu archipelag, na który składa się ponad 2 tys. wysp z rzadkimi gatunkami fauny i flory. Obszar archipelagu został objęty w 1983 r. ochroną parku narodowego (Saaristomeren kansallispuisto – Park Narodowy Morza Archipelagowego), który uchodzi za jeden z najważniejszych w Finlandii. Pomiędzy poszczególnymi wyspami można poruszać się pieszo mostami oraz statkami, promami i wodnymi taksówkami.

 

U MUMINKÓW

W odległości kilkunastu kilometrów na zachód od dawnej stolicy Finlandii znajduje się Naantali z położonym na wyspie Kailo tematycznym parkiem rozrywki Świat Muminków (Muumimaailma) poświęconym Muminkom – bohaterom książek fińskiej pisarki szwedzkojęzycznej Tove Jansson (1914–2001). Ta powstała w 1993 r. osobliwa kraina jest otwarta dla turystów głównie latem. Obowiązkowo należy tutaj odwiedzić dom Muminków, obóz Włóczykija, statek piratów czy chociażby łódź Taty Muminka. W tym miejscu i duzi i mali zupełnie zapominają o otaczającym ich świecie.

NA DALEKIEJ PÓŁNOCY

To jeszcze nie koniec bajkowych historii. Podczas pobytu w Finlandii w zimie można się poczuć jak w zupełnie nierealnym świecie. Aby tego doświadczyć, należy wybrać się na północ kraju.

Podobno niesamowita kraina Świętego Mikołaja leży za siedmioma górami i siedmioma lasami... Jej najsłynniejszego mieszkańca otaczają elfy i mnóstwo pomocników. Ma on swoje biuro i pocztę, a na zewnątrz w gotowości czekają na niego zaparkowane sanie, do których zaprzężone są renifery pod przewodnictwem Rudolfa. Jeśli ktokolwiek sądzi, że to tylko bajka, muszę go rozczarować. To wszystko prawda. Aby przekonać się o tym na własne oczy, wcale nie musimy przenosić się do równoległego świata ani tym bardziej na inną planetę. Wystarczy, że w Helsinkach wsiądziemy do samolotu lecącego do Rovaniemi. Po blisko półtoragodzinnej podróży znajdziemy się w najprawdziwszej bajce. Do Rovaniemi regularnie kursują także autobusy i pociągi.

Laponia jest bez wątpienia jedną z najpiękniejszych części Finlandii. Ten region, niemal zupełnie nieskażony ludzką działalnością, wypełniają lasy, pola i jeziora. Obejrzymy tu niesamowite zjawisko zorzy polarnej (aurora borealis), jak i doświadczymy bardzo niskich temperatur. W podróż do Laponii trzeba zabrać ze sobą komplet ciepłych ubrań. Temperatura zimą spada nawet do –40°C. Latem słońce na tym obszarze Finlandii świeci przez zaledwie kilka godzin. Przez większą część roku panuje tutaj po prostu ciemność, choć nie zawsze całkowita. Laponia to formalnie jeden z 19 regionów administracyjnych kraju (maakunta), a Rovaniemi pełni funkcję jej stolicy.

W porównaniu z naszymi miastami te fińskie nie są zbyt licznie zaludnione. Dotyczy to również Rovaniemi, które liczy ledwo ok. 62 tys. mieszkańców. Znane jest ono przede wszystkim z mieszkającego w bardzo bliskim sąsiedztwie człowieka z długą brodą. Wszystkie najważniejsze punkty na mapie tego miasta leżą wzdłuż deptaka zwanego Koskikatu. Zimą Rovaniemi zostaje bajecznie przyozdobione. Na długo przed świętami Bożego Narodzenia poczujemy w nim niepowtarzalną świąteczną atmosferę. Podczas spaceru w centrum może nam się wydawać, że trafiliśmy na plan jakiegoś bożonarodzeniowego filmu.

Ważnym miejscem w Rovaniemi jest Arktikum. To nowoczesne centrum nauki i muzeum poświęcone Arktyce. Powinni do niego zajrzeć wszyscy zainteresowani tutejszą fauną i florą, kulturą, sztuką, historią, klimatem oraz życiem codziennym. Budynek jest świetnie zaprojektowany, a wewnątrz znajdziemy mnóstwo multimedialnych ekspozycji. Szklany dach umożliwia oglądanie zapierającej dech w piersiach zorzy polarnej. Tego po prostu nie da się opisać – trzeba to zobaczyć na własne oczy.

Tuż przy Arktikum znajduje się Centrum Nauki Pilke (Tiedekeskus Pilke). Prezentuje ono historię fińskich drzew i lasów oraz podejście, jakie Finowie mają do natury. Kiedy je poznamy, zrozumiemy, dlaczego środowisko naturalne jest dla mieszkańców Finlandii tak ważne. W Centrum Nauki Pilke można się naprawdę sporo nauczyć. Sam jego budynek to niewątpliwie arcydzieło nowoczesnej architektury. W niemal 90 proc. został wykonany z drewna. Nikogo chyba specjalnie nie dziwi fakt, że właśnie tu swoje biura ma agencja rządowa zajmująca się parkami narodowymi Finlandii.

 

DUCH ŚWIĄT

Z klimatycznego Rovaniemi przenosimy się do Wioski Świętego Mikołaja (Joulupukin Pajakylä) – oddalonego od centrum miasta o ok. 8 km na północ, prawdziwego centrum bajecznego świata. To się dopiero nazywa sen na jawie! Święty Mikołaj zamieszkał tu ponad 30 lat temu i od tamtej pory otrzymał mniej więcej 15 mln listów od dzieci z całego świata. W niewielkiej wiosce ma swoją pocztę, biuro i miejsce do przyjmowania gości. Jego pomocnikami są – oczywiście – elfy. Pomagają mu w sprawach związanych z korespondencją czy koordynowaniu przyjmowania gości. To świetnie działające przedsiębiorstwo jest kapitalnym przykładem fińskiej organizacji.

