NATALIA ŚWIĘCHOWICZ

 

<< Olbrzymia różnorodność Meksyku i Gwatemali onieśmiela podróżnika i zaskakuje go na każdym kroku. Codziennie odkrywa on w tych krajach coś nowego i niepowtarzalnego, spotyka na swojej drodze niesamowitych ludzi i dowiaduje się o zupełnie nieznanych mu wcześniej rzeczach. Może to wszystko sprawia duch Majów, którego obecność wyczuwa się często wśród górskich szczytów, nad taflami jezior, w bujnych lasach i potężnych dolinach, pośród ruin starożytnych piramid i ścian współczesnych chat, a nawet biorąc w dłoń najmniejszy kamień pochodzący z tutejszej ziemi… >>

Hiszpańscy konkwistadorzy widzieli w Nowym Świecie przede wszystkim krainę pełną ukrytych bogactw. Wielkie miasta i wspaniałe budowle, które tu zastali, utwierdziły ich tylko w tej nadziei. Dlatego zagarnęli te ziemie, nie licząc się zupełnie z rdzennymi mieszkańcami i tym wszystkim, co przez wieki zdążyli oni stworzyć. Historii nie da się zmienić, ale z pewnością wielu z nas zastanawiało się często nad tym, jak potoczyłyby się dalsze losy tych indiańskich plemion, gdyby nie zetknęły się z wojskami odkrywców...  

 

Kultura Majów pełna jest różnorodnych symboli. W każdej wzniesionej przez nich budowli zakodowali oni elementy swoich wierzeń i wiedzy. W tym świecie wszystko funkcjonuje zgodnie z rytmem przyrody, cyklem pór roku i wegetacji roślin: życie człowieka podporządkowane zostało uprawie kukurydzy, z której bogowie mieli ulepić pierwszych ludzi. Gdy podróżujemy po dawnych ziemiach majańskich, odkrywamy ze zdziwieniem, że przedstawiciele tej zdawałoby się całkowicie zniszczonej przez hiszpańskich kolonizatorów cywilizacji przetrwali do naszych czasów. Na terytorium Meksyku (głównie na półwyspie Jukatan), Gwatemali, Belize, Salwadoru i zachodniego Hondurasu żyje obecnie mniej więcej 7 mln potomków Majów, posługujących się ok. 30 różnymi językami i wyznających chrześcijaństwo. Często zachowują oni prekolumbijskie wierzenia i nadal odprawiają stare rytuały.

 

Kultura wiecznie żywa

Przenikanie się dawnej i nowej religii z łatwością zaobserwujemy w San Juan Chamula w meksykańskim stanie Chiapas, ok. 10 km od San Cristóbal de Las Casas. Najważniejsze wydarzenie w roku stanowi tutaj karnawał trwający przez cztery dni poprzedzające Wielki Post. To niezmiernie barwne i huczne święto jest okazją do szalonej zabawy. Wśród trunków króluje mezcal, czyli wódka z agawy, oraz meksykańskie jasne piwo Sol. We wtorek przed środą popielcową na główny plac miasteczka, wypełniony radosnym tłumem, wypuszczane są ogromne byki, a śmiałkowie próbują im wskakiwać na grzbiety. Tę niezwykłą scenę najbezpieczniej obserwować z tarasów okolicznych budynków. Ci, którzy lubią ekstremalne doznania, dołączają czasem do mieszkańców uciekających przed rozjuszonymi zwierzętami. Jednak największe wrażenie robi wizyta w małym kolonialnym Kościele św. Jana Chrzciciela (San Juan Bautista) w centrum San Juan Chamula. Po przekroczeniu jego progu uderza nas zapach palonego kopalu. Światło świec rozlewa się po całej świątyni, na posadzce leży igliwie, a w poprzek nawy wiszą kolorowe szarfy. W środku nie ma ławek. Żarliwie modlący się ludzie klęczą i kołyszą się niczym w transie w rytm słów i jednostajnej muzyki. Miejscowi w większości nie znają hiszpańskiego i posługują się na co dzień majańskim językiem tzotzil, o czym przekonałam się podczas próby nawiązania rozmowy z grającym na gitarze mężczyzną. Ta osobliwa konwersacja zakończyła się wspólnym toastem wzniesionym pełnym kieliszkiem lokalnego mocnego trunku, powstałego z fermentacji trzciny cukrowej, zwanego pox, którym celebruje się koniec danej modlitwy.   

FOT. SECTUR CHAPAS

Katedra w założonym w 1528 r. mieście San Cristóbal de Las Casas

 

            Podczas wędrówki śladami współczesnych Majów na terenie stanu Chiapas warto zajrzeć do niezmiernie interesującego miasta San Cristóbal de Las Casas, gdzie znajduje się m.in. Museo de la Medicina Maya, czyli Muzeum Medycyny Majańskiej. Poznamy w nim tajniki dawnych rytuałów Indian Tzotzil i Tzeltal, odprawianych również w naszych czasach, a będących wynikiem bliskiego obcowania z naturą przez setki lat. Gdy szaman przystępuje do leczenia, ustala najpierw, czy chorobę wywołała zła wola jakiegoś człowieka, czy też duchy. Następnie stosuje odpowiednią kurację, która często skutkuje dolegliwościami żołądkowymi, co ma oznaczać, że ciało oczyszcza się z negatywnej energii i zachodzi w nim proces zdrowienia. Duże znaczenie w tutejszej medycynie mają także kamienie pozyskiwane właśnie w rejonie Chiapas. Majowie wierzą, iż posiadają one uzdrawiającą moc, chronią przed złymi duchami i pomagają zachować wewnętrzną równowagę. Dlatego nierzadko noszą je przy sobie jako amulety. Za najdrogocenniejszy kamień, któremu przypisuje się również największą siłę, uważa się bursztyn meksykański z Chiapas. W Museo del Ámbar (Muzeum Bursztynu) w San Cristóbal de Las Casas można podziwiać 350 jego okazów. W tym miejscu poznamy też pochodzenie, historię wydobycia i proces obróbki bursztynu meksykańskiego. To jedna z niewielu tego typu ekspozycji nie tylko w Ameryce Łacińskiej, ale i na całym świecie.

 FOT. SECTUR CHAPAS

ocozocoautla de Espinosa (stan Chiapas) – kolorowy Karnawał Zoque Coiteco

 

Magia natury

W Gwatemali najwięcej mistycyzmu znajdziemy niewątpliwie w przyrodzie. Zachodnie wyżyny tego kraju skrywają jedno z najpiękniejszych jezior na ziemi – Atitlán, malowniczo wciśnięte między wulkany i łańcuchy górskie. O ile w sąsiednim Meksyku otoczone przez bujną, soczystą, tropikalną zieleń piramidy potęgują nasze wrażenie małości wobec wspaniałej cywilizacji Majów, o tyle tutejsze szczyty czuwające nad miastami i ich mieszkańcami, nastrajają do spokojnego delektowania się krajobrazami w ciszy i zadumie. Dzień płynie tu nieśpiesznie, latynoskim rytmem. Nawet psy przyzwyczaiły się do tego, wylegując się leniwie na ulicach wśród omijających ich czerwonych tuk-tuków.

FOT. INSTITUTO GUATEMALTECO DE TURISMO (INGUAT)

Jezioro Atitlán położone jest na wysokości 1560 m n.p.m. i ma 18 km długości

 

Atitlán przyciąga nad swoje brzegi podróżników z całego świata. Jezioro to uchodzi za najgłębsze w Ameryce Środkowej (ma ok. 340 m głębokości). Wypełnia kalderę, która zaczęła się formować miliony lat temu pod wpływem działalności wulkanów, w wyniku czego powstały trzy nowe stożki: San Pedro (3020 m n.p.m.), Tolimán (3158 m n.p.m.) i Atitlán (3537 m n.p.m.). Dziś wszystkie są wygasłe, a na ich szczyty prowadzą szlaki turystyczne. Podczas jednego dnia można zdobyć wulkan San Pedro. Ścieżka pełna wulkanicznego piachu prowadzi przez plantacje kawy, a następnie gęsty tropikalny las. Po 3 godz. stromego podejścia jesteśmy na szczycie, skąd rozpościera się wspaniały widok na jezioro i sąsiednie wierzchołki.

Po przybyciu nad Atitlán warto ominąć turystyczne Panajachel, zwane przez miejscowych Gringotenango, i udać się łodzią do pobliskich uroczych miasteczek: Santa Cruz La Laguna, San Marcos La Laguna czy San Pedro La Laguna. To ostatnie bywa często kilkutygodniową bazą dla tych, którzy chcą nauczyć się podstaw języka hiszpańskiego przed dalszą podróżą po Ameryce Środkowej. Mieszkają oni skromnie u majańskich rodzin i uczęszczają rano na indywidualne zajęcia. Popołudniami przygotowują wraz ze swoimi gospodarzami posiłki, zakładają tradycyjne stroje regionalne i wspólnie spędzają czas.