Elfy oprowadzają turystów po wiosce i opowiadają o jej historii. Spotkanie ze Świętym Mikołajem stanowi ogromne przeżycie zarówno dla małych, jak i dużych. W tym miejscu każdy może poczuć się jak dziecko. Wizyta w wiosce, gdzie panuje niesamowita atmosfera świąt Bożego Narodzenia, przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Tutaj na chwilę zupełnie zapomnimy o otaczającym nas świecie i codziennych problemach. Można też zrobić sobie wspólne zdjęcie ze Świętym Mikołajem. Do swojej dyspozycji ma on również piękne sanie i renifery z Rudolfem na czele, które tylko czekają na komendy.

Mikołajowe królestwo to także istne centrum komercji. Bez względu na to, czy odwiedzamy je zimą czy latem, możemy w nim zrobić całkiem spore zakupy. Na miejscu funkcjonuje blisko 50 różnych sklepów z pamiątkami i rękodziełem artystycznym, restauracji, barów, kawiarni itd. Działają tu biura, które organizują reniferowe safari lub przejażdżki skuterami śnieżnymi czy psimi zaprzęgami. Podczas wizyty w Wiosce Świętego Mikołaja grzechem byłoby nie podejść do linii wyznaczającej koło podbiegunowe. Zdjęcie w tym miejscu to obowiązkowy punkt każdej wycieczki. Możemy stąd również wysłać kartkę do swoich najbliższych z oryginalnym stemplem z koła podbiegunowego. Wioska Świętego Mikołaja jest naprawdę bajeczna, a zimą zyskuje tylko na uroku. Choć pewnie wiele osób powie, że cały kompleks stanowi po prostu maszynkę do zarabiania pieniędzy, warto go odwiedzić, aby na chwilę znów poczuć się dzieckiem.

 

 

Oznaczona latarniami linia symbolizująca granicę koła podbiegunowego

© Visit Finland

 

NIEZWYKŁY REGION

Wioska Świętego Mikołaja to – oczywiście – jedna z najlepszych wizytówek Laponii. Jednak atrakcje tego regionu wcale się na niej nie kończą. Poza spotkaniem ze starszym panem w czerwonym stroju i z długą brodą można tutaj podziwiać niesamowite krajobrazy i przepiękny taniec barw podczas zorzy polarnej czy wybrać się na reniferowe safari lub przejechać psim zaprzęgiem, a nawet spędzić noc w hotelu z lodu. Wycieczka do Laponii będzie świetnym pomysłem dla osób lubiących przygody i niestandardowe rozrywki. Nawet ci najbardziej leniwi znajdą w tej części kraju coś dla siebie.

Amatorzy nietypowych wrażeń koniecznie powinni skorzystać z możliwości noclegu w lodowym hotelu. Gwarantuję, że nocy w takim miejscu nie zapomną do końca życia. Pierwszy hotel z lodu powstał w północnej Szwecji, ale niemal błyskawicznie pomysł na budowę tego typu obiektów podchwycili również mieszkańcy Finlandii. W okolicy Rovaniemi znajduje się kilka takich kompleksów. Lodowe królestwo Laponii to nie tylko hotele, ale także kapliczki, bary czy restauracje. Widok ogromnych brył lodu, w których zostały wykute przeróżne kształty, zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. A to, co zobaczymy w środku, jest wręcz nieprawdopodobne.

Nocować można zwykle w standardowym pokoju lub igloo. Temperatury wewnątrz wahają się od 0 do 5°C. Jednak nie ma się czego obawiać, nikt na pewno nie zamarznie. W wyposażeniu znajdują się śpiwory, skóry reniferów i bardzo ciepłe pościele. Hotelowe restauracje serwują swoim gościom tradycyjne lapońskie potrawy, a wśród nich mięso z renifera bądź łosia. Grzechem byłoby ich nie spróbować, te dania po prostu rozpływają się w ustach. Na terenie kompleksów hotelowych nie brakuje – oczywiście – tradycyjnych fińskich saun. Koniecznie trzeba z nich skorzystać. Im dalej na północ, tym bardziej wizyta w rozgrzanej saunie nam się przyda.

Jak kończy się każda bajka? Oczywiście, happy endem, czasami towarzyszą mu nawet fajerwerki. W Finlandii czeka nas coś znacznie lepszego. Zorza polarna bez wątpienia należy do najpiękniejszych zjawisk na świecie. Taniec barw na gwieździstym niebie to naprawdę coś niepowtarzalnego. Można go obserwować właśnie m.in. na terenie fińskiej części Laponii. Niektóre z lodowych hoteli informują swoich gości o pojawieniu się zorzy za pomocą specjalnego alarmu. Wystarczy zaledwie kilka dźwięków, żeby postawić turystów na nogi. Dachy igloo są przeszklone, zatem zjawisko można podziwiać z ich wnętrza. Tego po prostu nie wolno przegapić!

Finlandia to kraj, w którym zarówno latem, jak i zimą na nudę nie da się narzekać. Każdy jej region szczyci się innym rodzajem atrakcji. W nowoczesnych Helsinkach obejrzymy perły współczesnego designu, w Porvoo przeniesiemy się w czasie, w Turku poznamy tajniki pracy rzemieślników, a w magicznej Laponii zupełnie zapomnimy o otaczającym nas świecie. Jeśli w tym kraju choć na chwilę możemy przenieść się do innej bajki, to chyba warto go odwiedzić…

 

Wydanie jesień-zima 2018