FOT. INSTITUTO GUATEMALTECO DE TURISMO (INGUAT)

Symbol Antigui – Arco de Santa Catalina, fragment dawnego klasztoru 

 

Pod groźnym okiem wulkanu

Gwatemala jest niezmiernie barwnym krajem. Kolorowe stragany największego w Ameryce Środkowej targu w Chichicastenango pełne są tęczowych torebek, koców, oryginalnej biżuterii i tradycyjnych ubiorów, w które chętnie przebierają się turyści. Na gwatemalskich ulicach spotkamy jaskrawo pomalowane chicken busy, czyli stare amerykańskie autobusy szkolne, które w USA i Kanadzie odeszły już na emeryturę i właśnie tutaj przeżywają swoją drugą młodość. Często podróżuje się w nich w towarzystwie żywego inwentarza, siedząc prawie na ramieniu sąsiada, lecz przejażdżka tym osobliwym środkiem transportu to coś, czego nie powinien przegapić żaden prawdziwy globtroter. 

Mniej więcej 80 km i cztery chicken busy od jeziora Atitlán znajduje się jedno z najpiękniejszych miast Ameryki Środkowej, niestety, o wyjątkowo tragicznej historii – Antigua (La Antigua Guatemala, czyli Stara Gwatemala). Niszczone kilkakrotnie przez pobliski Volcán de Agua (Wulkan Wody) i trzęsienia ziemi, utraciło po niemal 240 latach tytuł stolicy Królestwa Gwatemali (Reino de Guatemala) w 1776 r. na rzecz Gwatemali (Ciudad de Guatemala). Obecnie wulkan pozostaje w stanie uśpienia, strasząc nadal mieszkańców swoim gniewem. Przed wycinką drzew z jego zboczy przeprowadzają oni stosowne rytuały, aby go tylko nie rozzłościć. Realne zagrożenie dla okolicy stanowi natomiast ciągle aktywny Volcán de Fuego (Wulkan Ognia), którego ostatni wybuchł miał miejsce we wrześniu ubiegłego roku. Była to największa jego erupcja w historii (od 1524 r. odnotowano ich ponad 60). Ewakuowano wówczas ponad 3 tys. ludzi z okolicznych wiosek. Podczas spaceru po Antigui napotykamy ruiny pięknych kościołów zniszczonych przez siły natury. Zastanawiamy się, co sprawia, że miasto to nie zostało opuszczone. Być może życie w ciągłym zagrożeniu dla jego mieszkańców nie jest przekleństwem, a jedynie formą poddania się prawom przyrody, w które wierzą i które szanują.  

Meksyk i Gwatemala zapraszają nas do wciąż żywego świata Majów, gdzie magia stanowi nadal istotną część ludzkiej egzystencji. Tu na własne oczy przekonamy się, że potomkowie tych starożytnych Indian nie tylko przetrwali europejską kolonizację, lecz także nie zapomnieli o swoim wspaniałym dziedzictwie kulturowym. Nie popełniajmy błędów hiszpańskich konkwistadorów, a będziemy mieli szansę spojrzeć na rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy...

 

Artykuły wybrane losowo

Sri Lanka – w harmonii z naturą

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

<< Sri Lanka leży na malowniczej wyspie Cejlon położonej w Azji na południowy wschód od Półwyspu Indyjskiego, w odległości ok. 50 km od wybrzeży Indii. Od południa oblewają ją wody Oceanu Indyjskiego, od wschodu Zatoki Bengalskiej, a od północnego zachodu cieśniny Palk i zatoki Mannar. Swoim kształtem przypomina spadającą kroplę lub łzę. >>

 

Maharadża Wihara w jednej z 5 jaskiń buddyjskiej Złotej Świątyni w Dambulli

© SRI LANKA TOURISM

 

Na Sri Lance występują dwie pory monsunowe. Na zwiedzanie i plażowanie można tu wybrać się przez cały rok. Wyspa jest zróżnicowana pod względem etnicznym, religijnym i kulturowym. Zamieszkują ją głównie Syngalezi i Tamilowie. Poza tym żyją tutaj również osoby pochodzenia arabskiego, chińskiego, malezyjskiego czy portugalskiego, holenderskiego i brytyjskiego. Lankijczycy są bardzo mili, serdeczni i pomocni. Na ich twarzach niemal zawsze widnieje ciepły i przyjazny uśmiech.

Do największych lankijskich miast należą Kolombo (blisko 800 tys. mieszkańców, obszar metropolitalny – ponad 5,6 mln ludności), Dehiwala-Mount Lavinia, Moratuwa, Negombo i Kandy. W sanskrycie Sri Lanka oznacza Lśniący Kraj. Nazwa ta nawiązuje do eposu Ramajana, gdzie wyspa określana jest jako Lanka. Na Cejlonie można odkryć mądrość ajurwedy w stylowych i wytwornych spa oraz rozkoszować się smakiem pysznej herbaty.

 

Sigirija, niesamowity kompleks pałacowy zbudowany w V w. na szczycie Lwiej Skały

© SRI LANKA TOURISM

 

CUDA WYSPY

Sri Lanka pomimo swojej niewielkiej powierzchni (65 610 km²) szczyci się zaskakującą liczbą miejsc wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Sześć z nich stworzył człowiek, podczas gdy dwa są dziełem samej natury. Do tych ostatnich należy Rezerwat Leśny Sinharaja, znajdujący się w południowo-zachodniej części wyspy, w odległości ok. 80 km od miasta Galle, i charakteryzujący się ogromnym zróżnicowaniem przyrodniczym. Rośnie tu jeden z ostatnich dziewiczych lasów deszczowych. Obszar zamieszkują ssaki, liczne ptaki i gatunki motyli. Najlepszą okazją do poznania fauny i flory Cejlonu są niezapomniane wyprawy trekkingowe w głąb dżungli.

Turysta przybywający na Sri Lankę może spodziewać się wielu atrakcji. Wrażenie zrobi na nim z pewnością wizyta w Kandy, dawnej stolicy wyspy, której historyczne zabudowania także umieszczono w 1988 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Ślady kolonialnej przeszłości mieszają się w niej ze współczesnym chaosem. To dzisiaj ważny kulturalny ośrodek w kraju. Na uwagę zasługuje tu Świątynia Zęba (Sri Dalada Maligawa), gdzie przechowuje się jedną z najcenniejszych dla Lankijczyków relikwii. Ząb Buddy znajduje się w głównej części obiektu. Kryjący go złoty relikwiarz można oglądać trzy razy dziennie (o poranku, przed południem i wieczorem) w czasie wyjątkowej ceremonii. Raz w roku relikwię umieszcza się na grzbiecie słonia, za którym kroczy pochód wiernych pielgrzymów. Odbywa się to podczas festiwalu Esala Perahera (znanego również jako Festiwal Zęba) organizowanego w lipcu i sierpniu. W trakcie jego trwania ulicami miasta przechodzą niesamowite korowody bębniarzy, tancerzy i batożników oraz pięknie udekorowane słonie. To święto jest jednym z ważniejszych religijnych wydarzeń na wyspie, którą w większości (w ok. 70 proc.) zamieszkują buddyści. Sama świątynia należała niegdyś do kompleksu pałacowego. W pobliżu znajduje się interesujące Muzeum Słonia Raja, uczestnika uroczystych ceremonii w Kandy przez ponad 50 lat, i Międzynarodowe Muzeum Buddyjskie (International Buddhist Museum) w dawnym pałacu. W tym ostatnim zachował się drewniany dach i strop, jak również wiele przedmiotów z czasów przedkolonialnych. Poza tym na uwagę zasługują Łaźnie Królewskie, Sala Audiencyjna i Muzeum Narodowe. Wyjątkowe wrażenie wywiera na zwiedzających widok świątyń pięknie podświetlonych po zapadnięciu zmroku.

Ważnym elementem krajobrazu Kandy jest także jezioro o tej samej nazwie, które można obejść pieszo. W mieście warto też odwiedzić jeden z najstarszych na świecie dzikich obszarów objętych ochroną – Leśny Rezerwat Udawattakelle (utworzony już w 1856 r. na obszarze 103 ha). Miłośnikom natury spodobają się również Królewskie Ogrody Botaniczne (o powierzchni 59 ha), położone na przedmieściach Kandy w zakolu rzeki Mahaweli, najdłuższej na Sri Lance (335 km). Godny polecenia jest poza tym oddalony od miasta o ok. 40 km sierociniec dla słoni w miejscowości Pinnawala. Obecnie znajduje się w nim kilkadziesiąt młodych osobników, które zostały porzucone w dżungli lub okaleczone przez miny. Kandy stanowi także świetną bazę wypadową do wypraw na zielone pola herbaciane.

Kolejnym obiektem z Listy Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO jest Anuradhapura, historyczna stolica syngaleskiego państwa. Na tronie zasiadało w niej ponad 100 monarchów, którzy dbali o rozkwit kultury i sztuki, wznosili wspaniałe pałace, zamawiali wymyślne rzeźby i tworzyli bogato zdobione ogrody. Miasto leży ok. 200 km na północny wschód od Kolombo i nadal uchodzi za ważny ośrodek buddyzmu. Wśród starożytnych ruin zachowało się kilka budowli sakralnych i pałaców oraz dom jałmużny. Na uwagę zasługuje 122-metrowa Jetavanaramaya, uważana za najwyższą stupę na świecie. W Anuradhapurze rośnie także od 288 r. p.n.e. figowiec pagodowy, znany jako Jaya Sri Maha Bodhi, pochodzący od świętego drzewa, pod którym Budda według tradycji osiągnął oświecenie. To prawdopodobnie najstarsze drzewo na ziemi o udokumentowanej historii.

Na południowy wschód stąd znajdują się kolejne pozostałości dawnego miasta wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO – Polonnaruwa.Największy rozkwit ośrodka przypadł na lata 1153–1186, kiedy to panował król Parakramabahu I. Duże wrażenie robią tu cztery wykute w jednej granitowej skale posągi Buddy z XII w. Jeden z nich przedstawia go jako kilkunastometrowej długości postać pogrążoną we śnie, inny – jako stojącego mężczyznę (ma niemal 7 m wysokości). Należą one do świątyni Gal Vihara (Uttararama). Na uwagę zasługuje też Gal Pota – kamienna księga o długości blisko 9 m i szerokości 1,5 m. Cały kompleks zajmuje kilka kilometrów kwadratowych, a w jego centrum stoi cytadela.

W 1991 r. pod ochroną organizacji UNESCO znalazła się lankijska Złota Świątynia w Dambulli, kompleks właściwie pięciu sanktuariów w jaskiniach, powstałych w okresie od I w. p.n.e. do XVIII w. n.e. Pierwsze z nich, Dewadżara Wihara, zachwyca posągiem Buddy o długości 14 m, wyrzeźbionym z jednego kawałka skały. Drugie, Maharadża Wihara, jest największe ze wszystkich. Zdobią je piękne malowidła przedstawiające życie Buddy. Trzecie, Maha Alut Wihara, pochodzi z XVIII stulecia. Poza tym znajduje się tu jeszcze świątynia (Pachima Wihara) poświęcona królowej Somawathi i Dewana Alut Wihara, najmłodsza ze wszystkich, wyremontowana w XX w., w której posąg leżącego Buddy otacza pięć innych figur wykonanych z cegieł i gipsu.

Najbardziej interesującym i popularnym miejscem na Sri Lance wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO jest Sigirija (Sigiriya,Lwia Skała), nazywana ósmym cudem świata. Na ogromnej skale król Kassapa I (panujący w latach 473–495) zbudował tu niezwykły pałac. Zdobiły go zmysłowe freski przedstawiające przepiękne dziewczęta. Niektóre malowidła przetrwały do dziś wraz z niezwykłym kompleksem wodnych ogrodów, będącym niezmiernie zaawansowanym projektem hydrologicznym. Miejsce to przypomina ogromną galerię ściennych obrazów.

Organizacja UNESCO umieściła na swojej liście jeszcze inny lankijski zabytek – historyczne centrum i fortyfikacje miasta Galle. Tutejszy kompleks fortowy jest uważany za najlepiej zachowany tego typu zespół architektoniczny wzniesiony przez Europejczyków w całej Azji Południowej. Utkane z wąskich ulic obsadzonych holenderskimi parterowymi domami Galle tętni życiem jak w okresie, kiedy było ważnym portem pasażerskim. Zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce podczas zwiedzania południa wyspy.

  

DWA OBLICZA STOLICY

Największym miastem na Sri Lance jest jej handlowa stolica Kolombo (administracyjna to Sri Dźajawardanapura Kotte lub po prostu Kotte). Stanowi ona najważniejsze centrum kulturalne i biznesowe kraju, a swoje siedziby mają w niej przedstawicielstwa dyplomatyczne i liczne instytucje państwowe. Kolombo leży w południowo-zachodniej części wybrzeża. Przyjeżdżający do niego turyści mogą zwiedzać buddyjskie, hinduistyczne, muzułmańskie i chrześcijańskie świątynie, oglądać kolonialne budynki czy odpoczywać na przepięknych piaszczystych plażach. Z jednej strony finansową stolicę Sri Lanki wypełnia wiele sklepów, drapaczy chmur, banków i nowoczesnych centrów handlowych, ale z drugiej mamy tu też wspaniałe zabytki, teatry, galerie i placówki muzealne. Warto odwiedzić neoklasycystyczny gmach Muzeum Narodowego, które działa od 1 stycznia 1877 r. Znajdują się w nim m.in. reprodukcje XIX-wiecznych obrazów przedstawiających wyspę, historyczne rzeźby i szkielety zwierząt oraz biblioteka. Poza tym na zainteresowanie zasługują trzy obszary administracyjne: Ogrody Cynamonowe (Cinnamon Gardens), Fort (dzielnica biznesowa z oficjalną siedzibą prezydenta Sri Lanki – President’s House) i Wyspa Niewolników (Slave Island).

Zupełnie inaczej wygląda Pettah, usytuowana na wschód od centralnej dzielnicy Fort. Jest zatłoczona i chaotyczna, a na jej ulicach panuje typowy azjatycki rozgardiasz. Wypełniają ją sklepy, restauracje, kawiarnie i stragany. Warto tutaj podejść do protestanckiej świątyni Wolvendaal, wzniesionej przez Holendrów w połowie XVIII stulecia, starego Ratusza czy dworca kolejowego. Na uwagę zasługuje również biało-czerwony meczet Dżami Ul-Alfar. Został on ukończony w 1909 r. i zbudowany dla wspólnoty muzułmańskiej pochodzącej z Indii. Znajduje się w samym sercu dzielnicy i góruje nad okoliczną zabudową.

Z kolei Bambalapitiya w Kolombo stanowi ważne centrum edukacyjne z mnóstwem uczelni wyższych i szkół. Można tutaj również podziwiać wspaniałe, niezmiernie barwne sanktuarium hinduistyczne Kathiresan Kovil poświęcone bogu śmierci i wojny – Karttikei (Muruganowi lub Skandi).

Świątyń w Kolombo jest naprawdę bardzo dużo, a należą do wyznawców różnych religii. Jeden z ciekawszych obiektów stanowi Seema Malaka na wodach jeziora Beira. Ta buddyjska świątynia wchodzi w skład kompleksu sakralnego Gangaramaya i została zaprojektowana przez najsłynniejszego lankijskiego architekta – Geoffreya Bawę (1919–2003). Stanęła w miejscu starej konstrukcji z końca XIX stulecia, która zaczęła się zapadać. Seema Malaka wznosi się na trzech platformach połączonych ze sobą mostami pontonowymi. Obecnie pełni funkcję głównie ośrodka nauki i medytacji dla wielu mnichów.

Wbrew pozorom pobyt w głośnym, zatłoczonym Kolombo może być miłym początkiem podróży po Sri Lance. Miasto ma swój specyficzny urok i warto poznać je bliżej. Reszta wyspy jest zupełnie inna od biznesowej stolicy. Wypełniają ją głównie pachnące plantacje herbaty, rezerwaty przyrody i plaże rozciągające się nad malowniczymi lagunami.

 

Historyczny budynek firmy Cargills (Ceylon) PLC w dzielnicy Fort w Kolombo

© VISIT COLOMBO/VISITCOLOMBO.COM

 

RAJSKIE PLAŻE

Sezon turystyczny trwa na cieszącej się popularnością Sri Lance przez cały rok. Mające 1340 km długości wybrzeże usiane jest skalnymi zatokami ze srebrnobiałym piaskiem opadającym w stronę wody i wysmukłymi palmami kokosowymi dającymi błogi cień. Na zachodzie znajdują się spektakularne piaszczyste plaże takie jak Negombo, Mount Lavinia, Bentota i Hikkaduwa. Na południu leżą Mirissa, Weligama, Dickwella (Dikwella), Koggala, Tangalle i Unawatuna. Ta ostatnia uchodzi słusznie za jedną z najlepszych plaż na świecie. Na wschodnim wybrzeżu położone są Nilaveli, Uppuveli, Passekudah, Kalkudah i zatoka Arugam, która słynie ze znakomitych warunków do surfowania. Spokojne, szafirowe wody Oceanu Indyjskiego mają idealną temperaturę do nurkowania. Pod ich powierzchnią kryją się zachwycające rafy koralowe. Nurkowie mogą oglądać wiele niesamowitych gatunków ryb, takich jak graniki, barakudy, manty czy ogończe, oraz żółwie morskie. Na dnie oceanu w pobliżu wyspy spoczywają także wraki statków. Na szczególną uwagę zasługuje tankowiec SS Conch, który należał do koncernu Shell i zatonął w 1903 r. Poza tym pod wodą znajduje się tu również brytyjski lotniskowiec HMS Hermes zatopiony przez japońskie samoloty w kwietniu 1942 r., gdy wypłynął z portu Trikunamalaja (Trinkomali).

 

ZIELONY SKARB

Jednym z głównych towarów eksportowych kraju i produktem spożywczym najczęściej kojarzonym ze Sri Lanką jest herbata, a dokładniej herbata cejlońska. Krajobraz wyspy, w którym dominuje soczysta zieleń i lazur wody, dodatkowo urozmaicają wzniesienia, na których uprawia się ten dający wyjątkowo aromatyczne liście krzew. Sadzonki tej rośliny Brytyjczycy przywieźli w XIX w., kiedy zaraza zniszczyła uprawianą tu do tej pory kawę. Herbata dobrze rośnie w ciepłym klimacie na odpowiednio wysoko leżących, pochyłych terenach.

Liczne lankijskie plantacje znajdują się w okolicy miejscowości Nuwara Elija (Nuwara Eliya), Dimbula, Kandy, Matale, Haputale czy Badulla – stąd pochodzą produkty doceniane przez koneserów na całym świecie. Warto odwiedzić jedną z nich i zobaczyć, jak przetwarza się zielone liście, które później trafiają do naszych domów. Na szczególną uwagę zasługuje także rytuał parzenia herbaty, celebrowany na Cejlonie z największą dokładnością i trwający mniej więcej pół godziny. Aby móc go przeprowadzić we właściwy sposób, potrzeba sporej wiedzy i doświadczenia. Warto dodać, że mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów Sri Lanka jest drugim największym eksporterem herbaty na świecie (zaraz po Chinach). Rocznie wytwarza się jej ponad 300 mln kg, co stanowi mniej więcej 10 proc. światowej produkcji. Z Cejlonu w 2017 r. wyjechał towar o łącznej wartości 1,5 mld dolarów (to aż 19,3 proc. globalnego eksportu herbaty).

Kraj ten słynie też z aromatycznych przypraw, takich jak cynamon, kardamon czy goździki, oraz tradycyjnych wyrobów rękodzielniczych ze srebra, brązu, drewna, skóry i trzciny. Wydobywa się tu również wiele rodzajów kamieni szlachetnych, m.in. rubiny, szafiry, topazy, granaty i ametysty.

 

Centra spa na Cejlonie mają w ofercie szereg zabiegów relaksacyjnych

©SRI LANKA TOURISM

 

KLUCZ DO ZDROWIA

Na Sri Lance można zadbać zarówno o ciało, jak i o duszę. Praktykowana na niej od lat ajurweda, wypracowana w starożytnych Indiach, jest jednym z najstarszych systemów medycyny i oznacza wiedzę o życiu. Opiera się na holistycznym podejściu do leczenia człowieka. Jej podstawowe założenie stanowi teoria trzech energii życiowych (dosz). Są to vata (siła odpowiadająca za ruch), pitta (kontrolująca trawienie i procesy wytwarzania energii) i kapha (odpowiadająca za budowę organizmu i jego stabilność). Każdy człowiek charakteryzuje się ich unikatowym połączeniem, które określa jego naturę. W przypadku gdy elementy te rozkładają się harmonijnie, cieszy się on dobrym zdrowiem i samopoczuciem, ale kiedy równowaga zostanie zachwiana, zaczynają się problemy, dlatego należy ją szybko przywrócić.

Praktykujący ajurwedę stosują wiele leczniczych ziół i roślin rosnących na Sri Lance. Łączą liście, korę, owoce, korzenie i kwiaty w specjalne mikstury, olejki i maści. W zaciszu błogich centrów i gabinetów spa terapeuci dobierają indywidualnie do potrzeb pacjenta najbardziej skuteczną kurację. Zabieg swedhanaprzeprowadza się na drewnianej skrzyni, w której gotowane są zioła. Ulatująca otworami para otula ciało i pozwala oczyścić organizm z wielu toksyn. Pizhichil polega na zastosowaniu relaksującego masażu, podczas którego w okolice stawów wciera się kojące olejki. Abhyanga to całościowy masaż olejowy, wykonywany w celu przywrócenia równowagi psychofizycznej, usprawnienia pracy narządów oraz optymalnego odżywienia, ujędrnienia i uelastycznienia skóry. Oczyszczające działanie ma również masaż udvartana (antycellulitowy), w którym wykorzystuje się techniki mocnego uciskania i ugniatania. Jest to ziołowo-olejowy zabieg na całe ciało poprawiający gładkość i ukrwienie skóry. Ukojenie i głębokie odprężenie przynosi shirodhara. Osoba ją wykonująca delikatnie polewa olejkami bądź innym płynem czoło pacjenta w miejscu tzw. trzeciego oka. Ten głęboko relaksujący zabieg stosowany bywa w przypadku występowania bólów głowy i napięcia nerwowego. Masaże ajurwedyjskie wpływają na układ odpornościowy i pomagają zachować zdrowie. Wykonywane systematycznie regulują funkcjonowanie organizmu na poziomie fizycznym i duchowym. Poza już wspomnianymi warto wymienić jeszcze takie zabiegi jak gandusha (płukanie jamy ustnej olejami), akshitarpana (zabieg regenerujący i oczyszczający oczy), karna purna (zabieg na uszy) i shirovasti (masaż głowy z wykorzystaniem olejków).

W ajurwedzie istotnym elementem leczenia jest także dieta wegetariańska. Według niej każdy posiłek powinien składać się z produktów należących do sześciu kategorii smakowych i być świeżo przygotowywany z użyciem ziół i przypraw zbieranych z lokalnych pól. Ważne wskazanie stanowi tu też umiarkowanie w jedzeniu i spożywanie posiłków w odpowiednim czasie.

Wiele lankijskich centrów zajmujących się terapią ajurwedyjską oferuje również uzupełniające zajęcia z jogi, refleksologii i medytacji pod okiem wysoce wyspecjalizowanych w tych dziedzinach osób. Dzięki temu każdy może w nich liczyć na dostosowanie kuracji do jego osobistych potrzeb. Po wizycie w ośrodku na Sri Lance wyjeżdża się z tego kraju z nowymi siłami i energią. Poza tym taki leczniczy pobyt pozwala się odstresować i dla wielu ludzi stanowi prawdziwe przeżycie duchowe.

Na wyspie zabiegi ajurwedy wykonywane są w licznych stylowych kompleksach spa. Znajdują się one często w najspokojniejszych i najpiękniejszych zakątkach na Sri Lance. Do popularnych miejsc należą złote plaże zachodniego i południowego wybrzeża (np. Wadduwa, Kalutara, Mount Lavinia czy Talalla), okolice starożytnego miasta Polonnaruwa oraz pokryte bujną zielenią górzyste tereny w rejonie Kandy. Nieco inna sceneria czeka w tradycyjnych lankijskich wioskach, gdzie można doświadczyć bliższego kontaktu z naturą, tak ważnego w przypadku ajurwedy.

Warto również dodać, że według tego systemu medycyny umiar, ład i symetria to najważniejsze elementy umożliwiające osiągnięcie równowagi, która jest podstawą zdrowia i szczęścia każdego człowieka. Umysł i ciało wzajemnie na siebie wpływają, dlatego też należy zadbać o swój organizm całościowo.

Tropikalna Sri Lanka przyciąga bujną, egzotyczną roślinnością, zróżnicowaną fauną, malowniczymi piaszczystymi plażami, a także unoszącym się w powietrzu zapachem przypraw. Można tutaj wypoczywać na słonecznym wybrzeżu, zwiedzać wspaniałe starożytne miasta, spacerować wśród krzewów herbacianych i relaksować się w ajurwedyjskim spa. Podczas pobytu na wyspie każdy zgromadzi z pewnością wiele niezapomnianych wspomnień i nauczy się czegoś o sobie.

 

Wydanie Lato 2018

RPA – jeden raz to za mało

JAKUB WOLSKI

 

Republika Południowej Afryki (RPA), najdalej na południe położone państwo afrykańskie, jest rodzinnym krajem m.in. Johna Maxwella Coetzee’ego, laureata Literackiej Nagrody Nobla. Obowiązuje tu aż jedenaście języków urzędowych. W okolicznych wodach można spotkać np. wieloryby, a w miejscowych parkach i rezerwatach – tzw. Wielką Piątkę Afryki, czyli słonie, nosorożce czarne, lwy, bawoły i lamparty. Krajobraz RPA współtworzą sawanny, tereny górskie i wybrzeża dwóch oceanów – Atlantyckiego i Indyjskiego. Różnorodność stanowi nie tylko największy walor tego kraju, lecz także sprawia, że lista miejsc wartych odwiedzenia wydaje się tutaj nie mieć końca... Dlatego też wiele osób wraca w te strony wielokrotnie.

Pamiętam, jak kilka lat temu podróżowałem autobusem na trasie z południowoafrykańskiego Upington do Namibii. Usypiałem zmęczony podróżą, gdy przysiadł się do mnie pastor o buszmeńskich rysach, wracający do swojego domu na północy kraju. Zagadnął do mnie przyjaźnie i tak przez kilka kolejnych godzin rozmawialiśmy o realiach panujących w tej części świata. Po latach od tego spotkania detale toczonej dyskusji zupełnie zatarły się w mojej pamięci, ale pozostało jedno bardzo ważne zdanie: Always be aware, you’re in Africa. W wolnym tłumaczeniu: W Afryce zawsze miej oczy dookoła głowy.

Więcej…

Boska Brazylia

MAGDALENA WALCZUK

Fundacja Terra Brasilis

                                                                                                             FOT. FOZDOIGUACUDESTINODOMUNDO.COM.BR

<< „Deus é brasileiro”, czyli „Bóg jest Brazylijczykiem” – stwierdzenie to słyszałam z ust wielu mieszkańców Brazylii. Większość z osób, które kiedykolwiek miały okazję postawić stopę na brazylijskiej ziemi, zgodzi się z nim bez wahania. Bez wątpienia kraj ten został hojnie obdarzony przez Stwórcę: zachwyca bogactwem i niezwykłością przyrody, odurza tropikalnymi smakami i zapachami, urzeka niesamowitą różnorodnością, wybuchową mieszanką kultur, intryguje kontrastami i niejednoznacznością. Naprawdę nietrudno zakochać się w Brazylii. Jak prawdziwa kobieta, powoli odsłania przed nami swoje tajemnice i nie przestaje kusić tym, co jeszcze pozostało do odkrycia. Niechętnie poddaje się prostym definicjom. Nie wierzcie temu, kto twierdzi, że zdołał ją zrozumieć i poznać jej wszystkie sekrety. >>

Więcej…